poniedziałek, 13 lipca 2015

Przychodzi baba do dietetyka czyli z czym to sie je?

Wiem, że wiele osób wstydzi się przyznać, że myślało o dietetyku wiele wstydzi się zapytać i ma jakieś mgliste pojęcie o tym zawodzie. Ja przyznam się, że do wizyty skłoniły mnie względy zdrowotne, jestem gruba nie ma co owijać w bawełnę nie miałam nigdy z tym związanych jakiś szczególnych kompleksów lecz jednak z powodu Haschimoto przytyłam dużo za dużo i zaczęło mi to przeszkadzać i denerwować. Rady typu "mniej żryj", "więcej się ruszaj" od razu polecam sobie gdzieś tam schować. Ponieważ zwykle do wszystkiego podchodzę z umiarem i z głową nie sięgnęłam nigdy po internetowe diety które "pomogły X, Y i Z a nawet W na nich schudła i tylko mi się nie udaje" więc wszystkie internetowe paleo popularne kiedyś diety Duckany i inne nie wchodzą w rachubę gdyż nierozważna dieta może wyrządzić więcej szkód niż pożytku. 
Ile ważę i ile mam wzrostu niech zostanie moją tajemnicą jakieś ograniczenia ekshibicjonizmu muszą być ;)

Dietetyk z czym to się je?
Pierwsza kwestia jak wybrać dietetyka? Ja powiem szczerze walnęłam w ciemno byleby przyjmował w sobotę i nie trafiłam źle, od razu kobitka wzięła się za mnie a ja razem z nią i tak oto ciągniemy Naszą współpracę którą niestety ostatnio przez własna głupotę odstawiłam.
A przez moje problemy z metabolizmem przytyć mi nie jest jakoś szczególnie trudno i nadwaga gotowa. 
Wracając do tematu dietetyk, jeśli ktoś nie chce tak jak ja udawać się na "randkę w ciemno" radziłabym poszukać opinii w internecie, na różnego rodzaju forach, na wizażu jestem pewna że można znaleźć różnego rodzaju wskazówki. Czy wizyta wygląda tak samo u wszystkich dietetyków nie wiem. Mogę tylko opowiedzieć jak wyglądała u mnie pierwsza wizyta i kolejne.
 Pierwsza wizyta:
Na pierwszej wizycie Pani dietetyk zapytała mnie o badania krwi, które miałam wykonane ale nie te co trzeba ;) więc dostałam długa i szczegółowa listę co sprawdzić a było tego trochę i ciut ciut. Przeprowadziła również ze mną wywiad czyli standard co lubię jeść, czego nie lubię czy mam alergię jak wygląda mój dzień oraz typowy jadłospis.
Po wykonaniu badań czyli za 2 tygodnie miałam udać się jeszcze raz z wynikami a przez pierwsze dwa tygodnie miałam dietę bardzo ograniczoną wręcz monotonnie obrzydliwą. Na czczo ciepła woda z cytryną, śniadanie płatki owsiane, drugie śniadanie jogurt z różnymi "rzeczami" których już nie pamiętam i na obiado-kolacje zupa krem. Na owych dwóch tygodniach mój metabolizm się ruszył i zaczął działać szybciej niż to ma w zwyczaju, był to czas kiedy najszybciej schudłam. Miałam przy tym pic dużo wody co ze względu na płatki, nasiona i orzechy wydaje się sensowne i oczywiste a ja z reszta pije bardzo dużo wody. 
Kolejna wizyta:
Przy kolejnej wizycie miałam już wyniki badania krwi dlatego dieta mogła zostać zmodyfikowana do moich potrzeb wynikających nie tylko z haschimoto ale również z wszelkich problemów z nim związanych. Szczegółów jej nie opiszę gdyż każdy powinien mieć dietę dobraną do siebie. Nie powiem, żeby bycie na diecie było łatwe i przyjemne, że nie chciałam tego cisnąc w cholerę i żyć normalnie jak wszyscy chciałam ale tu chodziło o moje zdrowie pal sześć figurę. 
Każda kolejna wizyta oddalona była od siebie o miesiąc lub dwa zależy od okoliczności, sama Pani dietetyk stwierdziła, że wchodzimy na nowe "levele" i nie wszyscy są na to gotowi. Ja przez pierwszy rok byłam zdyscyplinowana, nie złamałam się na ciastko, MC, pizzę czy inne "smakołyki". Przez pierwsze miesiące cierpiałam przyzwyczajając się do niektórych rzeczy. wszystkie dania z diety próbowałam przynajmniej nawet jeśli brzmiały obrzydliwie niektóre okazywały się pyszne inne niestety smakowały tak jak brzmiały z opisu czyli obrzydliwie.

Obecnie jestem na kolejnym etapie diety bez mleka i jego produktów, bez glutenu po tej paro miesięcznej przerwie od nowa jestem gotowa wytrzymać bez złamania się na niej.

A Wy korzystacie z dietetyka? Byłyście kiedyś na diecie?

1 komentarz:

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję ;)