wtorek, 3 stycznia 2017

GlamCHEEK czyli róże z Glam-shopu



Swoje relacje z produktami od jutuberki, którą lubię i cenię mam raczej mieszane. poprzez zupełny niewypał w postaci pędzli 

"Pędzle szczotki" OV 1 i OV 2 z Glam-Shop

Aż do mieszanych uczuć związanych z cieniami, które osobno są ładne ale użyte w jednym makijażu zlewają się w jedną masę, przy czym są słabo napigmentowane.


Mimo wszystko skusiłam się na trzy róże. Jakie mam o nich zdanie o tym dowiecie się za chwilkę na razie omówmy same róże. Wszystkie mają gramaturę 9 gram, i są wkładami do paletki. Zupełnie jak róże Inglot z sytemu Freedom tylko te od Inglota mają pojemność 6 gram oraz prostokątny kształt przez co łatwiej je zmieścić w paletce. po prostu wejdzie ich więcej. 
Róże z Glam- Shopu nie posiadają w swoim składzie żadnych mas odzwierzęcych co akurat poczytuję na plus, produkty te też nie są testowane na zwierzętach za co kolejny plus się należy. Cena to 25 zł co jak za tak dużą pojemność wydaje się ok. 

Szarak

Na stronie Glam-Shop.pl możemy o nim przeczytać: "Matowy, chłodny róż o miękkim wykończeniu w odcieniu brudnego, zimnego, beżu z dodatkiem szarości i różu." Zaintrygował mnie jego opis, ponieważ ja osobiście lubię róże z odcieniami szarości. 

Goły Biszkopt

"Matowy, neutralny róż o miękkim wykończeniu w odcieniu beżu z odrobiną brzoskwini". Skusiłam się na niego ponieważ Hania w swoim filmiku promującym kolekcje róży wspomniała, że będzie świetny do konturowania dla osób o jasnej karnacji. Troszkę się zdziwiłam jak go zobaczyłam. Jest pomarańczowy do konturowania się nie nada. 

Ostatni wzięłam jakoś tak na doczepkę po zobaczeniu zdjęć na stronie sklepu.

Calineczka
"
Matowy, róż o miękkim wykończeniu w odcieniu słodkiego, cukierkowego różu.". Już wiem, że jest dla mnie troszkę za różowy i podkreśla moje niedoskonałości cery. 

Jeśli chodzi o zestawienie kolorów na ręku, prezentują się tak:





Jeśli mowa o konturowaniu to już zaczął się 3 rok od ką używam w tym celu Inglot HD 505

Mój bronzer 2014 roku: Inglot HD 505 oraz moje nietrafione bronzery

Jeśli zaś mowa o tym Gołym Biszkopcie to w zestawieniu z Inglotem wypada na zdecydowanie bardziej brzoskwiniowy przez co dla mnie nie nadaje się do konturowania. Do ocieplania twarz może i tak, ale ja tego nie robię, bo się nie opalam a takie sztuczne zbrązowienie sobie krańców twarzy mnie nie kręci. 


Moja opinia
Róże mają średnią pigmentację co jednak w przypadku róży nie szkodzi. Lepiej nałożyć coś drugi raz i mieć efekt niż zrobić sobie palmę koloru. Ładnie się utrzymują na twarzy, moim różem codziennym stał się Szarak i jak na razie odkąd go kupiłam nie użyłam innego. Całkiem spora gramatura tych róży z przystępną ceną przemawia na plus, ale kształt wielkiego koła jest nieporęczny. Oprócz tego róże mają jedną wadę strasznie się pylą przez co dużo produktu po prostu Nam ulatuje, ale przy tej gramaturze to im wybaczam jednak musiałam wspomnieć. Jak dotąd róże GlamCHEEK to mój najlepszy zakup z glam-shopu jestem z nich o wiele bardziej zadowolona niż z cieni. Brawo Haniu! 

Skusicie się na te róże? Ja powiem Wam, że pewnie jeszcze na jakiś kolor się skuszę ;) 

3 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. woow.. Też kiedyś nie używałam, ale od paru lat używam codziennie ;)

      Usuń
  2. Od nie dawna zaczęłam używać różu.
    Zapraszam na mojego bloga na konkurs kosmetyczny :)

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję ;)