poniedziałek, 28 grudnia 2015

Piękno jest w Tobie. Uwierz w siebie!

Mój blog na początku ograniczał się jedynie do moich prób mani na paznokciach później zaś mój blogowy asortyment został poszerzony o makijaże i recenzje kosmetyków jednak bardzo rzadko dotykam materii powiedzmy ogólnie "życiowej". Przychodzą jednak takie momenty w życiu kiedy pod natłokiem obserwacji muszę napisać słówko lub dwa o problemie, który mnie zajął w ostatnich dniach. Chodzi mi mianowicie o urodę i pewność siebie.

Ideał Piękna
Otóż mam nadzieje, że wiecie że nie istnieje jeden wzorzec piękna na całym świcie. W każdej epoce i kulturze ba prawie w każdym kraju taki wzorzec istnieje i czasami rożni się znacząco od tego co my uważamy za piękne. nie mówiąc o tym, że każdy ma jakiś gust a jak wiadomo o nich się nie dyskutuje.
Jaki jest kanon piękna w ogólnie powiedzmy "świecie zachodu" wiemy a co jeśli nie mieścimy się (dosłownie) w owym kanonie piękna?
Jako nastolatka zawsze byłam "za gruba"  dziś w myśl poniższego obrazka widzę że gruba nie byłam.


Ponieważ myślałam, że jestem gruba raczej trzymałam się na uboczu grupy rówieśniczej. Zakładałam rzeczy "luźne" o ile tak można nazwać ubrania, które sprawiały że kształtem całkiem przypominałam lodówkę. Nie chce pisać rzewnych i smutnych  historii o tym jaka to ja byłam biedna gdyż absolutnie nie o to mi chodzi. Zmierzam do tego, że jakkolwiek naciąganie  by to brzmiało trzeba"pokochać siebie".

Kompleksy

Wraz z dojrzewaniem doszłam do wniosku, że żadne kompleksy nie uwiężą mnie w jakiejś wyimaginowanej klatce i nie skarzą na samotne czekanie w kącie aż ktoś dostrzeże moje piękno. Nie będę siedziała z boku, odziana w wór pokutny czekając aż jakiś "książę" dostrzeże moje piękno i wydobędzie je zemnie. Zresztą powiedźcie same jak to brzmi? Jak fabuła taniego romansidła co najmniej.
Zabrzmię znowu banalnie ale wzięłam się w garść i zaczęłam być sobą mając centralnie w duszy co kto pomyśli na mój temat. 

Dzięki temu okazało się, że lubię kolory i to spoza kategorii bezpiecznych szaro-buro-czarnych. Odkryłam, że  lubię kobiece kroje. A jeśli komuś przeszkadzają moje "schabiki" jeśli uważa, że to nie estetyczne i nie zdrowe (mimo, że do chorobliwej otyłości to mi daleko), jeśli uważa że to obrzydliwe jego sprawa. Jego zdanie i niech je trzyma dla siebie, jak nie potrafi no trudno nic poradzić nie mogę na czyjś brak kultury. Ja nie chodzę po ulicach i nie komentuje ludzi, którzy w moje gusta estetyczne się nie wpisują a przecież takowych spotykam na co dzień. Nikogo do niczego nie zmuszam i tego samego oczekuje od innych. 

Pewność siebie
Nigdy nie dajmy wtłoczyć się w jakieś błędne koło. Pewność siebie jednym przychodzi łatwiej inni zaś zdobywają ją latami. Trzeba pokochać siebie, jeśli sami nie kochamy siebie jak możemy oczekiwać tego od innych? Poza tym wszyscy mogą Nas zostawić my sami ze sobą jesteśmy zawsze więc chyba zasługujemy na samoakceptację.
Nawet będąc najpiękniejszą, a nie posiadając osobowości, własnego zdania, poczucia humoru i pewności siebie i tak dalej możemy siedzieć w kącie czekając na cud. Czy warto marnować sobie życie? Czekać aż ktoś wyzwoli w Nas to ukryte piękno? Nie warto samemu je w sobie wyzwolić? 

Pewność siebie nie jest uwarunkowana posiadaniem lub nie posiadaniem mężczyzny. Nie można od kogoś uzależniać własnej wartości! 

Niech każda z Was wie, że jest piękna. Nie niższa, wyższa, szczuplejsza, bardziej opalona, z większym biustem, ale dokładnie taka jaka jest.

Piękno jest w każdej z Nas wystarczy w to uwierzyć. 

Oczywiście niniejszy post jedynie moją opinia na ten temat z którą można się nie zgodzić, ale korzystając z okazji, że to mój blog mogę pisać na nim własne zdanie bez zahamowań.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję ;)