niedziela, 19 listopada 2017

Makijaż kosmetykami z Glam Shopu


W makijażu użyłam: 



Kosmetyki Glam Shop użyte w makijażu  







Jeśli chodzi o cienie to musiałam je przykleić na bazę z NYX po prostu same z siebie są zbyt przezroczyste. Niestety z całą moją sympatią do Hani nie jestem zadowolona z cieni. Nie ważne ile się do nich przekonuję po prostu nie są to produkty dla mnie, a szkoda. Od bidy można ich użyć np. na mokro lub właśnie na mokrą bazę ale szczerze mówiąc mam już tyle cieni, które są bezproblemowe że po prostu mi się nie chce sięgać po te z Glam Shopu. A kiedy już je nałożymy kolory, wcale nie są "wow".

Rozświetlacz zaś jest dziwny, czasami ma problem złapać się pudru. W przypadku tego pudru z Wibo jakoś poszło ale zdarza się, że po prostu nie przykleja się do zapudrowanej twarzy więc muszę sięgać po inny rozświetlacz. Mimo wszystko lubię go zdecydowanie bardziej niż cienie.

Róże z Glam Shopu lubię. Nie mam z nimi problemu, można je nałożyć mega delikatnie jak i mocniej co wynika z ich pigmentacji. Bardzo się pylą i brudzą całą paletkę, ale denka mimo wszystko nadal w nich nie sięgnęłam.

Przykro mi, że moja sympatia oraz podziw dla Hani nie może przełożyć się na uwielbienie do jej cieni, które są flagowym produktem jej sklepu. Mimo wszystko ściskam za nią kciuki i na pewno w mojej kosmetyczce zagoszczą inne produkty Glam Shopu.

piątek, 17 listopada 2017

Makijaż wieczorowy: Dermacol, Sleek, Bielenda, Wibo, Wet'n'Wild i inni

Postanowiłam przypomnieć sobie paletkę Sleek Good Night Sweetheart a i przy okazji wykorzystać kilka nowości. 

Makijaż wykonałam: 


  • Baza pod makijaż Bielenda Pearl Base
  • Dermacol 208
  • Korektor Wet'n'Wild  photofocus 
  • Kredka do konturowania Golden rose
  • Puder Wibo Banana
  • Baza pod Cienie Urban Decay Eden
  • Róż MAC All Day
  • Rozświetlacz Wet'n'Wild megaglo precious petals


  • Paletka do konturowania ArtDeco Most Wanted
  • Sleek Goodnight Sweetheart
  • Tusz do rzęs Dermacol
  • Szminka Bell HYPOAllergenic Wszystkie kolory pokazywałam Wam TUTAJ w tym makijażu skusiłam się na 04 San Francisco
  • Essence make me brow 02





Jestem w szoku, że podkład Dermacol prezentuje się tak ślicznie, na pewno zasłużył na oddzielną recenzję. rozświetlacz z Wet'n'Wild wymiata i zasłużył na swoją sławę. 

czwartek, 16 listopada 2017

Pielęgnacja Avon - minirecenzja maseczek i kremów


Przyznaje się, że do Avonu i kosmetyków z Katalogów mam raczej mieszane uczucia z tendencją do ujemnej opinii. 


Jednak na pomoc przyszedł mi sklep Avonu w Warszawie w Złotych Tarasach. Tam też mogłam "pomacać" poszczególne kosmetyki i korzystając z promocji (zawsze) kupiłam kilka kosmetyków. Nie ze wszystkich jestem zadowolona, ale o tym przeczytacie w dalszej części posta. 

Kremy Avon Anew

Anew Nutri-Advance, Light Nourishment Cream (Lekki krem odżywczy) - krem ma chronić skórę przed niekorzystnymi arunkami atmosferycznymi takimi jak wiatr czy mróz. Coś podobnego do mojego ulubionego kremu jesienno- wczesno wiosennego L'oreal.


Krem ma lekką konsystencję, wchłania się bez zostawienia tłustej powłoki. Nie zapycha, nie podrażnia, chroni przed wiatrem i pogodą jesienną. Nie wysusza, zostawia skórę nawilżoną i nadaje się pod makijaż. Jego cena bez promocji to ok. 50 zł i przyznam się, że w życiu bym za niegoi tyle nie dała. Ja kupiłam go w promocji coś za ok. 30 -40 zł i uważam, że taka cena jest fair. 
Na zimę w mojej opinii zarówno on jak i krem z L'oreala jest za słaby. W duży mróz używam kremu ochronnego z Emolium. 

Avon Anew, Ultimate Supreme, Advanced Perfomance Creme (Luksusowy krem odmładzajacy 45+) - krem przeznaczony dla 45+ ja co prawda nie jestem jeszcze w tym wieku, ale tak jak Koreanki od dawna uważam że krem jest na problem nie zaś na wiek. Krem zawierać ma ekstrakt z czarnej perły i działanie przeciwzmarszczkowe. Stosuje go na noc a rano budzę się z nawilżoną i odżywioną skórą. Krem ma lekką konsystencję, wchłania się całkowicie ale pozostawia na twarzy taki śliski film nie wiem przez co czy nadawałby się pod makijaż, ale na noc krem jest fajny. Nie zapycha, nie podrażnia, nawilża moją skórę i sprawia, że faktycznie jest ona w lepszej kondycji rano. Jedynym jego minusem jest cena regularna 80 zł tak jak w przypadku poprzedniego kremu nie dałabym tyle na krem z Avonu jednak upolowałam go na promocji. 

Maseczki i produkt do mycia

Avon Planet Spa Caribbean Escape - jest to maseczka o działaniu rozświetlającym. W okresie jesienno-zimowym moja skóra potrzebuje rozświetlenia. Ma piękny zapach, ale jeśli chodzi o efekty to niczego spektakularnego nie zauważyłam. Skóra po jej użyciu jest miła, może bardziej napięta ale nie wiem czy jest rozświetlona. Nie jest to zła maseczka nie zapycha, pięknie pachnie i "coś tam robi" ale żadnych spektakularnych efektów. Może ją kupię ponownie, ale nie jest to moja Top 10 maseczek. 
Avon Planet Spa Radiant Gold- kolejna rozświetlająca maseczka, tym razem peel off. W jej przypadku efekt widać, skóra po jej użyciu jest gładsza i jakby jaśniejsza, ale również nie jest to efekt który urwie Wam tyłek. Czyli znowu "coś tam robi" . Również pachnie przepięknie, jeszcze lepiej niż poprzednia. 
Avon Planet Spa Perfectly Purifying - maseczka oczyszczająca, jest stopień oczyszczania nazwałabym średnim. Znowu ta sentencja "coś tam robi", ale efekt nie jest spektakularny. 


Avon Clearskin Pore Penetrating - ta maseczka miała oczyszczać, ale szczerze to jak te poprzednie "coś robią" ta nie robi nic. Zużyłam ją ale nie zauważyłam niczego po jej zastosowaniu.
Avon Clearskin Black Exfoliating Cleanser- jest to produkt do mycia twarzy który szczerze uwielbiam i to on namówił mnie do skorzystania z innych kosmetyków do pielęgnacji z oferty Avonu. Oczyszcza skórę z zaskórników lepiej niż niejeden droższy produkt który maiłam. Jeśli chodzi o ten produkt to moja 4 lub 5 buteleczka i na pewno przy najbliższej okazji kolejna wyląduje w koszyku. Ten produkt mogę polecić z czystym sumieniem, bo się u mnie sprawdza i na prawdę robi to co ma robić.

Podsumowując
Z kremów jestem zadowolona poprawiają kondycję skóry i na prawdę jestem zadowolona z ich zakupu. Jeśli chodzi o maseczki to raczej szkoda zawracać sobie nimi głowy, "coś tam robią" ale na rynku sporo jest tańszych i lepiej dostępnych maseczek które również "coś tam robią". Nie licząc tej jednej, która jest klapą i nie robi niczego.
Produkt do oczyszczania to dla mnie strzał w dziesiątkę i na pewno będę go używać przez dłuższy czas.
A Jakie są Wasze przygody z pielęgnacją Avon? Macie coś co możecie polecić czy raczej to marka nie dla Was?

środa, 15 listopada 2017

Seria jesienna. Po co sięgnę tej jesieni - pigmeny Inglot, kolorówka.com

W końcu udało mi się wybrać na upragniony urlop i po powrocie zamierzam kontynuować serię jesienną gdyż jeszcze trochę jesieni Nam zostało. 

Na blogu pojawiło się już kilka postów z tej serii

Seria jesienna. Po co sięgnę tej jesieni - róże do policzków

Seria jesienna. Po co sięgnę tej jesieni - szminki

Seria jesienna. Po co sięgnę tej jesieni - lakiery do paznokci



Dziś zaś skupimy się na kliku cieniach sypkich, które w moim odczuciu idealnie pasują do tej pory roku. Mowa o pigmentach marki Inglot oraz dwóch cieniach z kolorówka.com.

1. Inglot 116 - jest to piękny cień z typu duochrome jest różówy, złoty, brązowy. Ciężko opisać mi ten kolor, ale nałożony solo na powiekę robi cały makijaż.
2. Inglot 85 - ten pigment jest chyba najsławniejszym cieniem duochrome tej marki. Jest to piękny brązowo, czerwono, fioletowy cień który robi Nam cały makijaż.
3. Kolorówka.com Copper Fine jest to piękny perłowy miedziany, ciepły odcień wpadający lekko w czerwień.
4. Kolorówka.com Antique Copper podobny do poprzednika również perłowy miedziany jednak bardziej brązowy odzień.

Jeśli chodzi o pigmenty z kolorówka.com posiadam ich już w swojej kolekcji trochę i nieznaczną ich część pokazałam Wam na blogu. Na prawdę jeśli chcecie spróbować czegoś nowego, nie przeszkadza Wam sypka konsystencja to polecam te pigmenty.  Jestem zaskoczona, że tak niewiele ich na blogosferze, ale pewnie to przez to, że nie są one jakoś promowane przez znane blogerki i "jutuberki" a szkoda, bo pigmenty na prawdę są świetne i mają wiele zastosowań.

Tanie złote pigmenty mineralne z Kolorówki.com

Brązowe pigmenty mineralne z Kolorówka.com

W poszukiwaniu odpowiednika MACa - Pigmenty z kolorówka.com

Cienie mineralne kolorówka.com- Rose Taupe, Rose Romance, Winter Rose, Dusty Rose

Cienie mineralne kolorówka.com cz. II: Silk Gold, Oriental Beige, Golden Peach, Ivory Lace


Jeśli zaś jesteście fankami cieni typu duochrom powinnyście bliżej przyjrzeć się ofercie tej marki Tanie duochromy alternatywa dla Makeup Geek.

Od góry: Kolorówka. com  Antique Copper, Kolorówka.com Copper Fine, Inglot 116, Inglot 85






Znacie te cienie?

wtorek, 10 października 2017

Seria jesienna. Po co sięgnę tej jesieni - róże do policzków


W serii jesiennej pojawiły się już szminki, lakiery i perfumy. Jesienią często nasza cera jest szarzała i bez życia  dlatego warto przychylniejszym okiem spojrzeć w stronę różu. Ja różu do policzków używam codziennie i bardzo lubię jak ta mała rzecz zmienia cały mój wygląd. Odpuszczam sobie konturowanie za to róż pozycja obowiązkowa.

Jesienią najczęściej sięgam po:
1. Glam pop Szarak - jest to róż z Galm Shopu od znanej wszystkim Hani ;) jeśli boicie się efektu Matrioszki ten róż Wam tego nie zrobi. Jest subtelnie różowy z nutą szarości. Ładnie podkreśla policzki, używam go na kości jarzmowe, bo jak mówiłam wcześniej olewam konturowanie. Jeśli chodzi o jego pigmentację oceniam ją "w punkt" nie jest ani za mocny ani za słaby po prostu idealny róż o lekko satynowym wykończeniu.
2. Inglot 100 - ten róż to już zdecydowanie inne wykończenie niż ten od Hani w nim pełno jest drobin. Mocno strzepiecię pędzel raczej drobin nie będzie, ale głowy za to nie dam wiem jednak że ja z wielkimi drobinami na buzi nie chodzę kiedy go używam działa tu magia :) piękny kolor w sam raz dla bladzioszków. Nie jest różowy a raczek kremowo-brzoskwiniowy. Uwielbiam go za delikatność, kolor i efekt na policzkach.
3. Sleek Antique - ten róż również posiada w sobie drobinki fioletowo-niebieskie. Jest to brąz z drobinkami. Dla mnie nałożony lekką ręką wspaniale podkreśla policzki i nie wygląda jakbyśmy były w maligmie.



Któryś róż Was kusi czy raczej jesteście z innej bajki?

poniedziałek, 25 września 2017

Seria jesienna. Po co sięgnę tej jesieni - szminki


W serii jesiennej pojawiły się już perfumy KLIK i paznokcie KLIK teraz czas na szminki. Co roku roku pokazuję Wam moje ulubione jesienne szminki TUTAJ oraz TUTAJ, aby nie powtarzać w kółko tych samych szminek dzisiaj pojawią się kolejne szminki, które w moim odczuciu idealnie nadają się na jesień.
W tym roku mój wybór padł na:
(Kolory idąc od góry)
1. Avon Pure Pink, matowa szminka jest to taki satynowy mat, bardzo komfortowa w noszeniu. przy nakładaniu przypomina te Bourjois rouge edition velvet czyli dają trochę taki sylikonowy efekt. Szminka jest mniej trwała niż maty z Golden Rose jednak jest bardziej komfortowa w noszeniu mniej wysusza usta.

2. Avon Carnation kolejna szminka z Avonu tym razem jest to szminka klasyczna. Ładny odcień, dzienny odcień, zbliżony do naturalnego koloru ust.
3. Wet'n'Wild Wine Room, matowa szminka marki, która niedawno zagościła na polskim rynku. Na tą firmę warto zwrócić uwagę ze względu na duży wybór kolorów, przystępną cenę i trwałość. Ponadto firma nie testuje na zwierzętach. Szminki matowe tej firmy są bardzo trwałe, nie wysuszają mi ust, są komfortowe w noszeniu. Jedyną ich wadą jest dziwna trochę tempa konsystencja, ale jakoś nie przeszkadza mi to w ich używaniu. Mam też kilka innych szminek tej firmy i muszę powiedzieć, że uczucie między Nami jest. Jeśli jesteście zainteresowane moimi produktami tej firmy to dajecie znać z chęcią przygotuje Wam posta.
4. Golden Rose 05 w zestawieniu jesiennych szminek nie mogłoby zabraknąć szminki z Golden Rose. 05 jest pięknym jesiennym fioletowym kolorem, jedyny z nią problem to formuła tego koloru, wypływa poza kontur ust.






Jakie kolory zagoszczą u Was jesienią?

sobota, 23 września 2017

Seria jesienna. Po co sięgnę tej jesieni - lakiery do paznokci


W poprzednim poście serii jesiennej zaprezentowałam Wam moje ukochane jesienne perfumy, zarówno w wersji lux jak i tej ekonomicznej. Dziś zaś pochylimy się nad lakierami do paznokci.
Po długich miesiącach noszenia hybryd powróciłam do tradycyjnych lakierów do paznokci chodź nie ukrywam faktu, że hybrydy są wygodniejsze przez swoją trwałość.

Jesienne kolory zawsze mnie urzekają dlatego mam ich kilkanaście, jednak wybrałam z nich te najbardziej reprezentacyjne dla tej pory roku.

1. Essie all tied up, ten kolor posiada mikro złoty shimmerek którego nie widać na paznokciach.
2. Essie island hoping, jest to bardzo twarzowy chłodny, brudny fiolet. Dodatkowo lakier jest bardzo trwały, jak nigdy nosiłam go bez większego uszczerbku na paznokciach tydzień, co dla mnie w przypadku lakierów tradycyjnych jest rekordem zwykle odpryskują po maksymalnie 3 dniach.
3. Pupa 014 jest chłodnym różem.
4. Astor 616 Dark Chocolate to tak ciemna czekoladka, że aż prawie czarna. Odważny lakier trochę taki wamp.



Na obydwu zdjęciach Astor wygląda na czarny, ale on nie jest czarny. Jest w kolorze bardzo ciemnej czekolady. I bardzo go lubię na paznokciach, prezentuje on mroczniejszą stronę jesieni.

A co u Was gości jesienią na paznokciach?

czwartek, 21 września 2017

Seria jesienna. Po co sięgnę tej jesieni - perfumy

TAG: Kocham jesień robiłam w 2015 r. dlatego nie będę go powtarzać ponieważ część odpowiedzi jest nadal aktualna jak np.  "Gdybyś poszła na imprezę halloweenową za co byś się przebrała?" nadal przebrałabym się za psychopatycznego mordercę, a jak bym to zrobiła oraz odpowiedzi na kilka innych pytań znajdziecie w tamtym poście. 

Aby nie odgrzewać starego kotleta, bo może się to źle skończyć dla wątroby dziś będzie o produktach, po które najczęściej sięgam jesienią. A konkretnie o perfumach, których zapach uwodzi mnie jesienią. 

Najpierw marki selektywne = drogie


Gurlain Samasara
 Są to orientalno- drzewne perfumy. Ich zapach jest w moim odczuciu ciepły, otulający. Taki typowo jesienny. Nuty głowy to: brzoskwinia, ylang-ylang, bergamotka; nuty serca: irys, fiołek, korzeń irysa, jaśmin, róża, narcyz; nuty bazy: irys, drzewo sandałowe, fasolka tonka, ambra, piżmo, wanilla. Jednym słowem wszystko co lubię w perfumach. Zapach jest bardzo trwały. Jego minusem dla mnie jest cena coś ok. 300 zł., ale można czasami ustrzelić tu i ówdzie promocję. 

Thierry Mugler Angel
Pisałam o nim na blogu KLIK. Zapach, który jednym się podoba innym nie. Dla jednych pachnie "piwnicą, kryptą, piękną wampirzycą, cmentarzem". Nie mam pojęcia jak pachnie wampirzyca i cmentarz, zapach krypt lubię niemniej jednak nigdy nie zdarzyło mi się poczuć tych woni w tych perfumach. Dla mnie pachnie słonym karmelem, wanilią, oraz cytrusami. Do której grupy Ty się zaliczasz? Jak widać ja te perfumy uwielbiam, ba kocham. Perfumy te są mega trwałe i mocne. Wystarczy odrobina a będziemy pachniały cały dzień. Słowo. To najmocniejsze i najbardziej trwałe perfumy z tego zestawienia. Cena 300 zł. 

Lancome  tresor la nuit
Kolejne perfumy z serii tych orientalnych, tym razem jednak orientalno- waniliowe. Nutami głowy jest: bergamotka, gruszka, tangeryna; nutami serca: kwiat wanilii, czarna róża, marakuja, truskawka,; nuty bazy: paczula, papirus, kadzidło, liczi, pralina, wanilia, karmel, kawa, kumaryna, lukrecja. 
Zapach jest ciepły, otulający jednak delikatniejszy niż dwa poprzednie. Cena ok 300 zł. 

Perfumy, które oscylują w okół wartości 300 zł., a co zrobić by było bardziej ekonomicznie? Jakiś czas temu naszło mnie na jakieś nowe perfumy, a tu w portfelu hula wiatr. Idąc ulicą zobaczyłam szyld o perfumach marki Mistral. Poszłam kupiłam jedne, inspirowane perfumami, które bardzo dobrze znam. I ja nie byłam w stanie wywąchać różnicy. Pewnie znajdą się ludzie co są w stanie , jednak mój nos widać jest dość chamski. Jeśli zaś chodzi o jesień z tej marki najbardziej podpasowały mi perfumy nr:

88 Czyli jak widać po moim mazaku na butelce jest to inspiracja Black Opium od YSL. Zapach jest orientalno- waniliowy. Miękki otulający. Trwałość gorsza niż tych trzech wspomnianych wyżej, cena też jest niższa. Razem z buteleczką kosztowały mnie ok. 25 zł. Nie będę w ich przypadku pisała o nutach głowy, serca i bazy, ale na prawdę są bardzo udatną "inspiracją" oryginalnych perfum. 
Kolejnym nr jest 40 czyli inspiracja Armani Si są to słodkie szyprowo- owocowe perfumy. Trwałość jest niezbyt powalająca, ale jak w przypadku nr 88 kosztowały one mniej niż 30 zł. Zapach mniej jesienny, niż te powyższe. Jedna z koleżanek z pracy pytała się czy to nie La vie la belle od Lancome. Czyli jednak perfumy są podobne nie tylko do Si ;) 
Ostatni nr z tego zestawienia to 142 czyli inspiracja Organzą od Givenchy kocham te perfumy, jednak 419 zł za 50 ml., lub 300 zł za 30 ml., obecnie jest poza moim zasięgiem. Rzadko bywają na promocji :( jednak ten zapach mimo, że mniej trwały pachnie bardzo podobnie. Wszystkie te zapachy pachną niemalże identycznie jak te, którymi są inspirowane. Rozróżnić je można jedynie po trwałości, te perfumy za 25 zł nie są zbyt trwałe. Organza to orientalno- kwiatowe perfumy miękkie, otulające, ciepłe. 

A Wy jakie perfumy lubicie? Jesienią sięgacie po cięższe słodkie perfumy, orientalne, drzewne czy wręcz na odwrót? Lub w ogóle dobór perfum nie jest dla Was powodowany porą roku? 

wtorek, 19 września 2017

Seria Podkładowa. Podkłady dla bladzioszków: Wet'n' Wild Photofocus, Revlon Colorstay, Catrice Liquid Coverage, Oriflame, Ingrid

Na rynek polski całkiem nie dawno weszła marka Wet'n'Wild a całkiem niedawno wszedł jej podkład Photofocus, który na zagranicznym YT miał tyle zachwytów, ochów i achów. Podkładu użyłam dopiero jeden raz dlatego nie mogę się o nim wypowiedzieć, ale mogę pokazać jego kolor i porównać do innych podkładów z mojej kolekcji. 
Muszę przyznać, że moja skóra strasznie zjaśniała, nie od tego że się nie opalam lub używam filtra UV 50000 PA+++++++++++, ani nie wiodę wampirzego życia. Zaobserwowałam, że odkąd zmagam się z Hashimoto moja cera zbladła i to bardzo.Dlatego teraz poszukuję odcieni dla baldzioszków i muszę powiedzieć, że w końcu na polskim rynku drogeryjnym mamy jakiś wybór. 
Podkłady od lewej:

Wet'n'Wild Photofocus Soft Ivory,
Revlon Colorstay Combination /oil150 Buff,
Revlon Colorstay Combination /oil 110 Ivory,
Oriflame Giordani Gold Age Defying Foundation Porcelain,
Catrice HD Liquid Coverage Foundation 010 Light Beige :
Catrice hd liquid coverage odcień 010 vs. 020
Catrice HD Liquid Coverage Fundation vs. Estee Lauder Double Wear 
 Catrice HD Liquid Coverage Fundation



Jak widać W'n'W jest jaśniejszy niż Colorstay 150 i mniej różowy niż 110 Ivory.

Ponieważ w drogerii Natura dostaniemy również w rozsądnej cenie podkłady polskiej marki Ingrid, gdzie można znaleźć kolory dla bladzioszków. Zobaczmy jak na ich tle prezentuje się W'n'W.
Od lewej:
 Wet'n'Wild Photofocus Soft Ivory,
Ingrid dr Makeup 100 Porcelain,
Ingrid idealMatt 300 Kość słoniowa,
Ingrid ideaLumi 200 kość słoniowa



Z nich wszystkich najbardziej różowy się zdaje się Ingrid dr makeup 100, a najbardziej żółty idealMatt 300.

Znacie te podkłady, lubicie?

niedziela, 17 września 2017

Holograficzne lakiery do paznokci

Uwielbiacie przedmioty, które załamując światło mienią się kolorami? Ja uwielbiam i moje serce bije szybciej kiedy widzę taki efekt, który niczym łzy jednorożca zabiera mnie w krainę radości. Dziś mogę już śmiało powiedzieć, że jestem "holosexualna". Pierwszy raz z takim określeniem spotkałam się na YT na kanale Simply Nailogical i jeśli kochacie holograficzny efekt i jeszcze nie znacie tego kanału to polecam go Wam z całego serca. 
Przechodząc do mojej holo kolekcji składa się ona z kilku lakierów


dokładnie z 10. Połowa z nich to Colour Alike:


  1. 532 Niebieściak KLIK
  2. 502 figa z makiem
  3. 503 o w bombkę!
  4. 530 Jak mus to mus
  5. Black Saint

Zrobienie dobrego zdjęcia lakierów holo jest nie lada wyzwaniem mam nadzieję, że chociaż minimalnie udało mi się załapać ten efekt. 

Kolejne trzy lakiery to A England, lakiery tej marki gościły już u mnie na blogu 


6. Crown of Thistles KLIK
7. Sleeping Palce KLIK
8. Fated Prince KLIK


Kolejne dwa lakiery to nowości u mnie


9. Golden Rose Holographic 02
10. Kiko Holographic 006

Jak widać po próbniku lakiery mają różny efekt holo. Co do trwałości lakierów się nie wypowiem, bo ciężko oczekiwać od normalnego lakieru trwałości hybrydy. Znacie jakieś inne holograficzne lakiery, czy może taki efekt nie jest dla Was? 

sobota, 9 września 2017

Co się stało z kanałami urodowymi?

Dziś nadeszła pora na typowo przegadany post. Dlaczego jestem dla blogu tak rzadko? I gdzie jest mój zapał do bywania w urodowej blogosferze? Na te pytanie postaram się odpowiedzieć poniżej. 
Uzbrójcie się w cierpliwości i ze względu na pogodę może w herbatkę z cytryną. Zapraszam.

 Promowanie "na siłę"

Zacznę od urodowej części internetu i dlaczego mnie tak mało. 
Ostatnio po prostu odkryłam, że mam dość promowania kosmetyków przez wielkie i małe koncerny  "na siłę". Co znaczy "na siłę"?

Zdarza się, że odpalacie internet a tam w jednym czasie wszędzie, ale to wszędzie jest o jednym produkcie. Na blogach, na kanałach urodowych z różnicą kilku dni lub nawet tygodnia wałowany jest temat konkretnego kosmetyku i jego cudownych właściwości. 

Pamiętacie jak wszyscy nagle podkreślali brwi jednym produktem? I jeśli dobrze sięgam pamięcią nie znalazłam opinii negatywnych na temat tego produktu. To cud. Przeglądając wizaż można znaleźć rożne opinie zachwyty, opinie obojętne lub w ogóle negatywy. Jednak wszyscy go używający przed kamerami byli zadowoleni. Czy dlatego, że go dostali? Czy na prawdę był taki epicki tego nie wiem.
Ten moment z tym produktem to był ten moment kiedy pomyślałam sobie "ej coś jest nie tak". Do tej pory miałam nadzieję, że polski "jutub" jest wolny od tego typu zagrywek, bo przecież nigdy by nie zachwalały czegoś co jest nie dobre ze względu na swoje dobre imię. Jednocześnie przecież wszyscy wiemy, że coś co sprawdziło się u mnie może nie sprawdzić się u ciebie więc nie przesadzaj itd. (parafrazując wypowiedzi niektórych). Zaczęłam się zastanawiać, a co ja bym zrobiła dostałam coś od koncernu i to zjadę to może już nigdy żaden koncern nic mi nie wyśle o rany. A to źródło utrzymania jest, ja żyje z kanału czy z bloga to z pracą tak się nie fika jak w przypadku hobby dlatego trzeba przynajmniej być lakonicznym.

Kolejne takie rzuty promocji były najbardziej zauważalne w przypadkach książek. Kiedy w jednym czasie pojawiały się na wszystkich blogach i większości kanałów YT. Jak to działa możecie zobaczyć w TYM poście o tym jak wyglądała promocja książki "Skin Coach" oraz jakie wartości sobą ta książka reprezentuje. 

Dzięki takim akcjom poczułam takie zniechęcenie, zasmucenie i rezygnacje. "Jutub" stał się czymś czym nie powinien być: maszynką do zarabiania pieniędzy. Dziewczyny, które zaczynały od drogeryjnych podkładów teraz od "wielkiego dzwonu" ich użyją i zrobią jakiś makijaż takimi produktami. A mi się znudziło patrzeć jak ktoś nakłada kosmetyki za równowartość czyjejś pensji. 

Również straszliwie działają na mnie akcje to mój ulubiony kosmetyk, używam go i używam. Po czym następują np. 3 makijaże z nim a potem przepadł jak kamień w wodę i nie ma. Jest hit wszyscy pokazują a potem pustka, kto kupił bazując na zachwytach ten ma, ale już musi kupić kolejny najlepszy. I znowu kółko się powtarza. 

"Nie podoba się, to nie oglądaj"

Stosując się do tej rady nie oglądam. Mam dość wciskania mi na siłę produktów. Poszukuje teraz osób które to co robią, robią z czystej przyjemności a nie biznesu. 
Rozumiem paczki PR jak inaczej moglibyśmy zobaczyć tyle recenzji kosmetyków, gdyby nie one. Ale informacje o tym powinny być umieszczone. A jeśli produkty z paczki są przedstawione tak, że płyną nad nimi zachwyty a przez kolejne pół roku nie pojawią się ani razu, czy to w makijażu czy jakiś ulubieńcach (o denkach nie wspomnę) znaczy, że leżą odłogiem i takie cudowne to one nie były. Chciałabym szczerości i przynajmniej minimalnego poziomu jakiejś spójności.

Blogowy zapał

Wszystkie wyżej wymienione sytuacje wpłynęły na mój blogowy zapał. Mój blog to moje hobby. To moje miejsce do dzielenia się z Wami moimi makijażami, produktami, przemyśleniami itd. Mam nadzieję, że będziemy się tu spotykały i przy herbatce czy kawce wymieniały poglądami informacjami. 

Ciekawi mnie jak Wy odbieracie to jak w obecnej chwili wygląda blogosfera i YT? Może znacie jakiś kanał, który możecie polecić, a który jeszcze jest taki prawdziwy?

Pozdrawiam i udanego weekendu życzę

niedziela, 20 sierpnia 2017

Limonkowy makijaż

Lato prawie dobiega już końca. Nie wiem jak u Was ale u mnie pojawiła się już ochota na jesienne kolory, ale zanim przejdziemy do jesiennych zagadnień pora wykorzystać jeszcze ten kawałek lata, który Nam został.

Dlatego dziś makijaż połączenie limonki z
 Jeśli chodzi o makijaż użyłam:


  •  Bielenda Pearl Base - rozśietlającą
  • Maybelline Fit me ! nr 115
  • Bell Hypoallergenic transparentny puder fixujący
  • Kuleczki a'la Gurlain ( można o oryginale przeczytać w TYM poście) chyba Vollare przesypałam je do innego opakowania
  • Korektor Maybelline Fit me ! 020
  • Catrice Liquid Camouflage 005
  • Oriflame trio korektorów
  • Róż Bell Secretale 04 Satin Pink
  • Brązer Bell Hypoallergenic Multi Bronze Powder
  • Rozświetlacz Bell Hypoallergenic Face& Body Illuminating Powder
  • Brązer Bell Magic Jungle
  • Essence Eyebrow Monster 03


  • Tusz Armani Eyes to kill KLIK
  • Too Faced Sweet Peach KLIK, cienie : puree, summer yam
  • Urban Decay Naked KLIK, cienie: naked, buck
  • Pierre Rene 147 pastel nude
  • mySecret Shake Colors
  • My secret glam&shine 10
  • Devinah Nefretiti kolor obłęd, nałożyłam go tylko na dolną powiekę od wewnętrznego kącika, ale zasłużył sobie na to by zagrać rolę główną w makijażu. Jeśli śledzicie mojego instagrama to już widziałyście go kiedy pokazywałam jego pigmentację, jest obłędna. 
  • Kobo 118
 Aparat niestety rozjaśnił lekko kolory przez co zewnętrzny kącik jest bardziej miekki niż w rzeczywistości.

Zobaczcie jak ten rozświetlacz przepięknie wygląda na skórze.

sobota, 12 sierpnia 2017

HYPOAllergenic matowe pomadki w płynie by Marcelina


Szminki matowe z Bell po prostu spadły mi z nieba, dzięki Wake up- make up! jej opinię o nich możecie zobaczyć TUTAJ.
Przyznam się, że byłam dość sceptycznie nastawiona do tych pomadek, miałam już kilka w płynie z Golden Rose oraz te w klasycznej formie również z Golden Rose. Zapewne nie tylko ja posiadam kolekcję tych płynnych pomadek. Bell przepuściło swoją szansę, zaspało kiedy inni zbijali kasę na pomadkach. Ale zaraz może jednak warto się tym pomadkom przyjrzeć?

01 Sydney 



Sydney to korektorowy, trupi kolor, który nakłada się dość tępo. Robi smugi i zacieki. Nie wiem czemu Sydney? Wyobraziłam go sobie z koszmaru lat 90' ciemna karnacja i trupie usta. Trwa powrót do tych hitów więc jeśli ktoś ma taki gust to czemu nie. 

06 Florence



Ładny dzienny, neutralny kolor, taki ciemniejszy kolor ust idący w brązową stronę. Nakładanie, pigmentacja bez problemu. 

05 Berlin



Często był to kolor porównywalny do 010 z Golden Rose, również hit lat 90'. Gęsta kremowa konsystencja, bardziej fioletowo-różowa w porównaniu z 010.
na górze 010 z GR, na dole 05 Berlin 
103 Paris



Klasyczna czerwień. Zarówno ta z Bell jak i ta z Golden Rose 09 o której pisałam TUTAJ mają ten sam problem. Są bardzo płynne, wodniste wręcz, przez co rozpływają się po ustach. Ciężko nimi zarysować kształt, kontur. Mimo to ta z Bell jest odrobinę mniej płynna. Więc jeśli chcecie czerwień to ta z Bell będzie lepsza. 

104 Seville 


Kolor "w punkt", nałożyć wytuszować rzęsy i już jesteśmy wystrzałowe. Kolor mnie tak urzekł, że oniemiałam. Owszem nakłada się fatalnie, marze się, ale jest genialny. Jest to taki pomarańczowy, żywy odcień czerwieni, cudo. W takim kolorze szminki nie maiłam. 

03 Las Vegas



Kolejny kolor, który powalił mnie na kolana. Taki piękny kolor, często uważany za jesienny ale dla mnie taki piękny kolor i wytuszowane rzęsy robią cały makijaż. Piękny odcień różowo-winny, obłęd. 

102 London



Kolejny kolor w kolekcji, który podbił moje serce. Bardziej fioletowy niż poprzednik.

04 San Francisco



Typowo jesienny ciemny, chłodny winny odcień. Dość rzadki przez co te problemy z wyrysowaniem ust.

101 Sopot



I tu proszę Państwa wystaję i bije brawo. Obłędny dzienny kolor w odcieniu różu. Nakłada się marzenie, nosi się marzenie i wygląda jak marzenie. Pomadka płynna z Bourjois, którą kiedyś kupiłam myśląc że ma taki odcień mogłaby wiązać temu odcieniowi buty, podobnie jak wszystkie te z GR które posiadam. Najbardziej uniwersalny, dzienny odcień jaki widziałam. 

02 Warsaw



Kolejny dzienny odzień szminki jednak idzie w bardziej brązową stronę, ładny ale moje serce w tej kategorii zdobył Sopot. 

Tak kolory zaś prezentują się na ręku w takiej kolejności jak powyżej.


Moja opinia

Szkoda wielka, że Bell tak zaspało, szminki są rewelacyjne. Jednak mam już pokaźną kolekcję płynnych pomadek. Jednak jeśli wy macie miejsce w swojej toaletce lub po prostu chcecie więcej płynnych matowych pomadek nie wahajcie się ani chwili. 

Pomadki nie wysuszają ust. 
Mają super trwałość. 
Są w przyjaznej cenie. 

Jestem pozytywnie zaskoczona odcieniami oraz formułą tych szminek. Tak trzymać Bell!!