środa, 23 stycznia 2013

Flower Perfection i 123 Perfect Foundation


Bourjois podkłady Flower Perfection i 123 Perfect Foundation

 Obietnice producenta: 
Flower Perfection
"Dzięki ultralekkiej formule fluidu, podkład Flower Perfection przedłużający młodość skóry, wyrównuje koloryt skóry i tuszuje niedoskonałości. Jedwabista konsystencja nadaje skórze niesamowitą miękkość. A ponieważ piękna cera wymaga ochrony, dodano filtr SPF 15, aby ochronić młodość komórek.
Gładka i piękna cera - taki efekt będzie trwał aż przez 16 godzin! Wzbogacono go w wyciąg z dzikiej azalii, który jest odporny na najbardziej ekstremalny klimat i ceniony za jego właściwości regeneracyjne.
Formuła podkładu Flower Perfection przedłużająca młodość skóry jest chroniona przez szklany flakon, który ułatwi Ci wybór właściwego odcienia! Aż sześć odcieni dla każdej karnacji!" 



123 Perfect fundation
"Pierwszy podkład który posiada trzy pigmenty korygujące cerę. Pożegnaj się z ziemistą cerą i zaczerwienieniami.
1. Żółte pigmenty - redukują cienie pod oczami.
2. Fiołkoworóżowe pigmenty - świeża cera bez plamek i piegów.
3. Zielone pigmenty - maskuje popękane naczynka i czerwone ślady po trądziku.
Podkład jest lekko matujący, długotrwale nawilżający oraz posiada SPF 10."
Oba podkłady mam w odcieniu 52 Vanilla. Podkład Flower perfection mam w pełnowymiarowym opakowaniu 30ml zaś 123 Perfect fundation to 12ml tester. 
Co do opakowania w przypadku 123 nie mogę się wypowiedzieć gdyż to tester a w przypadku Flower perfection to solidna ciężka szklana butla z pompką i gąbeczką, która w moim przypadku nie służy niczemu. 
Co do efektów:
Oba te podkłady mają pudrowe wykończenie. Ale każdy z nich jest inny:
Flower perfection:
Aplikacja tego podkładu jest wygodniejsza, szybko stapia się ze skórą przy czym ma przyjemny zapach więc lubię jego aplikację.
Bardzo dobrze kryje wszystkie blizny potrądzikowe, przebarwienia, czerwone naczynka. 
Trzyma się wiele godzin. 
Dla mnie w zasadzie nie wymaga pudrowania (ja delikatnie pudruję go pudrem bambusowym z BU).





123 Perfect foundation 
Nie podoba mi się aplikacja tego podkładu, jest zbyt oleisty (ni lejący ni gęsty). Owszem ma pudrowe wykończenie ale co z tego jak szybko znika z twarzy. Zapach ma pudrowy, nie jest jakiś nieprzyjemny.
Ma słabsze krycie niż wspomniany wyżej brat.
Jest nietrwały schodzi plackami z twarzy a wcześniej ciemnieje.
Podkreśla suche skórki. 
Ciesze się, że mam tylko tester. 




Uważam, że Flower perfection był strzałem w 10 jako podkład na zimę, w lato będzie dla mnie za ciężki, ale na razie mogę się nim cieszyć. 

poniedziałek, 21 stycznia 2013

AA technologia wieku

AA technologia wieku Głęboki peeling wygładzający, Nawilżający peeling enzymatyczny

 Jakiś czas temu znajoma Hinduska zapytała mnie czy stosuje domowe maseczki z papai, która to dzięki zawartości papainy działa na skórę jak delikatny peeling. 
Osobiście obawiam się nałożyć jakikolwiek owoc na twarz czy to nasze swojskie truskawki czy egzotyczna papaja czy nawet ogórek, zwykle po takiej naturalnej maseczce twarz chce mi odpaść, jest czerwona, spuchnięta i swędząca. 
Ale będąc w drogerii wpadły mi w oko peeling w saszetkach  z linii AA Technologia wieku, peelingi głosiły, że zawierają papainę. Stwierdziłam, że wypróbuje nie pożałowałam.


Papaina jest to enzym z klasy proteaz o niskiej specyficzności substratowej, podobna do ludzkiej pepsyny. Wykorzystywana w medycynie, przemyśle spożywczym i w kosmetycznym m.in w produkcji kremów antycellulitowych, środkach wspomagających gojenie ran, kremach na blizny, kremach ułatwiających wchłanianie krwiaków.
Rozjaśnia przebarwienia skóry powstałe po wykwitach trądzikowych, zmniejsza zalegania wydzieliny gruczołów łojowych, ułatwia oddychanie skóry na poziomie komórkowym- zmiękcza warstwę rogową naskórka dlatego występuje w peelingach enzymatycznych poprawia ukrwienie oraz poprawia napięcie skóry, uszczelnia naczynka krwionośne, jest pomocna w zwalczaniu trądziku.


Co obiecuje producent: 

Peeling ma kremową konsystencję, posiada małe granulki. 


  Obietnica producenta:

To typowy peeling enzymatyczny jest kremowy i bez granulek. 

Jestem nimi zachwycona, jako pierwszy użyłam peeling wygładzający i zaniemówiłam. Twarz była rozświetlona, taka promienna i kolor miała lepszy. Zupełnie jak by ktoś mój stary naskórek wytarł gumką myszką. Następnego dnia poszłam do drogerii ale została jedynie jedna sztuka tego peelingu więc kupiłam nawilżający peeling enzymatyczny użyłam i zachwyciłam się. Efekt był taki sam sama aplikacja  trochę delikatniejsza gdyż peeling enzymatyczny nie posiada granulek. 
Wydaje mi się, że głęboki peeling wygładzający jakby dokładniej i mocniej oczyścił mi twarz i starł stary naskórek a to dzięki tym drobinkom. 
Obecnie używam obydwu peelingów i jestem nimi zachwycona.
 Nie mam alergii a twarz wygląda z dnia na dzień coraz lepiej. Moje krostki goją się szybciej, skóra wygląda na wypoczętą i zdrową. 
Jestem zachwycona. 
Obydwa peelingi to strzał w 10 na tle innych peelingów, których przez lata mojej walki ze skażoną niedoskonałościami cerą miałam przyjemność użyć te deklasują pozostałe drogeryjne cudaki. Nie zamierzam używać innych peelingów  (no chyba, że skończę swój zapasik a w drogerii nie będzie ich akurat na składzie) gdyż te dwa dały mi najlepszy efekt właśnie taki jaki sobie wyobrażałam za każdym razem robiąc peeling .

sobota, 19 stycznia 2013

Hans Ch. Andersen "Imbryk"

"Herbata jest czymś magicznym, może nawet ósmym cudem świata." H.Rahman


Moją ulubioną herbatą jest herbata zielona i o niej będzie ten post. 
Zielona herbata wpływa korzystnie na nasze zdrowie i urodę a to dzięki temu, że ma silny potencjał antyoksydacyjny  jest bogata we flawanoidy czyli silne antyoksydanty, które neutralizują szkodliwe działanie wolnych rodników. Zielona herbata może mieć dobroczynny wpływ na choroby sercowo-naczyniowe, stany zapalne,czy  chorobę Alzheimera. Podstawowym składnikiem zielonej herbaty jest flawonoid wykazujący właściwości przeciwnowotworowe, zwłaszcza wobec raka żołądka, trzustki, jelita grubego, piersi oraz płuc. Ponadto zielona herbata pomaga utrzymać masę ciała gdyż hamuje działanie enzymów wspomagających odkładanie tkanki tłuszczowej. 
Zawsze jest jakieś ALE tym razem również, te dobroczynne flawanoidy mogą powodować mniejszą przyswajalność żelaza.

Żeby korzystać z dobrodziejstw zielonej herbaty trzeba wiedzieć, że należy ją parzyć w temperaturze około 70 stopni (zależy od rodzaju herbaty w dobrym sklepie sprzedawca udzieli nam odpowiedzi jak parzyć herbatę, którą kupujemy), w koszyczku który pozwoli liściom rozwinąć się (zielona herbata potrzebuje miejsca). Jakość herbaty też jest istotna, tani miał/pył w torebeczkach ekspresowych raczej nie ma największej jakości jedynie zabarwia wodę na charakterystyczny słomkowy kolor.

Moje ulubione zielone herbaty:
Od lat moim numerem jeden jest Genmaicha 
Jest to zielona herbata japońska zwykle mieszanka Banchy (czasami Senchy) z prażonym brązowym ryżem.
Ma charakterystyczny smak, który uwielbiam. Swego czasu byłam od niej uzależniona potrafiłam wypić jej ponad 3 litry dziennie. Herbata ta wspomaga trawienie co mogę potwierdzić.

Dla mnie podobną w smaku jest chińska herbata Oolung zwana również Ulung, herbatą niebieską lub szmaragdową
Jest to herbata półfermentowana,  charakteryzuje się dużą zawartością taniny i katechin oraz niewielką ilością kofeiny.

Kukicha
Jest to japońska zielona herbata. Zbiera się jedynie pączek i trzy listki herbaty
Jest bardzo lekka i delikatna, ale może być dla kogoś za gorzka. 

W każdym sklepie z herbatami są różne mieszanki, które się różnie nazywają więc przedstawię swoje ulubione, które akurat mam pod ręką.
Laponia
Mieszanka białej i zielonej herbaty z kawałkami jabłek, czerwonym pieprzem, biszkopcikami. Pachnie przepięknie ciastem waniliowym. Bosko też smakuje. Kupuje ją w okresie świat Bożego Narodzenia, bo akurat wtedy ją sprowadzali do mojego kochanego sklepu.

Dotyk Motyla
Zielona herbata Sencha z niewielką domieszką herbaty Chun-Mee z dodatkiem jabłka, maliny, moreli. Całość dopełniają płatki kwiatu nagietka przyprawione delikatnym cytrusowym aromatem.

Truskawki w szampanie
Zielona Sencha z plasterkami truskawek, rodzynek, pączków róży, kwiatów lawendy

Truskawki w śmietanie
Sencha z dodatkiem suszonych truskawek, śmietankowego akrmelu, oraz gałązki Muira Puama

Chai & Chocolate
Była na początku dla mnie dziwnym połączeniem, zielonej herbaty i czekolady.

Jest to Sencha z małymi czekoladowymi pralinkami, czerwonym pieprzem, z kawałkami cynamonu, kardamonu. Ma ona kojarzący mi się z Indyjska herbatą zapach mocno korzenny cynamonow-kardamonowo-goździkowo-imbirowy.
Jest to na równi z Laponią herbata, która jest idealna na chłodne wieczory.

Herbata i książka to moje idealne połączenie. Pełen relax 

piątek, 18 stycznia 2013

Max Factor False Lash Effect 24 Hour


Max Factor, False Lash Effect 24 Hour
czyli bubel 2012 roku 
"Nowa maskara 24 FROM FALSE LASH EFFECT zawiera bazę, która otacza rzęsy i przyciąga pogrubiające cząsteczki do każdej z nich osobno, bez efektu sklejania. Dzięki temu możesz uwodzić spojrzeniem bez obawy, że Twój makijaż się rozetrze."
Jestem wierna tuszom ze stajni MF. Uwielbiam 2000 Calorii oraz Masterpiece oraz Masterpiece Max. Nawet w 2012 roku moim ulubieńcem był tusz MF Eye Brightening Tonal Black Volumising Mascara (recenzja wkrótce).
Co do False lash effect:
Ma wielgachną silikonową szczoteczkę z małymi włoskami. 
Porównanie wielkości szczoteczki z innymi tuszami wypada imponująco :).

I tak od lewej MF False Lash effect 24h, MF 
 Eye Brightening Tonal Black Volumising Mascara, MF Masterpiece, MF 2000 Calorii.

Mimo, że faktycznie szczota w porównaniu z resztą jest olbrzymia nie przynosi to tuszowi chwały.  Małe włoski mają trudność ze złapaniem naszych rzęs, łatwo zrobić sobie ksero. 
Co do efektów, oto moje nagie oko w dwóch ujęciach:



A teraz z tuszem MF 24h 


Jak widać na obrazku mimo  nadal mam przybrudzone okolice rzęs mimo, że ją "sprzątałam".
A jak prezentuje się w całym makijażu oka:


 Powiem tak tusz brudzi, efekt jest średniawy, ciężko złapać ta wielgachną szczotą rzęsy od nasady, żeby sobie jej nie wsadzić w oko ale nie to jest najgorsze. 
Najgorsza jest jego trwałość. NIC nie chce go zmyć płyn micelarny jeden, drugi, mleczko do demakijażu parę mleczek tak w zasadzie, płyn dwufazowy do zmywania makijażu wodoodpornego w końcu mi udało się go zmyć olejem kokosowym.
Tusz nigdzie nie ma napisane, że jest wodoodporny. 
Jest to BUBEL jakich mało.Taki efekt na rzęsach jest niewspółmierny do poświęcenia przy jego zmywaniu : podrażnianie oka, uszkodzenia wrażliwej skóry wokół oczu ciągłym tarciem (nie ma to jak dopilnować by nasze zmarszczki były większe, szybciej się pojawiały itd.).
Rozumiem, że False Lash odnosi się do tego, że przy jego częstym stosowaniu i zmywaniu a więc tarciu jakie zafundujemy naszym rzęsą będą one tak przerzedzone, że jedyne co nam zostanie by jako tako wyglądać to sztuczne rzęsy. W tej materii producent dotrzymuje słowa. 
Jeśli ktoś uważa, że ma za dużo rzęs a skórę wokół oczu z tytanu polecam zwłaszcza jeśli ma się jeszcze ochotę przetestować kosmetyki do demakijażu. 

czwartek, 17 stycznia 2013

Całkiem subiektywny przegląd co modne na paznokciach w 2013.


Co ma być modne na paznokciach w 2013 roku? To krótki i dość subiektywny przegląd trendów zaproponowanych w Australijskim Vogue oraz Harper's Bazaar.

Paznokcie w stylu ugryzienie rekina (dla mnie trochę lakier mi odprysł)

Białe paznokcie: 


Nagie paznokcie pociągnięte odżywką wystąpiły między innymi Dolce & Gabbana, Oscar de la Renta, Marc Jacobs, Gucci oraz Chanel 
Czarne, ciemne paznokcie 
Dodatek metaliczny. Czyli niebieski, czerwony i pozostałe kolory z akcentem złota, miedzi, srebra:




Brokat (można go podciągnąć pod błysk metalu ale dla mnie to nie to samo):

Manicure w dwóch tonach:
I tu mamy wszystko, frenche prawie tradycyjne, ruffiany, half moon french itd.





Jak dla mnie wiosną powrócą pastele. 
No i ma królować kolor szafirowy, a co będzie zobaczymy. tymczasem polecam zobaczyć najlepsze manicure 2012 według Glamour KLIK

środa, 16 stycznia 2013

Naturalna moc mydła

"Mydło wszystko umyje, nawet uszy i szyję
Mydło, mydło pachnące jak kwiatki na łące"


W zalewie sztucznych i chemicznych mydeł, nasza skóra jest podrażniona i szybciej wysycha. Sama nie wyobrażam sobie mycia twarzy mydłem, jednak wszelkie żele do mycia twarzy również działają wysuszająco ściągająco na naszą skórę. Co tylko zamyka błędne koło, wysuszonej, podrażnionej skóry.

Należy pamiętać, że nasza skóra jest wrażliwa.

 Może zatem czas powrócić do tradycyjnych mydeł, wyrabianych w prosty sposób.
Pierwsze mydło składało się z prochu i wody.
Robienie mydła wcale nie jest skomplikowane, możne przeczytać o tym na WIZAŻU.



Moja skóra jest skłonna do alergii, łuszczy się, jest zaczerwieniona i szczypie przy czym nękają mnie wszelkiego rodzaju i różnej maści czerwone krosty grrr... Nauczyłam się z tym żyć, ale dzięki temu bardzo szybko natrafiłam na naturalne mydła. Do moich ulubionych należy:

Afrykańskie czarne mydło
Zaczęłam go używać jak tylko pojawiły mi się problemy skórne.
Słabo się pieni, wygląda średni jest twarde jak skała, ale warto.
Stan mojej skóry znacząco się poprawił, również poprawił mi się koloryt (ostatnio przerzuciłam się na mydło z Aleppo ale na pewno mam zamiar do niego powrócić. Wtedy dostanie oddzielną recenzję.).
A na razie garstka informacji: 

  • Czarne mydła produkowane są w zachodniej afryce głownie Ghanie i Nigerii. 
  • Powstają w wyniku filtracji popiołu ze spalonych roślin z wodą, dodawane są do nich oleje. 
  • Mydła takie nie podrażniają skóry (nie bardzo mają czym). Pomagają w leczeniu trądziku, oczyszczają pory, pomagają niwelować przebarwienia. 
  • Pomagają ludziom ze skórą alergiczną, atopową (mają pomóc przy dolegliwościach takich jak wysypka, swędzenie, zaczerwienienie). 
W moim przypadku efekty były przy dłuższym stosowaniu. Skóra była promienna, wysypka zaleczona, krost jakby mniej, poprawił się również koloryt skóry. 
Mydło zapach ma hmm...nie ortodoksyjnie ładny (czyli pachnie dziwnie, dla innych śmierdzi, dla mnie idzie się przyzwyczaić). Jest wydajne, nie pieni się .
Dudu-Osun


Sama nazwa Dudu-Osun jest po prostu z jedną z nazw oznaczających Afrykańskie czarne mydło. 
Zawiera masło Shea. 
Również miło je wspominam. Skóra była miękka i odpoczęła od standardowej chemii używanej do jej mycia. Stan był jak w przypadku pierwszego opisanego mydła. Skóra promienna, oczyszczona, nie podrażniona.

Mydło z Aleppo
Kiedy nastała moda na kosmetyki naturalne okazało się, że mydło z Aleppo cieszy się wielkim uważaniem (jak dla mnie jego efekty są mniejsze niż wspomnianych wyżej). 
Mydło powstaje z oliwy z oliwek zmieszanej z wodą morską, posiada dodatek oleju laurowego. To jego podstawowy skład, ale dodaje się do niego również innych składników np. glinki oraz innych olejów.
Ma za zadanie leczenie trądziku, egzemy, łuszczycy etc.
Mydło również słabo się pieni, ma specyficzny zapach i jest twardawe.
W moim przypadku rezultat nie jest tak zachwycający jak w przypadku tego pierwszego mydła. Dlatego zamierzam wrócić do czarnych mydeł.

NAG CHAMPA

Mydło z mieszanką oleju z drzewa sandałowego i kwiatu magnolii champaca (ciekawostka olejek z tego drzewa wchodzi w skład perfum Dune Diora)
Kwiaty tego drzewa wykorzystywane są w celach religijnych w świątyniach hinduskich i buddyjskich.
Mydło pachnie obłędnie, mi mocno kojarzy się z przysłowiowym "sklepem indyjskim". Nie każdemu może się spodobać, mi bardzo.
Mydło nie ma może żadnych specyficznych efektów, jak czarne mydło ale jest przyjemne dla skóry i pięknie pachnie. Nie pogorszyło stanu mojej skóry, zaleczonej uprzednio czarnymi mydłami. Czy samo w sobie poprawia nie wiem gdyż używałam je zaraz po czarnych mydłach.

Franch Saffron Whitening Soap
Mydło zawiera Franch oil i ekstrakt z szafranu.
Franch oil należy do tradycji leczniczej tak naprawdę jest to mieszanka olei z korzeni i nasion Ricinus Cummunis (Rącznik pospolity, czyli olej rycynowy) oraz Ocimum Sanctum (Bazylia azjatycka).
To mydło dzięki dodatkowi szafranu ma działanie wybielające, delikatnie myje i usuwa zanieczyszczenia, sebum i martwe komórki naskórka. Poprawia wygląd skóry, odżywia, oraz zapewnia ochronę przed promieniami UV (mimo wszystko nie zrezygnowałabym z kremu z filtrem). Nadaje się do wszystkich typów cery, szczególnie polecana do skóry suchej i zmęczonej.
Mydło się pieni, ładnie pachnie. Jestem dość blada więc wybielenia nie zauważyłam, ale faktycznie skóra jest promienna.

Podsumowując: 
Jak dla mnie najlepsze okazały się czarne mydła afrykańskie. Mydło z Aleppo nie ma dla mnie takiego działania.
Zapach mydła Nag Champa jest dla mnie obłędny i niewątpliwie relaksujący, co zaś do mydła Franch Shaffron jest odprężające, skóra nabiera blasku.
Jednak te dwa mydła nadają się głównie dla skóry bez problemów lub wcześniej zaleczonej zaś czarne afrykańskie mydła wspaniale zaleczyły moją skórę i na pewno zagoszczą u mnie nie raz.


wtorek, 15 stycznia 2013

Skin79 BB

Porównanie kremów BB Skin79: Vital Orange, Snail, Gold Super + 

Każdy z tych bebików jest inny o snailu pisałam TUTAJ o Hot Pink troszkę TUTAJ.

Mimo, że nie rozumiem ani słowa bardzo lubię reklamy kremów BB:

Zwłaszcza kiedy reklamują je takie ładne dziewczyny z grupy Brown Eyed Girls  
U mnie na zdjęciu brakuje Hot Pink, ale się już skończył i po sprawdzeniu co jest w środku puste opakowanie powędrowało do kosza.
Według kolejności w jakiej bebiki stoją na moim zdjęciu.

Vital Orange:
"Najnowsze osiągnięcie kosmetyczne firmy Skin79 . Nowa ulepszona formuła, jeszcze lepsza ochrona i pielęgnacja.
Zawarte w kremie ekologiczne, roślinne składniki zapewniają skórze gładkość i elastyczność, dzięki kontroli poziomu nawilżenia i wydzielania sebum. Dodatkowo 5-V (Vital-V Complex), w którego skład wchodzą witaminy A, E, C oraz F pielęgnują, dodając skórze blasku i witalności.
Jeszcze lepsza, szybko absorbująca się formuła zapewnia świeże, matowe wykończenie.
Wysoki filtr SPF 50 chroni skórę przez 365 dni w roku. "





Jak zawsze (z reguły) krem jest trzy funkcyjny:

  1. Ochrona UV SPF 50+ PA+++
  2. Wybielanie (dzięki arbutynie)
  3. Przeciwzmarszczkowy 
 Ma żółty kolor (nie jest tak szary jak Hot Pink) co może być zaskoczeniem jednak po pewnym czasie utlenia się, dopasowuje się do koloru skóry dając naturalny efekt.
Ponieważ zawiera wysoki filtr kupiłam go z myślą o lecie.
Ma satynowe wykończenie, co niektórzy lubiący charakterystyczny dla BB kremów „glow” mogą uznać za minus dla mnie jest to jednak plus. Przy czym pragnę zauważyć, że jest to satynowe wykończenie a nie płaski mat, w dni kiedy mam ochotę na mniej blasku jest idealny (w lecie kiedy jest +30 stopni naprawdę satynowe wykończenie jest bardzo pożądane).
Zapach jest pudrowy, bardzo przyjemny.
Jak to BB krem jest bardzo wydajny, jedną pompką można spokojnie pokryć całą twarz.
Krem jest gęstszy od wersji różowej, trzeba go dokładnie wklepać, i używać oszczędnie. 
Krycie ma zadowalające, powiedziałabym, że na mojej twarzy której daleko do doskonałości, krosty zaczerwienienia kryje rewelacyjnie jak podkład przy czym jest lżejszy.
Jedynym minusem jak dla mnie ejst fakt, że ciężko było mi znaleść współgrający z nim krem pod spód mi się w końcu udało znaleźć ślimaka Mizona (pisałam o nim TUTAJ), ale wydaje mi się, że lekki nawilżający krem będzie też odpowiedni.A dleczego wymaga kremu pod spód? 
Otóż  bez kremu podkreśla suche skórki

Snail: 
 O nim już pisałam TUTAJ więc powtórzę jedynie jest boski! 

Gold: 

"Krem BB przeznaczony do cery suchej lub mieszanej o działaniu przeciwzmarszczkowym, wybielającym i odżywczym. Wyrównuje koloryt skóry.
Zapewnia ochronę przeciwsłoneczną na poziomie SPF 25 PA++.
Zawiera arbutynę, adenozynę, złoto, kawior, olej ze słodkich migdałów, wyciąg z ryżu, słonecznika, bluszczu, zielonej herbaty, portulaki oraz alg Centella asiatica.
"
W tym wypadku również krem ma spełniać 3 funkcje jak wyżej.
Jest bardzo podobny do swojego brata Pink (dużo bardziej niż np. Orange czy Snail).
Ma podobną konsystencję, podobny zapach. Kolor mniej szary.
W sumie nie widzę różnicy między nimi mają nawet taki sam filtr SPF 25 PA++.
Różnica polega na tym, że różowa wersja z założenia jest przeznaczona do skóry mieszanej-tłustej, złota zaś do mieszanej w kierunku suchej przez co złoty ma mieć działanie nawilżające a różowy kontrolujący ilość sebum.




Jak widać po rozsmarowaniu wszystkie ładnie wtapiają się w skórę.
Zwykle utrwalam krem BB jakimś lekkim pudrem zwykle był to Puder bambusowy z BU zmieszany z Pudrem diamentowym z BU. Lecz zanim go nabyłam utrwalam je innym dzieckiem firmy Skin 79 (o nim innym razem).