środa, 5 sierpnia 2015

Tydzień w makijażach: Wtorek


Jak wspominałam w poprzednim poście KLIK ten tydzień upłynie nam pod znakiem makijaży ;) Dziś na tapetę (i to dosłownie) wtorek. We wtorek temperatura również była w okolicy 34 C dlatego tez zrezygnowałam z podkładu na rzecz kremu BB. 
kosmetyki: 
* Krem BB Etude House Preciouse Mineral BB cream Perfect Fit,
* Puder bambusowy z Biochemi Urody KLIK ,
* Puder brązujący HD z Inglota nr 505 KLIK ,
* Everyday minerals róż Restful KLIK ,
* Kredka Bourjois Regard Paillete sparkling eyeliner w odcieniu 34, nie polubiłam się z tą kredką nie wiem jak kiedyś mogłam używać jej niebieskiego odpowiednika. Brokat dostał mi się do oczu mimo, że malowałam kreskę na górnej powiece i to nie na linii wodnej, jedno tej kredce trzeba przyznać, jest trwała nawet po zmyciu oczu płynem micelarnym widać było zabarwioną skórę w miejscu gdzie znajdowała się kreska. 
* Tus zto mój obecny ulubieniec czyli Clinique High Impact Mascara KLIK
Na usta nałożyłam:
* Bourjois Velvet Matte 11 So Hap'Pink KLIK


A tak prezentował się makijaż:




wtorek, 4 sierpnia 2015

Tydzień w makijażach: Poniedziałek

Postanowiłam na próbę zrobić serię "Tydzień w makijażach" gdzie będę pokazywać jaki makijaż miałam na sobie w pracy. Posty ukazywać się będą z jedno dniowym poślizgiem (mam nadzieję wyrobić się w czasie z pisaniem). Dlaczego tydzień makijaży jakie noszę do pracy? Zauważyłam, że jakoś najczęściej obfotografowane są makijaże wieczorowe i te wyjściowe zaś "codzienniaki"traktowane są po macoszemu a przecież 90% naszego makijażowego życia upływa nam w "codzienniakach"

 Dziś zaczniemy tę serię a każdy tydzień w pracy zaczyna się od Poniedziałku.
Poniedziałek dzień kiedy trzeba pożegnać niedzielny błogostan i wrócić karnie w trybiki maszyny zwanej pracą. Tydzień, który sobie wybrałam na tą serię zapowiada się hardcorowo gdyż w poniedziałek temperatura oscylowała w okolicy 33C a wtorek i reszta tygodnia wcale  nie ma być chłodniejsza.
Pracuje w biurze ale nie mam klimatyzacji więc tyle dobrego, że po słońcu nie latam.Po tym wstępie przejdźmy do makijażu. Do jego wykonania użyłam:

* kremu BB Etude House Preciouse Mineral BB cream Perfect Fit (o jego bracie Cotton Fit pisałam TUTAJ). W upały krem BB jest dla mnie cudownym rozwiązaniem nie tylko wyrównuje koloryt a nawet zakrywa mniejsze (lub większe zależy od kremu) niedoskonałości,
* puder bambusowy z Biochemii Urody KLIK,
* róż to MAC w odcieniu ALL day,
* do konturowania puder HD z Inglota w odcieniu 505 (KLIK),
* Mary- Lou od The Balm jako rozświetlacz (przegląd rozświetlaczy z porównaniem można znaleźć TUTAJ oraz TUTAJ)
* tusz to oczywiście Clinique High Impact Mascara na którym mogę polegać nawet w największe upały oraz deszcze KLIK
* cienie do powiek do : slated carmel w załamaniu powieki zaś na powiekę ruchomą pigment z MACa w odcieniu Naked.
Na usta nałożyłam konturówkę i szminkę z Golden Rose Velvet matte o nr 18 KLIK


A efekt wygląda tak:



Powiem, że cały makijaż (nie licząc szminki oczywiście, która się "zjadła") wytrzymał bez poprawek 9 godzin.
 A Wy malujecie się do pracy w takie upały czy jednak wolicie znosić je bez dodatkowej warstwy na twarzy?

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Makijaż: Hocus-Pocus, słony karmel, mleczna i półsłodka czekolada w ogrodzie sułtana



Wczoraj zmalowałam taki zielony makijaż. Ponieważ ciągle oswajam zieleń nie czuje się jakoś pewnie operując zielonymi cieniami, ciągle mam wrażenie, że wyjdzie mi "ruska baba" co mam nadzieję nie nastąpiło ;) 
Kosmetyki użyte do tego makijażu to:
 * Bourjois Healthy mix w odcieniu 52 (lekko za ciemny ale już się opaliłam więc jakoś to idzie) powiem, że nie jest to mój najukochańszy podkład, niezbędnik ale o tym może innym razem,
* podkłąd utrwaliłam nowością w mojej kosmetyczce czyli pudrem HD od Bell, 
* do konturowania użyłam bronzera od Inglota czyli słynnego już pudru HD 505 <KLIK>
* jako róż posłużył mi ten z Inglota o nr 99 <KLIK>
* korektor to oczywiście NYX HD w odcieniu 01 <KLIK>,
*jako bazę pod cienie użyłam nowości u mnie czyli kredki my Secret Big Eye w odcieniu białym, słyszałam że jest porównywana do tej z NYXa której ja nigdy nie miałam ze względu na notoryczne braki w sklepach :/,
* konturówka to Bell (numeru nie pamiętam, albo się zamazał :( ),
* usta to kolejny produkt Burjois Błyszczyk Effet 3D Max 8H 11 Beige mellow kupiony pod wpływem wake up- make up! <KLIK>
* tusz to Armani Eyes to Kill <KLIK>

Cienie których użyłam to:
* słodkości czyli cieni z Chocolate Bar od too faced: salted carmel, milk chocolate oraz semi-sweet wszystkie w załamaniu powieki


*oraz cienie z Arabian Night od Sleeka : hocu-pocus i sultan's garden


* my Secret Star Dust Eye Shadow nr 7
*  Mystik Warsaw passion-light


* L'oreal Infallible eye shadow 407 Gold Imperial


Efekt na oku prezentuje się tak:




Całość:


Jeśli chodzi o makijaż w zieleniach odkryłam, że nie jest tak źle a nawet podkreśla en kolor moją szarą tęczówkę ;)
A Wy lubicie zielony makijaż? Jedynie na wyjście czy i w wersji codziennej?

niedziela, 2 sierpnia 2015

Odrobina luksusu: Armani Eyes to Kill


Nie wiem czy macie tak, że jakiś kosmetyk który jest dla Was cudowny po pewnym czasie Wam się nudzi i pragniecie czegoś nowego? Ja tak mam i mimo, że znalazłam mój święty Graal w śród tuszy do rzęs (pisałam o nim TUTAJ) chciałam wypróbować coś innego i tak oto w moje ręce wpadł tusz od Armaniego. W swojej kolekcji mam również puder, który bardzo lubię i oszczędzam jak mogę dlatego też byłam pełna nadziei jeśli chodzi o ten tusz. A nadzieje moje podsyciła nazwa :)


"Giorgio Armani, wprowadzając pogrubiający i wydłużający tusz do rzęs Eyes to Kill, przedstawia nowoczesne, odważne podejście do wytwornego i zmysłowego spojrzenia Armani. Oczy zostają ozdobione mocnymi, dopasowanymi, długimi, luksusowymi, rozdzielonymi i pogrubionymi rzęsami. Mikrowłoski połączone z `delikatnym czynnikiem` zapewniają gładką i łatwą aplikację, ujawniając nonszalanckie pogrubienie rzęs. Modelujący i utrwalający żel podkręca oraz rzeźbi rzęsy zapewniając idealny efekt końcowy." No dobra opis jest typowy dla wszystkich kosmetyków gdzie magia miesza się z nauką. Tusz ma czarny kolor i klasyczną szczoteczkę o bardzo dużej ilości włosia.


Moje nagie oczko prezentuje się tak, rzęsy jakieś tam mam ale ogólnie bardzo jasne i jakieś takie cienkie :P 

Czego oczekuję po tuszu:
* podkreślenia moich rzęs czyli pogrubienia i wydłużenia
* mocnego koloru (zwykle jest to czerń)
* trwałości, ma minimum wytrzymać 8 godzin bez żadnych wpadek czyli osypywania się
* ma mnie nie podrażnić
* ma dać się łatwo zmyć
* szczoteczki wygodnej w operowaniu, może być tradycyjna jak i silikonowa ma jednak być wygodna i dobrze "leżeć w dłoni"

Jeśli chodzi zaś o efekt jaki pozostawia tusz na rzęsach: 
Ponieważ malowałam się do pracy nie zrobiłam zdjęcia z samym tylko tuszem lecz z cieniem do powiek.




Tusz spełnia prawie wszystkie moje kryteria rzęsy są  podkreślone, wydłużone i mega czarne. Nie są również sztywne jak po niektórych tuszach.
Tusz ten ma niestety dwie wady:
- po pierwsze osypuje się! Tak to nie żart, tusz potrafi się osypać w czasie krótszym niż 8 godzin,
- po drugie cena. Tusz za 165 zł w Douglasie.

Wada nr jeden w połączeniu z wadą nr 2 dyskwalifikuje ten tusz w moich oczach. I na pewno nie kupie go ponownie.

sobota, 1 sierpnia 2015

My Secret hot colors Shake colors

Bardzo dawno nie było mnie ani na blogu ani na FB za co przepraszam. Sezon urlopowo-wakacyjny jakoś mnie rozleniwił. Dziś za to przychodzę do Was z kolejnym kolorowym makijażem wykonanym paletką od my Secret hot color tym razem jest to Shake Colors. Paletkę tą tak jak jej poprzediczkę czyli Paradise Island mam dzięki wake up- make up!
Producent o tej palecie mówi:

Paleta zawiera cztery matowe cienie, które konsystencją przypominają mi kolorową kredę o.O dlatego też z tym kryciem przy pierwszej warstwie się nie zgodzę gdyż cienie blakną podczas rozcierania. Kolory są jak w przypadku wszystkich paletek z tej linii typowo letnie i radosne




Jeśli chodzi o ich pigmentację już na ręku jest trochę gorsza niż cieni perłowych z Paradise Island.
Do makijażu użyłam:
1.paletki poczwórnych korektorów z Wibo, które posłużyły mi jako baza pod cienie również
2. białej kredki na linię  wodną oka,
3. tusz MaxFactor Clump Defy
4. paletki my secret hot colors Shake Colors, użyłam cieni jedynie z tej paletki


Efekt wygląda tak.















Inne makijaże tą paletką można zobaczyć u wake up- make up! np TUTAJ oraz TUTAJ.
Jeśli chodzi o moje zdanie jest podobne do tego jakie miałam o Paradise Island te cienie to nie moja bajka. Jednak tym razem nie podrażniły mi oczu w przeciwieństwie do swych metalicznych braci. Nie przepadam za cieniemi od Pierre Rene i ta paletka nie zmieniła mojego podejścia.