poniedziałek, 7 października 2013

Róże Paese #27 i Pierre Rene #02 Pink Fog

Po lewej Paese #27 po prawej Pierre Rene #02
Jak to się stało, że mimo tego iż nie jestem fanką różu stałam się posiadaczką dwóch nowych odcieni?
Sprawa jest prosta i połączona z paletką Sleeka Vintage Romance razem z nią wyszedł róż, który bardzo mi się spodobał, ale ja jak to ja stwierdziłam, że nie kupię kolejnego różu. Owszem Sleeka nie kupiłam za to skończyłam z tymi dwoma pięknymi różami :D
Na pierwszy ogień:
Paese #27 
"Bogactwo subtelnych kolorów i delikatna konsystencja różu wzbogacona o witaminy A , C i E rozpromienia wizerunek.
Posiada aż 15 pięknych kolorów
."
Uwaga przyznaje się kupiłam go tylko i wyłącznie dlatego, że firma Paese stała się modna co za tym idzie spodziewam się, że zaraz ceny  jej produktów pójdą w górę i to znacznie. Dlatego też poszłam do drogerii w moim mieście powiedziałam, że chcę rozświetlającą mgiełkę tej firmy (nie mieli) więc zagadałam o róże Pani przyniosła mi kilka opakowań a ja wybrałam kolor #27.
Jest to łososiowy kolor z dodatkiem opalizującego złota.
Pięknie rozświetla i ożywia cerę.
Dobrze napigmentowany ale  można zrobić sobie kuku.
Róż ma bardzo mocny ale przyjemny zapach.
Konsystencja trochę się sypię wydaje mi się, że przez to można zrobić sobie nim krzywdę, bo za dużo nabiera się na pędzel.
Opakowanie poręczne, odkręcany słoiczek. Chyba już nic więcej o nim powiedzieć się nie da.

Pierre Rene #02 Pink Fog
"Róż na policzki w kamieniu nadający skórze delikatny połysk i swieży wygląd. Zawiera pigmenty rozpraszające światło optycznie redukujące zmarszczki. Formuła oparta na witaminie E wygładzającej drobne linie i substancjach nawilżających.
Barwi skórę lekką mgiełką, znakomicie nadaje się do subtelnego cieniowania policzków jak i modelowania kształtu twarzy.
Można go również stosować jako cień do powiek. Zawiera filtry przeciwsłoneczne.
Hypoalergiczny."
Dostępny w 7 kolorach.
Kolor, który wybrałam jest według mnie idealny, opisałabym go jako brudny róż z dodatkiem drobno zmielonych  złotych drobinek, który pięknie opalizuje na skórze tworząc efekt tafli.
Róż jest dobrze napigmentowany, jednak czy to z powodu odcienia czy konsystencji nie wiem, o wiele trudniej zrobić sobie nim kuku.
Nie pachnie znaczy ma zapach ale jeśli wsadzimy w niego nos.
Opakowanie jest praktyczne, niezbyt eleganckie.
Konsystencja bardziej zbita od Paese i nie sypie się tak.
Jest to według mnie bardzo dobry róż za śmiesznie małe pieniądze.


Oba róże są śliczne, oba zostawiają na skórze efekt tafli. Jednak róż Piera Rene oceniłabym troszkę wyżej przez bardziej zbitą konsystencję no i odcień który jest dla mnie idealny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję ;)