poniedziałek, 6 lipca 2015

Przychodzi baba do endokrynologa czyli mój endokrynologiczny bulwers

Już dużo dużo wcześniej pisałam o swoich problemach z tarczycą, cierpię na hashimoto ostatnio dość często rozpoznawaną chorobę. Nie mówiąc o tym, że przez pewien czas TSH mi rosło ale żaden lekarz nie zwrócił na to uwagi, bo i po co. Ale teraz chciałam się skupić na mojej najświeższej endokrynologicznej historii tak więc przygotuje się na prywatę i morze żółci, które zaraz zostanie wylane za pomocą tego oto urządzenia jakim jest blog. 
Zaczęło się od tego, że po wizycie u wysokiej klasy specjalistki z mojego miasteczka zaczęły wychodzić mi włosy i to nie tak jeden, dwa, 10 do 100 dziennie, o nie włosy zaczęły wychodzić mi garściami dosłownie. Widziałam prześwity, płakać mi się chciało. pani specjalistka stwierdziła że w zasadzie tak ma być i jest to normalne. Poszłam do znajomej Pani dr której powiedziałam, że włosy wychodzą mi garściami dosłownie i że nie przesadzam. Zapytała co Pani endokrynolog dała mi na włosy po mojej odpowiedzi "Nic" 


wydała się bardzo zaskoczona i przepisała mi leki, na które wydałam 600 zł. Najważniejsze, że pomogły. Zaczęłam również bardziej przejmować się pielęgnacją i zastosowałam maski, wcierki itd. 

Jednak ciągle wymagam kontaktu z endokrynologiem, kiedy znalazłam na FB grupę dla osób chorych na Hashi oraz polecanych przez należące tam kobiety lekarzy stwierdziłam wypróbuje. 

Zadzwoniłam umówiłam się do Pana dr. 
Zrobiłam badania czyli TSH, jeszcze raz aTPO (jeden raz miałam tylko zlecone, sama z ciekawości zrobiłam sobie 2 raz) TSH w normie czyli 1,95 zaś przeciwciała przeciwtarczycowe 1300 (spadły z ok 2000), zrobiłam cukier, kwas moczanowy itd. 
Na wstępie Pan szanowny dr poinformował mnie, że jeśli TSH jest poniżej 10 nie ma sensu tego leczyć ale jeśli już biorę te leki niech mi będzie. Zapytał mnie kto mnie prowadzi odpowiedziałam, że chodziłam do Pani dr X, zapytał czemu nie chodzę już do niej, powiedziałam o tych włosach powiedział mi, że "Tak ma być". I żebym wróciła do Pani dr X, bo to wysokiej klasy specjalista. Nie za bardzo przejął się tym, że mam za niski poziom vit. D, za mało żelaza, podwyższony kwas moczanowy w zasadzie wszystko to idzie w parze z hashi powiedział mi żebym się odchudzała. I podał w wątpliwość fakt iż przybyło mnie z powodu choroby, bo to lenistwo zapewne. Nie powiem jestem leniwa ale nawet będąc na diecie zauważyłam, że choćbym katowała się kiedy mój wskaźnik TSH jest wyższy chudnę połowę tego co zdrowa osoba (miałam porównanie osoby odchudzającej się razem ze mną).
To mnie zmroziło do imentu, nie dość że nie leczy się tarczycy dopóki TSH nie osiągnie 10 to jeszcze mam być łysa. O co to to nie!!
Jestem zdegustowana, zniesmaczona i rozczarowana taki podejściem specjalisty do tematu. Najlepiej jak bym poszła do 10 lekarzy każdy od czegoś innego i tych 10 wzięłoby kasę każdy za swoją działkę. 
Oczywiście wspomniana wyżej wizyta nie odbyła się w ramach NFZ tylko z mojej prywatnej "kasy chorych".
Obecnie pozostałam dalej w fazie poszukiwań jakiegoś lekarza dla mnie :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję ;)