środa, 9 grudnia 2015

Lotion do twarzy Hada Labo


Dziś na blogu produkt pielęgnacyjny rozsławiony miedzy innymi przez autorkę bloga Azjatycki cukier. Szukając o nim informacji znalazłam taka oto interesująca informacje na wizażu o samej firmie: 


Nie wiem czy widać, ale w opisie informacja o tym że jest to japońska firma a w adresie Kuala Lumpur. Stamtąd z resztą pochodzi mój kosmetyk. Wersja którą posiadam jest wybielająca oraz jest wersja "rich". 
Kosmetyk zamknięty jest w solidnej plastikowej buteleczce o pojemności 170 ml. Butelka zamykana  niebieską nakrętką, nakrętka posiada otwór przez który wydobywamy Nasz kosmetyk. Musze wspomnieć, że po przechyleniu butelki nie leje Nam się nie wiadomo jaka ilość produktu ale mniej więcej taka jaka jest potrzebna do nałożenia na twarz.


Kosmetyk w konsystencji przypomina kwas hialuronowy, czyli średnio gęsta przeźroczysta ciecz. Jeśli chodzi o sposób jego użycia producent sugeruje: 



Rozprowadzić na twarzy bezpośrednio bez użycia wacików lekko przy tym  wklepując. Tak przygotowana skóra jest gotowa na przyjęcie kremu, którego działanie ma być lepsze ;)
Sam kosmetyk ma posiadać aktywne 3 rodzaje kwasu hialuronowego, które  nawilżają skórę. Mają uczynić ją znacznie miększą, gładszą i elastyczniejszą. Oraz tak jak wspomniałam wcześniej przygotować skórę do zwiększenia absorpcji składników pielęgnacyjnych. Trzy rodzaje kwasu hiluronowego pomagają zachować optymalne nawilżenie skóry.  Jak większość azjatyckich kosmetyków wybielających z którymi miałam styczność zawiera arbutynę która ma zwalczyć ciemne plamy i ujednolicić koloryt skóry. Kosmetyk nie zawiera substancji zapachowych, oleju mineralnego, alkoholu i barwników. 

Jeśli chodzi o samo używanie tego lotionu to wchłania się bardzo szybko, na początku jest dość kleisty ale po chwili ta jego kleistość zanika. Zauważyłam, że w czasie jego używania skóra jest faktycznie bardzo dobrze nawilżona i jakby bardziej jędrna. Co do jego wybielającego zadania chodziło mi o zniwelowanie jakiś potrądzikowych przebarwień i ewentualnych przebarwień od słońca a ponieważ nie mam tego zbyt wiele, a już znikły te co miałam mogę powiedzieć że wybielające właściwości ma. 
Powiem, że sam kosmetyk jest bardzo interesujący i podoba mi się jego działanie w postaci nawilżenia, szkoda jednak że jest nie dostępny stacjonarnie w Polsce. 

PODSUMOWANIE 
+ Nawilżenie.
+ Poprawa jędrności skóry.
+ Szybko się wchłania.
+ Nie ma zapachu.
+ Nie uczulił oraz nie podrażnił. 
+ Wygodna w użyciu butelka, która dozuje potrzebną ilość kosmetyku.
+ W moim odczuciu jest dość wydajny, może szału nie będzie ale używam go miesiąc i nie doszłam do połowy butelki. 

- Dostępność. 
Znacie kosmetyki tej marki? Może inne azjatyckie kosmetyki które mogłybyście polecić.

8 komentarzy:

  1. pierwszy raz slysze o tym produkcie, a taki rozlawiony :D kurcze, mam braki!:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli ktoś niezbyt fascynuje się azjatyckimi kosmetykami to mógł mu się "nie obić o uszy" ;)

      Usuń
  2. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej marce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w takim razie ciesze się, że usłyszałaś ode mnie ;) Zachęcam do zapoznania się z takimi perełkami bo na prawdę warto.

      Usuń
  3. Ciekawy kosmetyk i fajnie że działa jak należy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko jego dostępność a co za tym idzie i cena "nie działa na mnie jak należy' :P

      Usuń
  4. Oj, nie znam. WIdzę, że wiele rzeczy jeszcze nie miałam okazji poznać! Miałam kiedyś próbki różnych azjatyckich kosmetyków - i jak dla mnie były to dla mnie same perełki! :-) Ślimak i tłuszcz z konia na czele ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tłuszczu z konia jeszcze nie przerabiałam. Krem ze ślimakiem miałam i nawet lubiłam BB ze ślimakiem. Zrozumiałam też dlaczego ludzie tak zachwalają te azjatyckie kosmetyki. Szkoda, że u Nas tak o nie trudno a jak już są to z marżą +200% ;)

      Usuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję ;)