Pokazywanie postów oznaczonych etykietą perfumy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą perfumy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 maja 2018

Czym pachnie moje lato- perfumy na sezon letni


Lato jest taką porą roku na Naszej szerokości geograficznej, że zdarzają się afrykańskie upały i zimne deszczowe dni.
Czemu przy wstępie o perfumach piszę o pogodzie? Ponieważ dla mnie ma ona znaczenie. Po inne zapachy sięgam kiedy słońce świeci i jest +35 st. C , a po inne w pochmurny chłodniejszy dzień.

czwartek, 21 września 2017

Seria jesienna. Po co sięgnę tej jesieni - perfumy

TAG: Kocham jesień robiłam w 2015 r. dlatego nie będę go powtarzać ponieważ część odpowiedzi jest nadal aktualna jak np.  "Gdybyś poszła na imprezę halloweenową za co byś się przebrała?" nadal przebrałabym się za psychopatycznego mordercę, a jak bym to zrobiła oraz odpowiedzi na kilka innych pytań znajdziecie w tamtym poście. 

Aby nie odgrzewać starego kotleta, bo może się to źle skończyć dla wątroby dziś będzie o produktach, po które najczęściej sięgam jesienią. A konkretnie o perfumach, których zapach uwodzi mnie jesienią. 

Najpierw marki selektywne = drogie


Gurlain Samasara
 Są to orientalno- drzewne perfumy. Ich zapach jest w moim odczuciu ciepły, otulający. Taki typowo jesienny. Nuty głowy to: brzoskwinia, ylang-ylang, bergamotka; nuty serca: irys, fiołek, korzeń irysa, jaśmin, róża, narcyz; nuty bazy: irys, drzewo sandałowe, fasolka tonka, ambra, piżmo, wanilla. Jednym słowem wszystko co lubię w perfumach. Zapach jest bardzo trwały. Jego minusem dla mnie jest cena coś ok. 300 zł., ale można czasami ustrzelić tu i ówdzie promocję. 

piątek, 2 czerwca 2017

Ulubieńcy Kwietnia i Maja

Za punkt honoru wzięłam sobie pokazywanie Wam co miesiąc moich ulubieńców jednak w miesiącu kwietniu nie miałam zbyt wielu ulubieńców dlatego połączyłam ich razem z ulubieńcami maja, a i tak nie jest to zbyt wiele ;) 


Pielęgnacja 

Avon Clearskin Pore Penetrating Black Mineral Cleanser - wiele razy wspominałam, że marka Avon nie jest moją ulubioną marką jednak ten żel do mycia twarzy sprawił, że przyjrzałam się ofercie marki uważniej. Po prostu wspaniale oczyszcza pory jak nic co miałam do tej pory. Już mam drugie opakowanie w zapasie. 

Przepraszam, że ten krem napiszę "fonetycznie" Czystaja Linia Umnyj Krem pokazywałam go w poście o zakupach we Lwowie 


Jest to wspaniały lekki, nawilżający krem bardzo się polubiliśmy. Ponadto jest bardzo wydajny, ale właśnie go skończyłam :) 

Lotion do twarzy Hada Labo 

jest dostępny w Polsce, można go dostać w Rossmannie, ale ma inną szatę graficzną. 

Neuro, Glicol + Vit. C, Eksfoliujące neuromimetyczne serum odmładzające na noc dla mnie hit. Nie wiem jak jego przeciwzmarszczkowe właściwości, ale skóra jest sprężysta, jędrna. 

Hada Labo Smoothing Anti-Fatigue Eye Cream Day & Night (Krem pod oczy przeciw oznakom zmęczenia na dzień i na noc). Lekki używam go na dzień, ma żelową konsystencję i bardzo dobrze nawilża.

Makijaż

Jadwiga Puder do skóry tłustej i problematycznej transparenty, wspaniale utrwala, matuje. Nie zapycha ma naturalne wykończenie, duża pojemność, dobra cena. 

Essence little eyebrow monsters w kolorze 03, utrwala włoski i nadaje im kolor. Mam gęste brwi nie potrzebuję niczego innego a z tym żelem osiągnę efekt bujnych brwi. 

Golden Rose Matowe Pomadki w odcieniu 04 i 17 najczęściej gościły na moich ustach.

Perfumy

Jak mówiłam wcześniej Avon otworzył dla mnie nowe strony. Są perfumy Avonu, których nienawidzę te natomiast mnie urzekły mowa o Avon Luck 
Kolejne perfumy po które lubię sięgać w ciepłą i słoneczną pogodę jest Beyonce Heat Rush.

To by było tyle nic więcej nie przypadło mi do gustu w Kwietniu i Maju. 

Pozdrawiam ciepło i udanego weekendu :) 

sobota, 14 stycznia 2017

Ulubieńcy 2016 r

Poprzedni rok był dla mnie prywatnie straszny. Zaczął się okropnie, a jeszcze gorzej się skończył. Niemniej jednak jak kijowo by nie było używałam czegoś przez te ostatnie 12 miesięcy i niektóre rzeczy nawet przypadły mi do gustu. 


Po zdjęciu widać, że nie są to jakieś zastraszające ilości niemniej jednak troszkę tego jest. 

Zaczniemy od Pielęgnacji

Isana Young żel punktowy na niedoskonałości, nie wiem które to moje opakowanie a już czekają na mnie kolejne opakowania. Mogłabym kupić cysterne tego specyfiku. Niby jest do punktowego stosowania, ale moje policzki zawsze są tym całe wysmarowane. Kocham ten produkt na mojej tłustej skórze nie wysusza zbyt mocno dlatego mogę stosować prawie na całą twarz. Leczy, osusza niedoskonałości i zapobiega powstawaniu nowych. Jest przy tym bardzo przyjazny cenowo. Mój HIT!!Powiem Wam, że razem z innymi produktami znajdzie się w kolejnym poście ;)


Banila.Co Clean it Zero Purity ten produkt zdeklasował wszelkie olejki do demakijażu. Oczyszczał dokładnie wszystko, wodoodporne czy też nie. Nie wysuszał przy tym, nie zapychał i nie zostawiał tłustej warstwy. Pokochałam go i chciałabym jeszcze. Tęsknie za tym uczuciem oczyszczonej skóry. 

Ten ubiegły rok jak już wspomniałam był kijowy. Jednak używałam w czasie jego trwania wiele rożnych zapachów żeli antybakteryjnych i powiem, że żele z Bath&Body Works nie mają sobie równych. Zapach alkoholu jest zamaskowany. A wybór zapachów mamy ogromny, kolekcje stałe i okazjonalne. Uwielbiam te żele i zawsze są ze mną w torebce w aucie i poupychane w innych miejscach ;) 

Zapachy


Ponieważ nie jest to kategoria pielęgnacja ani kolorówka. W 2016 r oku najczęściej pachniałam Lancome La Nuit Trésor. Jest to słodki zapach, bardzo kobiecy i subtelny. Kilka osób pytało mnie czym pachnę a jedna pod moim wpływam zakupiła te konkretnie perfumy. Według definicji są to orientalno - waniliowe perfumy.Nutami głowy są gruszka, bergamotka i tangeryna; nutami serca są kwiat wanilii, czarna róża, marakuja i truskawka; nutami bazy są paczula, papirus, kadzidło, liczi, pralina, wanilia, karmel, kawa, kumaryna i lukrecja. Dla mnie uwodzicielskie i kobiece. 

Kolorówka
zaczniemy od bazy pod cienie w 2016 roku spodobała mi się ta z Benefitu Stay don't stray i mimo, że mam małą próbeczkę jeszcze się nie skończyła. Robi to co baza powinna robić, sprawia, że cienie się dłużej trzymają, podbija pigmentacje, cienie się przemieszczają a koloryt powieki jest przy tym wyrównany. Bardzo ją lubię. 

Cienie to oczywiście uniwersalna czekoladka od Too Faced.


Chocolate Bar posiada wszystko a nawet więcej czego oczekuje od cieni. Zapach ma przy tym obłędny. Dobór kolorów, pigmentacja, rozcieranie cieni po prostu moja ukochana paleta, którą czasem wspomagam innymi ;) Kocham tą paletkę i nie żałuje ani złotówki wydaje w Sephorze. 

Jeśli jesteśmy przy cieniach to moje serce zdobyły te z Colour Pop.

Cienie ColourPop czyli Magia w słoiczku

Magiczne cienie od ColourPop

Te cienie naprawdę są magiczne. Efekt jaki dają no po prostu milion dolarów.

Jeśli chodzi o rzęsy w tym roku odkryłam inny tusz, który podbił moje serce do tej pory był to Lancome Grandiose jednak jego miejsce zajął jego brat z tej samej firmy a mowa  o Hypnôse Volume-à-porter. Ten tusz tak jak Clinique High Impact Curling Mascara zmywa się jedynie ciepłą wodą dzieki czemu nie straszne mu łzawiące oczy, deszcz, śnieg, upał i woda. Testowałam go i powiem, że nie ma efektu woow jak w przypadku Grandiose ale ten tusz wytrzyma wiele, a oprócz tego można go używać do "impregnowania" innych tuszy. 


Moim ulubionym rozświetlaczem niezmiennie jest Mary-Lou od The Balm. Mam wiele rozświetlaczy a ich przeglą i porównanie można było zobaczyć w serii Władca Rozświetlenia.

Władca Rozświetlenia cz. 1 Drużyna rozświetlenia

Władca Rozświetlenia cz. 2 Dwie Boginie

Władca Rozświetlenia cz. 3 Powrót Blasku


Jednak Maryśka jest tylko jedna i starczy mi chyba do końca moich makijażowych dni. Tak samo jak kolejny produkt. 

MAC pigment Naked, uniwersalny kolor bez którego pewno bym żyła ale skoro już go mam. W makijażu dziennym do pracy warto mieć jeden taki cień. Nakładamy go na całą powiekę, załamanie zaznaczmy jakimś cieniem tuszujemy rzęsy i gotowe. 

MAC Naked hit czy kit?

W poszukiwaniu odpowiednika MACa - Pigmenty z kolorówka.com

Kolejny produkt niestety mi do końca mojego makijażowego życia nie starczył a mowa o moim ukochanym, pierwszym i na razie jedynym zdenkowanym różu. Znowu mowa o MAC Prolongwear Blush w odcieniu ALL Day. Jest to jeden z bardziej uniwersalnych i codzinnych odcieni jaki miałam.

środa, 2 marca 2016

Jakie perfumy lubią krowy?

Patrząc na tytuł zapewne sprawdzacie w kalendarzu czy to nie przypadkiem dziś wypada Prima Aprilis lub myślicie, że owe "krowy" to przenośnia. Nie dziś chciałam podzielić się z wami swoją obserwacją i mówiąc krowy mam na myśli krowy. Zapraszam was na dość swobodny wpis na blogu.

W swojej pracy mam możliwość bardzo częstego obcowania z krowami. W czasie jednego ze spotkań poczułam i usłyszałam jak owo całkiem sympatyczne zawierzę bardzo mocno zasysa zapach z mojego nadgarstka. Zadziwieniu mojemu nie było końca, aż mnie olśniło perfumy! Ona wącha perfumy. Od tamtej pory starałam zanotować w pamięci jakie perfumy wzbudziły zaciekawienie, jakie ewidentnie się nie podobały a które obojętność. Niestety moje obserwacje mają charakter raczej hobbistyczny niż naukowy ponieważ zapachy testowałam na różnych krowach.

To, że zwierzęta odczuwają rożnie zapachy i że mają bardziej wrażliwy zmysł powonienia wiemy chyba wszyscy.

Jeśli chodzi o zapach, który wywołał takie zaciekawienie u tamtej krasuli i który zaobserwowałam cieszył się dość sporym "wzięciem" w krowiej populacji był to Angel od Thierry Mugler'a pisałam o nim TUTAJ. Z pośród perfum, których używam na co dzień cieszył się największym zainteresowaniem. Idąc tropem marki postanowiłam przetestować Womanity (pisałam o tym zapachu TUTAJ). Jednak nie wywołały one entuzjazmu nie mówiąc o przypadkach gdzie krowa ewidentnie po powąchaniu cofała się :(
Jeśli chodzi o moje ulubione codzienne perfumy czyli La vie eist belle od Lancome nie wyowłują one żadnej reakcji, ani się podobają ani się nie podobają.
 Jeśli chodzi o pozostałe perfumy, których używałam przez ten czas czyli Be deilicious od DKNY czy Lancome Tresor były one dość obojętne. Naprawdę jedynymi perfumami, które wywołały taką silną reakcję był Angel.
Dziś mam na sobie La Nuit tresor od Lancome myślicie, że się spodoba?

piątek, 28 listopada 2014

Thierry Mugler Womanity

Ostatnio pisałam o innych perfumach (o moim ukochanym Angel) a ponieważ nie sposób wspomnieć u mnie o perfumach bez poruszenia tematu Womanity dziś ten już kultowy dla mnie zapach.


Mimo, że przełożenie zapachu za pomocą słów jest trudnym zadaniem, przedstawienie tego zapachu za pomocą słów jest "hardcorowe". Pamiętam jak dziś kiedy ten zapach wchodził na rynek i moja siostra posiadała jego gazetową próbkę którą przyniosła mi gdyż zapach jej się nie podobał, ja natomiast jak powąchałam to przepadłam. Pamiętam jak pobiegłam do komputera zobaczyć jego cenę i dostępność była to dopiero nowość na rynku więc rok 2010 a cena 255 zł za wodę toaletową o pojemności 50 ml.


Jest to zapach nietypowy a tworzą go następujące nuty zapachowe:
Nuty głowy: cytrusy, nuty zielone i sos chutney.
Nuty serca: czarna figa, kawior i woda morska.
Nuty bazy: wetyweria, kocanka, opoponaks i cedr virginia.

A wszystko to zamknięte w futurystycznej przepięknej butelce, która nie wiedzieć czemu kojarzy mi się ze statkiem i to kosmicznym, może przez to, że i sam zapach jest "kosmiczny"
Na pewno nie jest to zapach dla słodkich, frywolnych i niewinnych dziewcząt, jest to zapach "świadomy", odważny i wyrafinowany. W moim odczuciu wieczorowy i seksowny, jednak nie tak nachalnie i oklepanie jak mają w zwyczaju perfumy wieczorowe. Nie są to dla mnie perfumy na lato zbyt "ciężkie" i seksowne za mało kwiatowe i dziewczęce jak na zapach letni.

Sama osobiście nie wyczuwam w nim ani kawioru ani innej rybnej nuty, czuję cytrusy, wodę morską, cedr, sos chutney. Całość jest skomponowana niczym symfonia Beethovena, żadnych zbędnych dodatków sama kwintesencja świadomego, odważnego zapachu dla pewnej siebie kobiety.

"Womanity to niespotykane doznanie w historii zapachu; nieuchwytna więź pomiędzy kobietami. 
Womanity to śmiały, innowacyjny mix – po raz pierwszy, aromatyczna słodycz i słona nuta zostały jednocześnie włączone do zapachu. Figa i kawior: sedno zderzenia. 
Womanity to architektoniczna prostota szkła, delikatny różowy kolor, siła wygrawerowanego motywu. 
Womanity to odzwierciedlenie każdej z Nas. Jest delikatny i porywczy, zniewalający i niezdecydowany, umiarkowany i przesadny." Moim zdaniem zapach jest bardzo zdecydowany, a jak obserwuje po reakcji innych ludzi dość ciężki do zaakceptowania. Moja siostra mawia, że "ryje jej banie", zdecydowanie powiedziałabym, że zapach uderza jak obuch ludzi o innych gustach. Ja osobiście uwielbiam go i za nic na świecie bym nie zrezygnowała z jego używania jednak zdaje sobie sprawę, że może być męczący dla mojego otoczenia dlatego staram się do pracy nie używać.

Tak jak w przypadku Angel trwałość jest niesamowita, utrzymuje się przez wiele godzin nie tracąc na swojej intensywności. Również należy uważać z ilością "psiuknięć" by sobie i otoczeniu nie wyrządzić krzywdy gdyż jest esencjonalny.
Tak jak w przypadku zapachu Angel trzeba przyznać zapachom sygnowanym przez Thierrego Muglera, że nie da się ich nie zapamiętać, kto raz powącha zapamięta czy to pozytywnie (jak ja) czy negatywnie.

niedziela, 23 listopada 2014

Thierry Mugler Angel


Nie pisałam do tej pory o perfumach ponieważ mój zasób słownictwa nie jest w stanie oddać subtelności oraz wielowymiarowości moich ulubionych zapachów.
Przeglądając gazetę natchnęłam się na tę oto reklamę i przypomniało mi się jak długą historię w moim życiu mają perfumy sygnowane przez Thierrego Muglera. Perfumy miały swoją premierę w 1992 r jednak w moim życiu miały premierę kiedy będąc na studiach poszukiwałam drogich perfum na prezent dla mamy, wtedy mój wybór padł na Chloe jednak po zapoznaniu się z Angelem wiedziałam, że mamie się nie spodobają mi zaś jak najbardziej. Cena tych perfum jak dla mnie była problematyczna 315 zł za 25 ml (jest to buteleczka z możliwością uzupełniania, uzupełniająca buteleczka jest już w przystępniejszej cenie bo za 179 zł za 40 ml).


Na stronie Dauglasa możemy o nich przeczytać: "Połączenie niewinnego anioła i uwodzicielskiej divy. Taki właśnie jest ANGEL - fascynująca kompozycja perfum łączących w sobie przeciwieństwa i sprawiających, że każda z was poczuje się niezwykle kobieco. Nieoczekiwane, aczkolwiek wyważone połączenie paczuli i słodkich nut gourmand wywołuje dreszczyk, emanuje niezwykłością, nie sposób go zapomnieć, w nieokreślony sposób zmysłowe..."


Nuty zapachowe:
Nutami głowy są melon, kokos, mandarynka, liść czarnej porzeczki, jaśmin, bergamotka i wata cukrowa.
Nutami serca są miód, morela, jeżyna, śliwka, orchidea, brzoskwinia, jaśmin, konwalia, czerwone jagody i róża.
Nutami bazy są fasolka tonka, żywica bursztynowa, paczula, piżmo, wanilia, ciemna czekolada i karmel.
A wszystkie te nuty zamknięte w oryginalnym flakonie w kształcie gwiazdy z niebieskiego ręcznie szlifowanego szkła.


Pragnęłam je mieć od 8 lat i w końcu w roku 2014 mi się udało dzięki promocji w drogerii Hebe.
Zapach tych perfum odbieram jako niesamowitą eksplozję różnych nut, jest jednocześnie słodki przy czym nie ma w nim nic z "landryniastych" przymilnych nut zapachowych, jak i "z pazurem", jest odważny, dość ekstrawagancki i mega kobiecy. Ilekroć mam go na sobie w pracy słyszę komplementy (mam nadzieje, że szczere). Czuć go cały dzień, nie jest to w żaden sposób męczące gdyż jego zapach rozwija się wraz z czasem.
Jego trwałość określiłabym jako mega, nie należy do perfum które utrzymują się na skórze przez pierwsze 4 godziny przechodząc potem  na drugą stronę tęczowego mostu aby pozostało po nich smętne wspomnienie.

 Jest to też dla mnie osobliwy zapach, zawsze jak sprawdzam zapach w perfumerii uderza mnie najpierw woń spirytusu i muszę czekać sekundkę machając dłonią czy to papierkiem aby się ulotnił w przypadku tego zapachu nie ma to miejsca.
Ze względu na jego trwałość i intensywność wystarczy odrobina (dla mnie to szyja i nadgarstki) i już możemy uwodzić zapachem. Jeśli przesadzimy z ilością raczej wywołamy u współtowarzyszy mdłości.
W internecie można przeczytać, że zapach ten pachnie  "piwnicą, kryptą, piękną wampirzycą, cmentarzem". Nie mam pojęcia jak pachnie wampirzyca i cmentarz, zapach krypt lubię niemniej jednak nigdy nie zdarzyło mi się poczuć tych woni w nim. Dla mnie pachnie słonym karmelem, wanilią, oraz cytrusami.
Mimo ceny jest to tak przepiękny i długo utrzymujący się zapach, że zapewne jeśli go zużyje (a wtedy pojawi się u mnie ból serca) zakupie go raz jeszcze gdyż jest to zapach, którym mogłabym bez zmian pachnieć przez bardzo długi okres czasu.
Zdjęcia promujące ten zapach wyglądają tak przepięknie, że nie mogłam się oprzeć.