Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 czerwca 2018

Nowomoda czyli oczyszczanie z sodą, Evree i AA.


Ostatnio w zakresie pielęgnacji można zaobserwować rożne mody/ trendy. Ostatnio był grany węgiel teraz zaś soda. Ponieważ oczyszczam twarz dwustopniowo o czym pisałam na blogu w postach:



Skusiłam się na dwa produkty z sodą do oczyszczania twarzy. Co o nich sądzę, o tym w dalszej części posta. 

poniedziałek, 7 maja 2018

Moja pielęgnacja


jakiś czas temu pisałam o moim podejściu do pielęgnacji oraz o jej etapach  TUTAJ. Dziś pokarze Wam jakich produktów używam na konkretnych etapach, może coś Wam wpadnie w oko. Mam nadzieję, że coś podpatrzycie. Nie umieściłam w niej ochrony przeciwsłonecznej, planuje oddzielny o niej post.

piątek, 27 kwietnia 2018

PROJEKT LATO: Wiatrem czesane czyli włosy latem


Włosy najlepsza ozdoba, albo zmora. Piękne, lśniące, błyszczące lub przypominające kupę siana. Włosy niezależnie od pory roku nie mają łatwego życia. Warto jednak zadbać o to, aby i one wypoczęły na wakacjach. 

sobota, 14 kwietnia 2018

Projekt Lato: Piechotą do lata - przygotowanie stóp (i dłoni) na sezon letni


Dziś mam dla Was post, który jest pierwszym z cyklu Projekt Lato, który mam przyjemność realizować razem z dwoma nietuzinkowymi blogerkami mowa o:


Trzy rożne blogerki, trzy różne podejścia do sprawy, trzy rożne opinie i w końcu trzy różne style pisania. Przyznam się, że jestem bardzo podekscytowana tym projektem.
dzisiaj Piechotą do lata -pielęgnacja stóp (i dłoni) na sezon letni.

piątek, 6 kwietnia 2018

Czemu podkład się warzy?

Dlaczego podkład się warzy, nie chce się długo utrzymywać? Coś się stało podkład który miałam i lubiłam przestał wyglądać dobrze. Ile razy takie właśnie myśli pojawiły się u Was? Nigdy? Zazdroszczę mimo, że nie dowierzam ;) Kiedy drogą eliminacji, pozbędziemy się oczywistej odpowiedzi, że to wina podkładu, nadal nie wiemy dlaczego każdy podkład wygląda źle, warzy się itd. Najczęściej winowajcą jest pielęgnacja. I tu rozpocznie się ta historia. Pokaże Wam na czym opiera się moja pielęgnacja, oraz jakie ja mam  do niej podejście. Zapraszam.


piątek, 5 stycznia 2018

28 dni z joga twarzy - podsumowanie

3 grudnia 2017 r rozpoczęłam swoja przygodę z jogą twarzy oraz z masażem twarzy.

Wyzwanie 28 dni z jogą, ale twarzy

Od tego czasu minął już miesiąc w czasie którego praktykowałam masaż twarzy dwa razy dziennie oraz jogę twarzy minimum raz dziennie, ale stosowałam ją częściej. Oglądając tyle pozytywnych opinii, czytając jakie to będzie dobre dla mojej twarzy. efekt powinien wprawić mnie w osłupienie i powinnam jak zauroczona patrzeć się w swe odmienione ujędrnione, uniesiona oblicze. 

niedziela, 3 grudnia 2017

Wyzwanie 28 dni z jogą, ale twarzy

O Jodze na pewno słyszał każdy, ale czy słyszałyście o jodze twarzy? 
Joga twarzy ma na celu przywrócenie skórze jędrności, poprawienie krążenia krwi, eliminację toksyn, wygładzenie i profilaktykę zmarszczek. 

Dzięki pudrom Glam Shopu ( o których pisałam na blogu:

Odkryłam, że mam straszne zmarszczki w okolicach oczu oraz nie tyle dolinę łez co kanion. Wiedza to cenna rzecz. Lepiej wiedzieć niż nie wiedzieć, dlatego zainteresowałam się poszukiwaniem rozwiązania mojego problemu i tak natknęłam się na technikę masażu twarzy oraz na jogę twarzy.
Teraz przez miesiąc zamierzam te metody uskuteczniać. Oczywiście optymalnie byłoby 2 razy dziennie, ale czasami się nie da więc minimum raz codziennie.

czwartek, 16 listopada 2017

Pielęgnacja Avon - minirecenzja maseczek i kremów


Przyznaje się, że do Avonu i kosmetyków z Katalogów mam raczej mieszane uczucia z tendencją do ujemnej opinii. 


Jednak na pomoc przyszedł mi sklep Avonu w Warszawie w Złotych Tarasach. Tam też mogłam "pomacać" poszczególne kosmetyki i korzystając z promocji (zawsze) kupiłam kilka kosmetyków. Nie ze wszystkich jestem zadowolona, ale o tym przeczytacie w dalszej części posta.

niedziela, 2 lipca 2017

Ulubieńcy czerwca

Ostatnio mało mnie na blogu przez co mam niesamowite wyrzuty sumienia. Podziwiam blogerki, które potrafią siedzieć w pracy 8 godzin dziennie (lub więcej) i mają jeszcze czas na prowadzenie bloga i pisanie postów kilka razy w tygodniu. Podziwiam. Jednak nie o moich wyrzutach sumienia dziś będzie mowa, a o ulubieńcach minionego miesiąca. 

Zacznę może od kosmetyków z działu często pomijanego na blogach. Mowa o higienie osobistej ;) 


Żel pod prysznic Yves Rocher o zapachu cytryny z bazylią. cudo, cudo. Zapach orzeźwia po ciężkim dniu pracy, żel nie wysusza, ładnie się pieni. 
Lactacyd precious oil faktycznie bardzo delikatny, kremowy olejek do higieny intymnej. Na pewno nie jest to moje ostatnie opakowanie.
Dezodorant Yves Rocher o zapachu lawendy. Delikatny, nie wysusza, nie podrażnia, pachnie również bardzo delikatnie. 

Kolejne kosmetyki to typowa pielęgnacja i kolorówka. 


Avon samopalacz w musie KLIK jest to jednyny samoopalacz, który używam i z czystym sercem mogę polecic. 
Bielenda Magic Bronze 2 w 1 krem brązujący. Aby utrzymać efekt sztucznej opalenizny uzyskany samoopalaczem z Avonu stosuje ten krem z Bielendy i nim również jestem zachwycona. Żadnych smóg, efekt widoczny od razu. 
Holika Holika AQUA Petit Jelly BB krem bardzo polubiłam się z tym kremem BB, wyjątkowo ładnie trzymał mat i utrzymywał się cały dzień mimo upałów. 
Cosnature krem pod oczy z granatem. Przedstawiona na zdjęciu jest miniatura jednak krem spisał się na tyle dobrze, że jestem ciekawa pozostałych kosmetyków tej marki. Muszę też przyznać, że przedstawiona na zdjęciu próbka okazała się bardzo wydajna. 
Avon Reversalist Day, sama jestem zaskoczona, że spodobał mi się krem marki Avon. Sama nie wiem co mam myśleć o sobie, bo na temat pielęgnacji tej firmy miałam już wyrobione zdanie a tu taka niespodzianka. Krem ładnie nawilża, przedłuża trwałość makijażu i jest jednocześnie jakby bazą pod makijaż, bo nadaje skórze taki charakterystyczne wykończenie typowe dla bazy. Można oczywiście się nie malować ja lubię go używać również w dni kiedy nie noszę makijażu ponieważ ładnie wygląda na skórze. 

Zapachem, który namiętnie nosiłam w ciepłe dni czerwca jest Beyonce heat rush gościł już w ulubieńcach kwietnia i maja, ale ja po prostu uwielbiam, uwielbiam i jeszcze raz uwielbiam ten zapach w letnim sezonie. 
Puder Jadwiga gościł również w ulubieńcach kwietnia i maja i zapewne będzie w każdych ulubieńcach, aż się skończy a wtedy kupię kolejne opakowanie. 
Pupa like a doll to podkład po który z chęcią sięgałam. Lekka, nietłusta konsystencja, ładne krycie, naturalny wygląd na twarzy. 

Jeśli jesteście ciekawe co u mnie słychać, czego aktualnie używam itd. to zachęcam do zaglądania na instagram tam można mnie spotkać dużo częściej ;) https://www.instagram.com/nails_tale/

piątek, 2 czerwca 2017

Ulubieńcy Kwietnia i Maja

Za punkt honoru wzięłam sobie pokazywanie Wam co miesiąc moich ulubieńców jednak w miesiącu kwietniu nie miałam zbyt wielu ulubieńców dlatego połączyłam ich razem z ulubieńcami maja, a i tak nie jest to zbyt wiele ;) 


Pielęgnacja 

Avon Clearskin Pore Penetrating Black Mineral Cleanser - wiele razy wspominałam, że marka Avon nie jest moją ulubioną marką jednak ten żel do mycia twarzy sprawił, że przyjrzałam się ofercie marki uważniej. Po prostu wspaniale oczyszcza pory jak nic co miałam do tej pory. Już mam drugie opakowanie w zapasie. 

Przepraszam, że ten krem napiszę "fonetycznie" Czystaja Linia Umnyj Krem pokazywałam go w poście o zakupach we Lwowie 


Jest to wspaniały lekki, nawilżający krem bardzo się polubiliśmy. Ponadto jest bardzo wydajny, ale właśnie go skończyłam :) 

Lotion do twarzy Hada Labo 

jest dostępny w Polsce, można go dostać w Rossmannie, ale ma inną szatę graficzną. 

Neuro, Glicol + Vit. C, Eksfoliujące neuromimetyczne serum odmładzające na noc dla mnie hit. Nie wiem jak jego przeciwzmarszczkowe właściwości, ale skóra jest sprężysta, jędrna. 

Hada Labo Smoothing Anti-Fatigue Eye Cream Day & Night (Krem pod oczy przeciw oznakom zmęczenia na dzień i na noc). Lekki używam go na dzień, ma żelową konsystencję i bardzo dobrze nawilża.

Makijaż

Jadwiga Puder do skóry tłustej i problematycznej transparenty, wspaniale utrwala, matuje. Nie zapycha ma naturalne wykończenie, duża pojemność, dobra cena. 

Essence little eyebrow monsters w kolorze 03, utrwala włoski i nadaje im kolor. Mam gęste brwi nie potrzebuję niczego innego a z tym żelem osiągnę efekt bujnych brwi. 

Golden Rose Matowe Pomadki w odcieniu 04 i 17 najczęściej gościły na moich ustach.

Perfumy

Jak mówiłam wcześniej Avon otworzył dla mnie nowe strony. Są perfumy Avonu, których nienawidzę te natomiast mnie urzekły mowa o Avon Luck 
Kolejne perfumy po które lubię sięgać w ciepłą i słoneczną pogodę jest Beyonce Heat Rush.

To by było tyle nic więcej nie przypadło mi do gustu w Kwietniu i Maju. 

Pozdrawiam ciepło i udanego weekendu :) 

wtorek, 25 kwietnia 2017

Moja wieczorna pielęgnacja

Na temat pielęgnacji każdy ma swoje własne zdanie i każdy powinien robić dokładnie to co mu służy. Ostatnio modne jest wzorem koreanek stosować system 10 kroków, ale szczerze mi się nie chce. Dlatego mój system pielęgnacji składa się z kilku kroków, ale do tego koreańskiego to mu daleko. 


Postanowiłam zacząć od wieczornej pielęgnacji ponieważ zdecydowanie jest ona w moim przypadku dużo bardziej wieloetapowa niż ta poranna.

Demakijaż
Nie ma chyba ważniejszego kroku. Dokładnie oczyszczona skóra będzie mogła lepiej przyjąć nakładane na nią kosmetyki, ale i zregenerować się w czasie nocy. Dla mnie przejechanie twarzy płynem micelarnym nie jest dokładnym demakijażem.  Jak wiec ja dokonuję demakijażu? Za pomocą przeznaczonych do tego olejów lub balsamów. W chwili obecnej wykorzystuje dwóch Holika Holika Soda Pore Cleaning lub mojego ulubieńca ostatnimi czasy czegoś co podbiło moje serce mowa o The Face Shop Cleansing Cream Rice Water Bright. 


Demakijaż jest to taka czynność przy której nie należy się spieszyć. Oba te kosmetyki nie tylko są przyjemne w użyciu, ale również doskonale rozpuszczają makijaż w tym ten wodoodporny  i długotrwały. Warto poświęcić chwilkę, aby dokładnie "pomasować" w tych miejscach w których mamy tendencję do zapchanych porów. Następnie zwilżam dłonie i takimi zwilżonymi dłońmi masuję twarz chwilkę po czym wszystko usuwam zwilżoną ściereczką a'la glove ;) 

Kiedy to mam za sobą pora na 
Oczyszczanie
Ja w swoim codziennym rytuale piękna stosuje trochę takie "podwójne oczyszczanie". Co mam na myśli. Myję twarz dwukrotnie, najczęściej za pomocą dwóch różnych produktów, ale zdarza mi się używać teko samego. Obecnie wykorzystuję do pierwszego oczyszczanie kosmetyk Skin79 Yum Yum Cleanser Adlay powiem, że jest to jeden z najmniej praktycznie opakowanych kosmetyków jakie znam. Ale jeśli chodzi o jego działanie bardzo mocno oczyszcza. Przez mocno nie mam na myśli jakiegoś uszkodzenia skóry, ale czuć że skóra jest bardzo dobrze oczyszczona. Tym specyfikiem również wykonuje masaż zwracając uwagę na newralgiczne miejsca. 

Kiedy już spłuczę Skin79 stosuję żel do mycia twarzy. Obecnie jest to Himalaya Herbals Purifying Neem Face Wash. Czasami zaś po prostu tym żelem myję dokładnie dwukrotnie twarz. Żel jest przyjemny w użyciu, ma przyjemną konsystencję nie wysusza skóry, ani nie podrażnia. 


Jeśli chodzi o oczyszczanie to dwa/trzy razy w tygodniu stosuje peeling. W chwili obecnej jest to peeling Sylveco peeling oczyszczający. Dokładnie niezbyt agresywnie oczyszcza moją skórę. 


Jakiś czas temu dostałam próbkę Sisley Crème Gommante pour le Visage i powiem, że mnie uwiódł, Sylveco nawet w połowie nie jest tak dobry. Niestety cena tego Sisley  (240 zł za 40 ml) jest dla mnie nie do przeskoczenia ,więc ciągle szukam czegoś podobnego w przyjemniejszej cenie. 

Kiedy już dokładnie usunęłyśmy makijaż, oczyściłyśmy twarz i zrobiłyśmy (lub nie) peeling nadszedł czas na 
Tonizowanie
Zwykle w tym celu używam sprawdzonych hydrolatów roślinnych, Niestety ostatnio mi się skończyły a nie miałam możliwości ich zamówić dlatego też z wielką obawą sięgnęłam po coś co akurat było w moim domu. Ziaja Liście zielonej oliwki, krzywdy mi nie robi ale szału też nie ma. 

Warto pamiętać o tym aby stonizować Naszą skórę po jej dokładnym oczyszczeniu.

Kolejny krok tak jak i peeling jest opcjonalny i występuje u mnie 2/3 razy w tygodniu (czasami i częściej) mowa o maseczkach


Przyznam się szczerze, że uzależniłam się od tego kroku. Zauważam jednak, że systematyczne stosowanie maseczek przynosi rezultaty. Skóra jest "lepszej jakości" bardziej jędrna, nawilżona rzadziej wyskakują mi niespodzianki. Jeśli chodzi o maseczki jakich używam zależy od tego jak ocenię czego potrzebuje. Czasem są to maseczki w płachcie czasem zaś zwykłe do zmywania. 

Czy stosuje maseczki czy nie  kolejny krok występuje u mnie zawsze: Serum

Obecnie mieszam ze sobą dwa Ava aktywator młodości z witaminą C oraz Bielenda Algi morskie. Polubiłam się z tym krokiem, preparaty szybko się wchłaniają zostawiają skórę lekko lepką ale tylko przez chwilę. Niwelują ewentualne uczucie ściągnięcia jeśli się mi zdarzy. Bardzo je lubię. 

Krem pod oczy
Krem pod oczy to temat rzeka. Makijaż a szczególnie korektory mocno kryjące bardzo obciążają skórę w okolicach oczu. Skóra w okół oczu jest bardzo cienka i wrażliwa, a zwykle nie mamy dla niej litości, makijaż, pocieranie, mrużenie itd. Mam 32 lata i zdaje sobie sprawę, że na powstałe zmarszczki już nic nie pomoże. Staram się aby powstawało ich jak najmniej. Zawsze stosuje krem na noc i na dzień. Ostatnio na noc staram się sięgać po coś mocniejszego. Tym razem stosuje Rata&Co Chia Seed Eye Cream. Stosuje go od niedawna i nie wiem czy jestem w stanie Wam go polecić. Ale polecić mogę jedno zawsze stosujcie krem pod oczy


Skoro pielęgnacja koreańska zdobywa taką popularność w Naszym kraju zwróćcie uwagę, że ich kosmetyki nie mają znaczków 20+, 30+, 70+. Dlaczego? Bo skierowane są na konkretny problem. Jak już będziecie miały 70 lat i skórę pomarszczoną jak awokado żaden krem nawet 1000+ Wam nie pomoże.  Przy wyborze kosmetyków również tych polskich marek kierujcie się problemem jaki mają rozwiązać a nie znaczkiem wiekowym. 

Ostatnim etapem dla mnie jest Krem na noc


Lubię jak krem na noc ma lekką konsystencję, nie zapycha ale za to nawilża. Ten taki jest. Lekki, szybko się wchłania, pięknie pachnie, nawilżą, nie zapycha. Skóra rano jest miękka. Jest to niby krem 35+ ale nie jestem w stanie uwierzyć, że "wyprostował" by głębsze marszczki. 

Jeśli chodzi o moją wieczorną pielęgnację to tyle i aż tyle. Stosujecie wieloetapową pielęgnaję czy raczej rach ciach i już? 

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Koreańska maseczka w płachcie Nature Republic

Maski w płachcie zyskały zasłużoną im sławę dzięki pewnej książce. Dlaczego zasłużoną? Bo są wygodne, nie trzeba ich zmywać, dobrze trzymają sie twarzy czyli nie brudzą wszystkiego wokól i nie trzeba z nimi leżeć :)

Dziś przyjrzymy masce w płachcie koreańskiej firmy Nature Republic, która reklamuje się, że wykorzystuje do produkcji swoich kosmetyków "naturalne składniki". Przedstawiałam na blogu już krem BB tej marki 

Nature Republic Botanical Pore BB


Dziś zaś kosmetyk do pielęgnacji. Dostałam go w czasie zakupów w Myeongdong w Seulu, jako bezpłatną próbkę. Całą swoją podróż pokazywałam na blogu Korea w 8 dni a konkretnie o zakupach kosmetycznych czyli o raju jakim jest Myeongdong pisałam TUTAJ
 

Jest to celulozowa maska w płachcie, która wspaniale nawilża, ujędrnia, koi skórę, odżywia i rozjaśnia zostawiając efekt takiego zdrowego glow. Jest bardzo dobrze nawilżona, przylega do skóry twarzy, nie opada, nie spływa, nie schnie zbyt szybko. Spokojnie można ją nosić 20 minut. Zawiera kolagen z alg morskich Z tym, że trzeba uważać aby nie zaczęła wysychać, bo wtedy ta celulozowa płachta nie zależnie od marki waszej maseczki wchłonie z waszej skóry z powrotem wszystko, więc noszenie maski wtedy jest bezcelowe.
Żałuje, że maska oraz ta firma jest ciężko dostępna. Na Instagramie pokazywałam Wam, że kupiłam kilka masek tej marki w TK MAXX. Po użyciu kolejnej powiem Wam, że jest to marka której maski wydają się być warte uwagi.

niedziela, 2 kwietnia 2017

Ulubieńcy marca 2017


Ostatecznie marzec 2017 roku dobiegł końca, czas więc aby przedstawić Wam moich ulubieńców. W zasadzie oprócz jednego kosmetyku wszystko to pielęgnacja. 


jednym z najważniejszych kroków w pielęgnacji jest oczyszczanie. Aby dobrze przygotować Naszą skórę na resztę kosmetyków musimy najpierw zmyć makijaż. Ja bardzo lubię w tym celu używać balsamów do demakijażu Dokładny demakijaż- Jak to robią w Korei? Banila co. Clean it zero

Olejowe oczyszczanie? Etude House Real Art

W tym zaś miesiącu moje serce podbił olejek Holika Holika Soda Pore Cleansing Light Oil  jest to delikatny olejek do demakijażu. Zawiera wodę bogatą w minerały i mikroelementy, olejek arganowy. Olejek usuwa makijaż szybko, skutecznie i przyjemnie. Nie ma uczucia ściągnięcia, nie ma uczucia tłustości, nie zapycha. Po prostu oszczędza mój czas. Codziennie po pracy zmywam Nim makijaż i jestem z niego bardzo zadowolona. 
Kolejnym kosmetykiem w mojej pielęgnacji jest Sylveco Lekki Krem Brzozowy, lekki, szybko się wchłaniający krem idealny pod makijaż. Nie zapycha, nie zostawia lepiej warstwy. Polubiliśmy się. 
Wieczorem pod krem zaczęłam stosować nawilżające serum mój wybór z polecenia padł na Bielenda Algi Morskie 2-fazowe hydro-lipidowe serum 2w1, jest to w moim odczuciu całkiem przyzwoicie działające serum. Jest lekko tłustawe dlatego stosuje je na noc. Nie przepadam za tłustymi formułami, ponieważ lubią mnie zapychać w tym przypadku nie ma nic takiego. Skóra rano jest miękka, jędrna i nawilżona. Serum ma też dziwny zapach, ale jakoś sobie radzę. 

Kolejny produkt do oczyszczania to Skin79 Natural 98 yum yum cleanser adlay produkt jest bardzo diwny, ma konsystencję mokrej panki. Pachnie orzeźwiająco, jest bardzo wydajny, wspaniale oczyszcza i ma straszne opakowanie. Słoik jak do dżemu jest bardzo mało poręczny w łazience. Jestm w stanie wybaczyć mu to opakowanie ponieważ wspaniale oczyszcza skórę. 
Czasami nie chce mi się wstać wcześniej i umyć głowę, lenistwo. Czasami nie da się nie umyć głowy ani wstać wcześniej :) wtedy ratuje mnie suchy szampon Batiste light&blonde robi to co suchy szampon robi i nie zostawia białego nalotu na włosach. 
Kolejny kosmetyk to jedyny produkt do makijażu a mowa o Skin79 Hot Pink Super + BB, był to mój pierwszy krem BB, od jego czasu przetestowałam wiele innych, ale kiedy pojawił się w Rossmannie to wiedziona sentymentem po niego sięgnęłam i okazało się, że nadal się lubimy. 

Ostatni ulubieniec nie jest w oryginalnym opakowaniu, ostatni ulubieniec to sławna wcierka Kaminomoto , której zadaniem jest przyspieszyć porost włosów i pobudzić uśpione cebulki do wzrostu nowych włosów. Wcierka jest ciężko dostępna i droga, ale działa. 

Jesteście ciekawe, któregoś z tych kosmetyków? 

piątek, 3 marca 2017

Ulubieńcy Lutego

Na koniec zeszłego roku postanowiłam co miesiąc prezentować Wam ulubieńców poprzedniego miesiąca. Jak pewnie mogłyście zauważyć w na blogu brak jest ulubieńców stycznia. przyczyna jest dość prozaiczna styczeń tego roku był dla mnie tak koszmarnym miesiącem w życiu prywatnym, że najchętniej wymazałabym go z kalendarza. Jednak mamy już marzec dlatego mogę spokojnie pokazać wam moich lutowych ulubieńców. W Lutym trochę tego było:


Pielęgnacja: 


Ziaja welwetowe serum nabłyszczające - bardzo polubiłam się z tym serum. Zabezpiecza moje włosy, pięknie się błyszczą, są sypkie, ponadto łądnie pachnie i dobrze się po nim układają.

L'oreal Elseve Magiczna moc olejków szampon odżywczy - ostatnio popełniłam włosowy blond, obcięłam je i ufarbowałam na blond. Włosowy Armagedon. Moje naturalne włosy bardziej lubiły się z mniej silikonowymi szamponami ale to siano które mam a które chce zapuścić lepiej wygląda po takim "sztucznym szamponie". 

Clochee wygładzający olejek do demakijażu - ładnie usuwa nawet najmocniejszy i najtrwalszy makijaż , nie podrażnia, nie wysusza. Kupiłam go na promocji, w oryginalnej cenie się na niego nie skuszę, ale w lutym towarzyszył mi codziennie. 

Himalaya Neem Foaming Face Wash - super pianka do mycia twarzy, łagodnie oczyszcza, ładnie ziołowo pachnie. Nie zapycha pomaga zaleczyć wszelkie stany zapalne, jej jedyny minus to słaba wydajność.

Himalaya neem mask - gęsta papkowata maseczka do twarzy, która wspaniale oczyszcza skórę, pomaga zaleczyć wszelkie zmiany. Pachnie specyficznie ziołami, nie ma gładkiej konsystencji a trochę taką grudkowatą. Pomogła mi zaleczyć moje wypryski. Trzeba jednak uważać, potrafi wysuszać twarz, trzeba pamiętać o jej odpowiednim nawilżeniu. 

Himalaya Neem Scrub - to moje drugie opakowanie. peeling genialny nie za mocny, nie za delikatny. Używam go trzy razy w tygodniu, pomógł mi na moje wypryski i jest zdecydowanie lepiej. Ma specyficzny ziołowy zapach, tak jak maska tej firmy. 

kosmetyk o którym zapomniałam na zdjęciu

Mizon AC Blemish out Pink - bardzo ciekawy produkt, pachnący ziołowo i gojący wypryski i inne krostki przez noc. Jestem nim oczarowana to zdecydowany hit.

Kolorówka
Tu na zdjęciu zaplątał się krem pod oczy Ava - Mustela Tłusty krem pod oczy był on moim ulubieńcem grudnia Ulubieńcy grudnia i pewnie aż do sezonu upałów 40C pozostanie. Nawilża, odżywia wrażliwą skórę pod oczami. Kosmetyki, korektory bardzo ciężko obciążają i przesuszają tą sferę a dobry odżywczy kosmetyk w tak niskiej cenie zasługuje na uznanie.

Banila Co. Dream cream Pure white Moisturizing - krem, który rozświetla Naszą twarz jakby była wypolerowana, taki naturalny wewnętrzny blask. Dla mnie jednak nie do noszenia samodzielnie, ale jako baza pod makijaż w połączeniu z cięższym podkładem np Revlon Colorstay sprawdza się idealnie. Nawilża, nie zapycha, rozświetla. 

AA zielona baza korygująca zaczerwienienia - jest to moja pierwsza nie silikonowa baza pod makijaż jaką mam. Może nie koryguje tych zaczerwienień, ale przedłuża trwałość podkładu, który o wiele lepiej się na nią nanosi.

NYX HD korektor - jeden z moich ulubionych korektorów, wspaniale kryje, nie przesusza skóry pod oczami.

Revlon Colorstay - ja posiadam w najpopularniejszym odcieniu 150 Buff, miałam też Ivory ale wpada w zbyt różowe tony. W takie zimno jakie było w lutym chciałam bardziej treściwych, gęstych, kryjących i trwałych podkładów a ten spełnia wszelkie te kategorie. Jest to bardzo dobrze kryjący podkład długotrwały.

Kolejny kosmetyk jest raczej z działu pielęgnacja, ale jest to Lanolina ze zrób sobie krem - pękały mi ręce, pękały mi usta i lanolina pomogła. Jestem nią zachwycona! To obowiązkowy preparat w każdej toaletce, serrio działa cuda i kosztuje grosze.

Artdeco Crystal Garden - róż z linii kosmetyków robionych wraz ze Swarovski Crystals. Opakowanie zdobione jest kryształkami zaś sam róż ma piękną aksamitną konsystencję, satynowe wykończenie i piękny uniwersalny kolor. Jestem nim oczarowana. 

niedziela, 5 lutego 2017

Azjatycka baza pod makijaż, która działa cuda? Peripera Blur Pang Peach


Bazy pod makijaż używam od kilkunastu już lat, czasami codziennie czasami od wielkiego dzwonu. Kiedyś skupiłam się jedynie na tych silikonowych, ale one nie zawsze mi służą dlatego postanowiłam przerzucić się na inny typ bazy. Kiedy byłam w Korei Korea w 8 dni nadarzyła się wspaniała okazja aby sprawdzić jakąś bazę pod makijaż. Padło dość losowo na Periperę. 

Baza ta jak większość koreańskich kosmetyków, ma nie tylko przedłużać trwałość makijażu, ale i przynosić konkretne benefity Naszej skórze. Co zawiera owa baza? Jeszcze się zdziwicie. 

Siarę z Nowej Zelandii. Tak, tak siarę nie siarkę. Jest to w uproszczeniu mówiąc takie pierwsze mleko. W porównaniu do mleka właściwego, siara jest bogata w białka, zawiera dużo witaminy A, sodu i chlorków. Ma to nadać Naszej skórze miękkość, witalność i chronić ją przed negatywnymi wpływami środowiska. 

Kozie mleko z wyspy Jeju. Odżywcze działanie dla Naszej skóry. 

VITA COMPLEX10: kompleks 10 witamin B5, B7 tym, B9, C, E, A, B1, B2, B3 i B4 dla zdrowej i bardziej promiennej skóry.

Są dostępne trzy wersje: Peach Milk Blur, Pure Milk Blur i Banana Milk Blur. 
Idąc za życiowym doświadczeniem chciałam wsiąść tą, której najmniej zostało. Otóż bananowej nie było ani jednej sztuki zaś brzoskwiniowa była ostatnia i dlatego ją wzięłam. Wersja brzoskwiniowa przeznaczona jest do szarej i zmęczonej cery. Ma wyrównać koloryt a jej systematyczne użytkowanie ma zwiększyć witalność mojej skóry. 

Baza ma lekką konsystencję, różowawy kolor i wspaniały brzoskwiniowy zapach. Przedłuża trwałość podkładu, daje efekt tak popularnego ostatnio miękkiego rozmycia. Po prostu to jedna z moich ukochanych baz i nie wiem czym ja ją zastąpię. 

Jeśli będziecie miały okazję ją kupić to śmiało. To jedna z lepszych baz jakie miałam. Jej cena to ok 40 zł na eBayu. Szkoda, że jest tak słabo dostępna oraz że z kosmetyków do makijażu w Polsce jedynie kremy BB i CC są jakoś dostępne. 

niedziela, 22 stycznia 2017

Dobre i tanie - Isana Young

Z tą nie drogą Rossmannowską marką poznałam się przez przypadek. Otóż wszystkie moje kosmetyki zostały w kosmetyczce na stole a ja radośnie wyruszyłam na podbój Berlina. Ceny w euro co tu kupić by używać i się nie spłukać? Spróbowałam tego i tak już zostało. Chcecie zobaczyć co mogę polecić z tej marki? Jeśli tak to zapraszam. 

Isana Young, Active Clear krem do mycia przeciw wypryskom - cena to 7,49 zł a pojemność 150 ml. Jest to żel do mycia twarzy, który po raz pierwszy kupiłam w Berlinie i powiem Wam, że ten Niemiecki był dla mnie za mocny. Moja skóra była po nim tak oczyszczona z sebum, że aż bolało. W przypadku tego kupionego w Naszym rodzinnym Rossmannie nic takiego mnie nie spotkało. Skóra jest ładnie oczyszczona. Obecnie stosuje tzw "double cleansing" w mopjej wersji czyli najpierw oczyszczam twarz tym żelem a następnie innym. Jestem z niego zadowolona i wrócę po niego zapewne. 

Isana Young, Active Clear, serum przeciw wypryskom do skóry tłustej i zanieczyszczonej- cena to 11,99 zł a pojemność 30 ml. "Serum pielęgnuje skórę i stanowi natychmiastową pomoc w zwalczaniu powstających na niej uciążliwych zanieczyszczeń. Specjalnie opracowane serum z kwasem owocowym i kwasem salicylowym przeciwdziała rozmnażaniu się bakterii powodujących wypryski i zapobiega powstawaniu nowych zanieczyszczeń skóry. Ponadto nawilża skórę.Serum:• zawiera kwas owocowy i kwas salicylowy• zwalcza wypryski i zaskórniki• poprawia strukturę skóry." ( źródło) Serum nakładam codziennie rano i pomaga ograniczyć wyskakiwanie nowych niedoskonałości nie przesuszając przy tym skóry. Sięgnę po kolejne opakowanie kiedy to się skończy.

Isana Young, S.O.S. Clear, plasterki przeciw wypryskom, do skóry tłustej i zanieczyszczonej- cena to 8,69 zł za 36 sztuk. Zawierają kwas salicylowy, ekstrakt z rumianku i pestek winogron. Czasami kiedy siedzę w domu i mam dzień bez makijażu naklejam je na cały dzień na poszczególne wypryski, są przezroczyste.

Isana Young, S.O.S. Clear, żel przeciw wypryskom, skóra tłusta i zanieczyszczona- cena to 8,39 zł, pojemność 15 ml. Produkt, który jest w moim odczuciu genialny, wysusza wypryski zapobiega powstawaniu nowych, nie wysusza skóry po prostu cudo. Dla mnie mogliby robić go w większym opakowaniu ponieważ kiedy jest naprawdę źle mam nim wysmarowaną prawie całą twarz na noc. Wracam do niego cały czas a w zasadzie cały czas mam kolejne opakowania bez żadnej przerwy. 

Isana Young, perfekcyjnie maskujący krem- cena to 8,99 zł. Jakiś czas temu Hania ze znanego kanału YT polecała jakiś korektor chyba Synergen, który również jest Rosmannową marką tu jednak mamy zestaw małych to małych antybakteryjnych kamuflaży i szczerze mówiąc lepiej się dopasują do mojej skóry niż w/w synergen. Nie wiem czy do nich wrócę, bo jeszcze nawet nie dobrnęłam do połowy opakowania ;) za tą cenę rewelacyjne. 

Znacie te produkty? A może macie jakieś inne Rossmannowskie marki, które możecie polecić. 

sobota, 24 grudnia 2016

Ulubieńcy grudnia

W zeszłym miejscu rozpoczęłam cykl ulubieńców miesiąca i postaram się wytrwać w jego kontynuowaniu. Nadszedł czas na ulubieńców miesiąca grudnia 2016 r.  Chciałam się wyrobić z tym postem przed świętami, ale wyszło jak wyszło może w oczekiwaniu na wigilię lekko umilę Wam czas.



Pielęgnacja

Alantan dermoline i tutaj moje serce podbiły dwa kremy: Krem ochronny półtłusty z witaminami A + E wspaniały krem ochronny na zimę. Nie zapycha, a skóra po nim jest miękka i nawilżona. Nie lubię kremów półtłustych, bo nie jest w stanie utrzymać się na nich makijaż a twarz świeci się po nich jak psu mordka, ale na szczęście z tym kremem tak nie jest. twarz jest nawilżona, nie ma uczucia tłustości, a sam krem wchłania się absolutnie nie zostawiając tłustej warstwy. Drugi krem z rodziny dermoline to krem głęboko nawilżający używam tego kremu na noc. Moja skóra jest zmęczona i przesuszona kuracją anty trądzikową, którą jej funduje dlatego potrzebuje dogłębnego nawilżenia. Ten krem jest super, nawilża, ukoi moją skórę przez noc, nie zapycha nie zaognia zmian trądzikowych. Po prostu miodzio :) 

Kolejnym moim ulubieńcem jest znowuż tłusty krem tym razem pod oczy.  Ava - Mustela Tłusty krem pod oczy. Miesiąc grudzień nie był dla mnie do tej pory łaskawy co odbiło się na stanie mojej skóry pod oczami. podrażniona, sucha i bolesna. Ten krem bardzo szybko wyprowadził moją skórę do porządku. Załagodził, nawilżył, natłuścił wrażliwą okolicę pod oczami. używałam go jedynie na noc a ostatnio również na dzień kiedy używam mocno kryjącego i obciążającego tę strefę korektora. Po prostu bajka i pewnie doczeka się oddzielnej recenzji. 

Ten miesiąc również intensywnie wymógł na mnie używanie żelu dezynfekującego do rąk i tutaj niezawodne są małe podróżne żele z Bath and Body Works. Małe poręczne opakowania, piękne długo utrzymujące się zapachy a w niektórych nawet uroczy brokacik. 

Mróz przesusza moje ręce i tutaj sprawdza się Hemp Cream z The Body Shop krem ma specyficzny zapach (mi się podoba) i na prawdę nawilża i doprowadza do ładu zniszczone dłonie. 

Kolejnym produktem, który nie znalazł się na zdjęciu jest Kaminomoto wspominałam o nim już na blogu Przyspieszenie wzrostu włosów: Kaminomoto i inne metody.


Wspaniale odbija włosy od nasady, ułatwia ich układanie i przede wszystkim przyspiesza ich porost oraz pobudza cebulki do produkcji baby hair. 

Kolorówka

 Tutaj mamy parę zestawów zacznijmy od bazy pod makijaż.

AA Anti-Rednes jest to zielona baza redukująca zaczerwienienia. Nie jest to baza silikonowa, nie jest tłusta, nie zapycha spełnia swoje zadanie. 
Peripera Blur Pang Peach kosmetyk który przywiozłam z mojej podróży do Seulu. Kosmetyk wspaniale spisuje się jako baza pod makijaż dając efekt "soft blur", wyrównuje koloryt cery, przedłuża trwałość makijażu. Nie zapycha, nie podrażnia, pięknie pachnie. Zasłużył sobie na odrębną recenzje. 
Podkłady to Ingrid IdealLUMI 200 Light Ivory podkład rozświetlający o wspaniałym kryciu. Dość gęsty, utrzymuje się na bazie cały dzień, jasny kolor odrobinę oksyduje. Oraz niezawodny Revlon Colorstay 150 Buff, chyba wszystko zostało o nim powiedziane na innych blogach. Wspaniale kryje, utrzymuje się cały dzień, mnie nie zapycha. 

Pudry to Bell Look Now! HD powder czyli transparetny puder mocno matujący i utrwalający wszystko oraz L'oreal True Match to już bardziej kryjący puder, który matuje i utrzymuje makijaż cały dzień

Znacie i lubicie któryś z tych kosmetyków? 
 
W tym miejscu chciałabym życzyć Wam wszystkim zdrowych, wesołych i spokojnych świąt. 


Do życzeń nieśmiało dołącza się mój kotek Maniek. Pozdrawiamy i trzymajcie się ciepło!

 

niedziela, 18 grudnia 2016

Ponad Billion sprzedanych egzemplarzy. Najpopularniejsza maseczka świata?


 Maseczki w płachcie mimo, że obecne na rynku polskim od lat dopiero ostatnio dzięki pewnej książce zyskały popularność. Wiele firm azjatyckich dzięki temu pojawiło się na Naszym rynku za co jestem niezmiernie wdzięczna losowi. Zauważyłam na własnym przykładzie, że te maski w płachcie dają niesamowity efekt:

Wiatr, śnieg, ogrzewanie a skóra chce pić. Nawilżająca maska w płachcie od banila co.


Jest mnóstwo bardzo popularnych i tanich azjatyckich mark, które nie są dostępne w Polsce, a szkoda. Dziś na tapetę weźmiemy jedną z bardziej popularnych maseczek w płachcie. Producent na opakowaniu krzyczy, że sprzedał ponad billion egzemplarzy. ponad billion użytkowników nie może się mylić prawda? Zobaczymy, zapraszam.

Mowa o nawilżającej maseczce z Sexy Look gdzie właściwie producentem jest firma o dość długiej nazwie, ale wszędzie spotykałam się jedynie z nazwą Sexy Look.
Opakowanie zawiera dwie maseczki, jedną na twarz drugą pod oczy. Nie da nałożyć się ich na raz, nie ma tyle miejsca na twarzy.
Już samo opakowanie oprócz krzyczenia, że producent sprzedał produkt w ponad billionie egzemplarzy kusi do kupna. Nie wiem jak Wy, ale ja lubię bardzo taką azjatycką stylistykę rodem z anime i mangi. Prawo Sexy Look. Już za samo opakowanie mnie masz.

Maseczka jest oczywiście w płachcie, i to w czarnej płachcie wykonanej z bardzo dobrego materiału. Maseczka jest bardzo dobrze nasączona i w mojej opinii dobrze przylega do twarzy.

Na opakowaniu znajduje się informacja, że maseczka jest nawilżająca. Zawiera kwas hialuronowy oraz mikro kwas hialuronowy (?), czarne diamenty (acha), ekstrakt z drożdży i glicoproteiny. Maseczka ma nawilżać, zmniejszać widoczność porów, rozjaśniać Naszą skórę.

Jaka jest moja opinia? 

Maseczka jest cudowna! Robi dokładnie to co obiecał producent. Skóra była nawilżona, ładnie napięta (nie mam na myśli ściągnięcia a jędrność), rozświetlona dzięki czemu moje permanentne uczucie zmęczenia w ostatnim czasie zostało zamaskowane. Po prostu cudo. Z chęcią używałabym jej regularnie przez dłuższy czas zdecydowanie na to zasługuje i rozumiem skąd jej popularność.

Jesteście ciekawe jak wypadła druga część maseczki czyli maseczka pod oczy? O tym już nie długo ;)

niedziela, 11 grudnia 2016

Ulubieńcy Listopada

Wiem, że mamy już połowę grudnia, ale to jest pierwszy post o ulubieńcach w historii mojego bloga. Niestety miesiąc listopad i grudzień w życiu realnym okazały się kijowe przez co mniej mnie na blogu i w internetach. Niemniej jednak postanowiłam pokazać Wam ulubieńców listopada tak więc zaczynajmy. 

Pielęgnacja 


Bath and Body Works to jedna z moich ulubionych firm jeśli chodzi o żele pod prysznic i balsamy oraz małe żele do dezynfekcji rąk. W minionym miesiącu używałam namiętnie 
Jingle All The Way żel pachnie mrożonymi Klementynkami, jabłkami, Waniliaą jest to piękny zimowy świąteczny zapach dość słodki który długo utrzymuje się na Naszej skórze po kąpieli oraz w łazience ;) 
Kolejny ulubieniec z tej firmy to balsam do ciała z masłem shea i karite o zapachu Snowkissed sugar to również słodki zapach cukru, wanilii i kokosa. Szybko się wchłania co dla mnie jest dużym plusem, zapach długo się utrzymuje na skórze, dobrze nawilża. Skład prezentuje się tak:


Kolejni dwa ulubieńcy z pielęgnacji to demakijaż marki Rossmann.

Rival de Loop płyn do demakijażu oczu z olejkiem - dla każdego rodzaju skóry. Podróżna wielkość i o dziwo działanie, które mnie zaskoczyło. Mój podróżny makijaż oczu zostawał zmyty bez najmniejszego problemu.  Skłąd

 Rival de Loop- bezolejowy lotion do demakijażu. Kolejny podróżny kosmetyk, który zaskoczył mnie swoim działaniem. Makijaż twarzy zmywał bez problemu. Nie zapychał, nie podrażniał. Skład

Kolorówka


Zacznijmy od podkładu Giorgio Armani Lasting Silk UV Foundation. Jest to podkład o dość rzadkiej konsystencji, ale czego można oczekiwać po podkładzie na bazie wody. Producent gwarantuje Nam 14 godzinną trwałość i faktycznie podkład jest trwały o wykończeniu satynowo-matowym. Posiada filtr UV SPF20. Zawiera nawilżający skwalen. 
Posiadam odcień 02 i w końcu jest to odcień odpowiednio jasny dla mnie, nie ciemnieje jest dość lekki ale nawet dla mnie ma wystarczające krycie. Stał się moim ulubieńcem w Listopadzie. 
Po podkładzie przyszedł czas na puder tym razem po drogim kosmetyku czas na tani i drogeryjny All about matt! od Essence. Trwały, transparentny puder, łatwo dostępny i tani. 

Skład 

Czas na róż a tutaj na tytuł ulubieńca zasłużył sobie tylko jeden i jest to róż z MACa jest ze mną od dość dawna, w zasadzie jest to pierwszy róż który zdenkowałam. Używałam go codziennie również w listopadzie. MAC Pro Longwear Blush w odcieniu All day

 Wszystko w tym różu mnie uwiodło, trwałość, konsystencja, pigmentacja, kolor i wykończenie. 

Ulubieńcy listopada zakończą się na wielofunkcyjnej palecie z Avon Mocha Latte. Mimo, że nie jestem jakąś specjalną fanką marki Avon muszę przyznać, że paleta została doskonale skomponowana jako paleta dzienna, ale i podróżna ponieważ jest wielofunkcyjna. Co prawda wyczarowanie nią makijażu wieczorowego będzie Nas kosztowało troszkę więcej czasu ale za to makijaż dzienny czy to satynow- matowy czy też błyszczący mamy z głowy. Jest coś jeszcze co sprawiło, że ta paletka znalazła się tutaj. Na mojej jasnej cerze spisała się idealnie jako paleta do konturowania i to sprawiło, że zyskała w moich oczach drugie życie. Dwoma matowymi brązami wspaniale wykonturujemy twarz, powiem Wam, że sama jestem w szoku, ale ponieważ nie wzięłam ze sobą nic do konturowani a a wiadomo Potrzeba matką wynalazków sięgnęłam po tą paletę i va va vuuum m byłam w szoku.