poniedziałek, 14 września 2015

Czy kosmetyki kultowe są kultowe? Bourjois Róże wypiekane


Czasami jest tak, że niektóre kosmetyki uzyskują status kultowych. tak jest tez w przypadku róży z Bourjois są tak znane, że prawie każda z nas o nich słyszała lub ma je w swojej kolekcji. 
"Małe, okrągłe opakowanie zawiera pięknie pachnący pojedynczy róż o delikatnej, jedwabistej konsystencji. Wypiekany w specjalnych piecach w bardzo wysokiej temperaturze. Dzięki temu jest trwały, ekonomiczny i bardzo łatwo się nakłada, nie zostawiając smug. Może być używany na sucho i na mokro. Staje się wtedy wielofunkcyjnym preparatem, który można stosować:
- na policzki, jako róż (na sucho),
- na powieki, jako cień (na sucho) oraz eyeliner (na mokro),
- na usta, jako pomadkę (na mokro).
Aplikowany na sucho daje delikatny makijaż, natomiast aplikowany na mokro daje makijaż wyraźny, lśniący i ultra-trwały. Dostępny w 3 rodzajach kolorów: matowy, satynowy i świetlisty i w szerokiej gamie kolorystycznej
." źródło wizaż. na wizażu skąd pochodzi ten opis róż jest uznany za "Mój hit" aż 413 razy. nie zniechęca jego cena regularna czyli coś około 50 zł jak za kosmetyk drogeryjny to dość sporo. 
Róż jak większość kosmetyków tej francuskiej firmy ma cudowne i urocze opakowania oraz chwali się 150 latami tradycji. Do wyboru mamy również całkiem sporo kolorów coś około 14 ale jeśli się mylę to mnie poprawcie proszę.



Małe, urocze cacko, w dodatku wypiekane dzięki czemu będziemy go używać aż do końca świata.  Mimo, że cena regularna jest dość wysoka dość często jest on na rożnego rodzaju promocjach w taki sposób ja weszłam w posiadanie moich 3 róży w odcieniach 
33 Lilas D'or
34 Dose d'or
95 Rose de Jasper
Odcienie 33 i 34 stały się bardzo pożądane po filmiku Red Lipstick Monster na temat zamienników sławetnego różu Nars Orgasm. 

Sama zakupiłam je również nie mogąc sięgnąć po Nars. 
Wypiekany róż o charakterystycznym pudrowym zapachu (jeśli ktoś go nie zna polecam chociaż powąchać przy okazji) zamknięty w małym okrągłym puzderku z lusterkiem, opakowanie posiada sztywny mały pędzelek.


W opakowaniu róże wyglądają przepięknie.




Po "posmyraniu" palcem pozostaje nam na nich kolor:
  1. 95 Rose de Jaspe
  2. 34 Rose d'or
  3. Lilas D'or

Po przeniesieniu koloru na dłoń kolor również jest mocny:


Problem zaczyna się kiedy użyjemy pędzla:


Róże Bourjois są bardzo twarde w konsystencji a sytuacji nie poprawia fakt iż są one wypiekane wręcz odwrotnie z biegiem czasu robią się jeszcze twardsze.
Sztywność i twardość załączonego pędzelka ma sens, kiedy będziemy tarły nim powierzchnię różu coś tam Nam się nabierze. Kiedyś w akcie rozpaczy po prostu potarłam różem z opakowania policzek po czym roztarłam go pędzlem powiem jedno to CHORE.
Za róż płacimy w cale nie mało za moją kolekcje gdybym zapłaciła za nie cenę regularną dałabym 150 zł wolałabym iść do MACa i kupić jeden róż z tych mineralnych. Sama jestem sobie winna, że postanowiłam mieć kosmetyk tak popularny i przewijający się przez każdą kosmetyczkę.

Zalety:
- dostępność
- ładny zapach
- ładne kolory oraz szeroka ich gama. Tylko co  z tego skoro kosmetyk jest tak twardy jak kamień.
- dzięki twardość kamienia starczy nam na lat
+ nie zrobimy sobie nim plamy

Minusy:
- twardość kosmetyku
- cena

W czasie pisania tego posta zaczęłam się zastanawiać czy nie zrobić z niego różu sypkiego? Wtedy może były zdatny do użycia.

Jest to przereklamowany produkt o twardości skały.

Miałyście do czynienia z tymi różami?

24 komentarze:

  1. kupiłam sobie przepiękny kolor, a problem z aplikacja mam ten sam i nie bardzo wiem czym mam nakładac róż, żeby ładnie podkreslał policzki. Tak jak Ty, pocierałam policzek bezpośrednio różem, ale to sie mija z celem po pewnym czasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, jestem rozczarowana tymi różami. Pięknie pachną i wyglądają w opakowaniu, ale co z tego..

      Usuń
  2. Piękny zapach, piękne opakowanie, piękne reklamy, no i status kosmetyku kultowego. Efekt: mam cztery sztuki... które... jednak ustępują sporo tańszym i niekultowym kosmetykom... Taka jest prawda, i nie wygląda wcale różowo... mega przereklamowany produkt, jak zresztą moim zdaniem cała marka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marka Burżuła tak mi podpadła, że nie wiem kiedy się zdecyduje na coś od niej. Jedyne co mają dobre to te matowe pomadki.

      Usuń
  3. W mojej kosmetyczce róży nie znajdziesz. Nie przepadam za tym kosmetykiem kolorowym ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tak nic a nic? Sama omijałam róże dość długo a teraz stosuje codziennie ;)

      Usuń
  4. Cóż... jakby to. Prawie się zgadzam. bo dla mnie zapach jest okropny, no ale jak sama mówisz kultowy. Niemniej wole róże z Catrice, i jeśli chodzi o te kolory jak 33 lub 34 to właśnie z Catrice można znaleźć odpowiednik- o niebo lepszy. Co do twardości, to mi się to podoba, chociaż akurat nie kojarzy mi się on ze skałą - ładnie moge go zbudować, ale ten zapach który nie znika... Drażni mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może jakaś podpowiedź z chęcią podobny odcień do 33 i 34 bym znalazła. Mnie pokonuje właśnie stadium budowania koloru bo strasznie długo to zajmuje a ja niecierpliwa jestem ;)

      Usuń
    2. 34 zamniełam na 050 apropos apricot. Niby różne mają kolory bazowe, ale już blask, błysk i drobinki są takie same. no i różnica cenowa, konsystencji bomba

      Usuń
    3. Dzięki. Jutro od razu zobaczę ;)

      Usuń
    4. Teraz to ja z niecierpliwością czekam na "sprawozdanie" z porównania:)

      Usuń
    5. Postaram się je zrobić jak najszybciej ;)

      Usuń
  5. Z burżujka mam dwa róże- jeden to typowy róż do policzków, a drugi to bardziej różo-bronzer ze względu na dość ciemny odcień. Zgadzam się co do konsystencji kosmetyku- co jakiś czas zdrapuję jedną warstwę by móc nabrać pigment na pędzel. Druga sprawa- pędzelek załączony do opakowania jest tragiczny (zwykle tak bywa w przypadku drogeryjnych kosmetyków) i posiłkuję się swoimi pędzlami, co mi akurat nie przeszkadza. Do zapachu natomiast nie mam zastrzeżeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wole nakładać go załączonym pędzlem bo przynajmniej mogę nim "posmyrać" róż odpowiednio ;) Ostatnio tego i tak nie robię przerzuciłam się na róże m in z Inglota

      Usuń
  6. A ja problemów z aplikacją nie odnotowałam, niemniej kolor który miałam średnio się przy mojej cerze prezentował, więc oddałam słynny nr 34 kuzynce i na chwilę obecną żadnego różu Bourjois nie posiadam :P

    Jak dla mnie był on przyzwoitym produktem, ale bez jakiegoś większego szału...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety im starszy tym gorszy. nie dobrany kolor (w moim przypadku również jeden średnio wygląda) to już nie wina producenta ale twardość i wydajność skały już tak ;)

      Usuń
  7. Bardzo ładne, ale nie lubię drobinkowych róży. I tak używam rozświetlacza, więc róż wolę zupełnie matowy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię takie różo - rozświetlacze, ale te są nie warte swojej ceny :/

      Usuń
  8. Poczułam się niejako w obowiązku wziąć róże bourjois w obronę, a w sumie może uchronić Was przed wyrzuceniem świetnego kosmetyku, którego sama używam od dobrych 17 lat.

    Przedstawię Wam parę zasad jak z nim się obchodzić:

    1. bierzemy wacik kosmetyczny i z nowego różu, przecierając (dwoma stronami wacika) zdejmujemy warstwę zabezpieczająca, robimy to też za każdym razem jak róż przestaje się odpowiednio nabierać na pędzel (wystarczy delikatne przetarcie).

    Ja osobiście czyszczę go co któreś mycie pędzla do różu - z tym że posiadam cerę suchą, więc nie przenoszę zbyt wiele sebum na pędzlu na róż.

    2. Obsługujemy róż tylko pędzlami z naturalnego włosia, pędzle syntetyczne są zbyt miękkie do nabierania kosmetyków wypiekanych. Tyczy się to wszystkich kosmetyków wypiekanych każdej firmy.

    Uwierzcie, że pokochacie ten róż i będziecie w stanie go zaaplikować w odpowiedniej ilości i dobrze rozetrzeć. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używałam pędzla z kozy i syntetycznego, a nawet tego dołączonego do opakowania. Po prostu te róże nie są dla mnie. Ale może ktoś skorzysta z tych rad, bo mi nie chce się z nimi bawić i dałam im definitywnie spokój.

      Usuń
  9. Świetna recenzja! Mnie osobiście kolory kuszą ale są tak twarde i one dla mnie też nie są :/ Koleżanka mi kiedyś pożyczyła i koloru u mnie na policzkach prawie wcale nie było i dodam od siebie, że jako posiadaczka róży z Chanel podobieństw nie widzę wcale! No, może tylko w haśle ,,wypiekane" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje. Mnie kuszą róże z Chanel, ale jak je próbowałam w Douglasie to jakoś słabą pigmentację miały, ale nie były twarde jak skała ;)

      Usuń
  10. Mam jeden z tych róży i faktycznie, po jakimś czasie jest twardy jak skała, moim sposobem na poradzenie sobie z tym jest to, że zdrapuję (najczęściej dołem opakowania np. tuszu do rzęs) odrobinę różu i dopiero nabieram go na pędzel, wtedy faktycznie daje on jakiś kolor na policzki. Użyty na mokro niestety robi z człowieka klauna. Też zaczynam się zastanawiać, czy przypadkiem go nie pokruszyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, dlatego dla mnie kupowanie tego różu w tej cenie a następnie wyczynianie cudów na kiju aby można było go użyć mija się z celem :(

      Usuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję ;)