sobota, 22 listopada 2014

Clinique High Impact Curling Mascara


Już wcześniej przy okazji makijażu Jesienny makijaż minerałami wspomniałam o swojej tuszowej miłości. Z tym tuszem miałam już kiedyś przygodę jak jeszcze byłam na studiach i wtedy bardzo mi się podobał dlatego postanowiłam do niego wrócić.
"Trwały tusz do rzęs - utrzymuje się do 24 godzin. Mocno podkręca i pogrubia rzęsy. 
High Impact Curling Mascara marki Clinique to pierwszy tusz do rzęs, który wykorzystuje technologię termiczną. Niezwykle trwała i innowacyjna formuła gwarantuje 24 godzinny efekt bez rozmazywania i pozostawiania smug, a tusz można zawsze bez trudu zmyć ciepłą wodą. Lekka mieszanka polimerów i krzemionki daje gładką i cienką warstwę, która po wyschnięciu utrzymuje raz nadany kształt podkręconych rzęs bez ich obciążania. 
Przetestowana alergologicznie. W 100% bezzapachowa. Przebadana oftalmologicznie. Bezpieczna dla wrażliwych oczu i przy stosowaniu soczewek kontaktowych."
Kształt szczoteczki typowy dla tuszy podkręcających czyli wygięta w łuk o klasycznym nie silikonowym "włosiu".


Jeśli zaś chodzi o moje wrażenia, tusz podobał mi się tak bardzo, że za moją namową kupiła go wake up - make up.
A teraz efekty:




Zanim go kupiłam zauważyłam, że wszystkie moje tusze (czyli MF) powodują u mnie dyskomfort, oczy piekły były zaczerwienione miałam wrażenie piasku w oczach. Ponadto podczas zmywania makijażu rzęsy zaczęły mi wychodzić nie wiem częściej czy nie ale zauważyłam to. Od kąt używam Clinique nie zauważyłam wypadania rzęs, a same rzęsy wydają mi się mocniejsze.

+ pogrubia i podkręca rzęsy
+ nie uczula, nie podrażnia
+ trzyma się tak jak obiecuje producent 24h, nie zmyje go nic: deszcz, śnieg, łzy i płyn micelarny :P
+ po pomalowaniu nim rzęsy są elastyczne
+ łatwo się zmywa, ciepłą wodą dzięki czemu nie muszę "trzeć" sobie oka wacikiem ( nie robiłam tego zbyt mocno a jednak) a tym samym oszczędzam swojej skórze i rzęsom "stresu"
+ moje rzęsy sprawiają wrażenie mocniejszych

Co do minusów widzę dwa:
- lekko skleja rzęsy
- cena oraz dostępność, tusz kosztuje 114 zł

Mimo ceny tusz ten zyskał moją wielką sympatię, w obecnej chwili planuję wypróbować inny tusz z Clinique. Co do ceny wyszłam ostatnio z założenia, że lepiej mieć jedną rzecz a droższą (uzbierać sobie na nią) niż więcej a byle jakich. Próbując znaleźć odpowiedni tusz w śród tańszych marek marek (MF, Astor, Rimmel, Essence, L'oreal, Oriflame) trafiłam na wiele przeciętniaków lub po prostu bubli, po zsumowaniu cen tego wszystkiego zapewne tusz Clinique nie jest najdroższy ;)


2 komentarze:

  1. Podoba mi się Twoje podejście - też uważam, że lepiej mieć jedną, droższą, ale naprawdę dobrą jakościową rzecz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorosłam do tego, po podsumowaniu ilości bubli i przeciętniaków jakie miałam okazje napotkać w swoim życiu droższa rzecz a dobra okazuje się najbardziej ekonomicznym wyborem.

      Usuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję ;)