czwartek, 19 marca 2015

Arabian Nights Smoke & Shadows: Makijaż zieleń z brązem

Od jakiegoś czasu oglądam serial "Wspaniałe stulecie" i jestem zachwycona strojami oraz ozdobami noszonymi przez aktorów. 
Szczególną moją uwagę zwróciły tkaniny oraz dobór kolorów szczególnie zestawienie niebieskiego z brązowym oraz zielonego z brązowym. Te zestawienie jest po prostu śliczne. 




Idąc tą drogą zestawiłam w makijażu te dwa kolory, wiem że jeśli chodzi o technikę oraz dostępne narzędzia odbiegam od profesjonalnych bloggerek jednak ja z makijażem nie wiąże swojej ścieżki kariery a jest on jedynie odstresowującym mnie hobby. 

Użyłam:

*palety Sleeka Arabian Nights tradycyjnie już dwóch kolorów zielni jakie posiadam czyli : Hocus Pocus a na dolną powiekę Sultan's Garden 


*oraz brązy z paletki Avon Mocha Latte średni brąz jako kolor w załamaniu powieki oraz ciemny brąz na zewnętrzną część powieki ruchomej



* tusz to Lovely, Curling Pump Up Mascara







Na przejściu kolorów w zasadzie wyszło mi coś podobnego do Catrice 410 C'mon Chameleon' lub Inglot AMC 85 pokazywałam oba cienie TUTAJ i w zasadzie po tych cieniach mogłam się domyśleć, że brąz i zieleń będą do siebie wspaniale pasować. 







środa, 18 marca 2015

Mocne brwi

Dziś post typowo pogadankowy nie będzie w nim rad jak wyregulować brwi ani innych porad będących na granicy algebry czy też przypominających mi obraz z książki do matematyki jaką miałam w podstawówce. Mam na myśli takie oto zdjęcia :


A książka to "I ty możesz zostać Pitagorasem". Jak się domyślacie Pitagorasem nie zostałam ani nie wcieliłam żadnej z tych porad w życie czemu?
Odpowiedź jest dość prozaiczna, nie przepadam za takimi brwiami u siebie. Wiem, że brwi powinny być dobrane do kształtu twarzy, oka itd. Jednakże kiedy mijam na ulicy dziewczyny które mają owszem ładny łuk brwiowy jednak ich brwi składają się z trzech włosków w pięciu rzędach, bo zostały tak wyskubane mam wrażenie, że wszystkie one wzorują się na jeden szablon. Producenci różnych gadżetów również to zauważyli dlatego możemy spotkać wiele "przydatnych" pomocy:



Owszem jeśli ktoś lubi takie szablonowe brwi, albo brwi na tzw "jedno kopyto" nic mi do tego, serio. Jednak czasami włócząc się po różnych blogach czy też na forach zauważam często pojawiające się komentarze w stylu "zrób coś z brwiami" no super, ale może właścicielka tych nieprecyzyjnych krzaczastych brwi właśnie takie chce? Nie każdy musi chcieć mieć brwi jak cienka kreska. 
Ja np. mam brwi mocne i krzaczaste i do głowy mi nie przyszło wyskubać je sobie w cienką linię. I dobrze jest mi z moimi "bobrzymi brwiami". Osobiście mi podobają się aktorki/ modelki z mocną linią brwi. 






Dlatego też apelowałabym do wszystkich aby zastanowić się nad tym czy naprawdę wszyscy musimy być jak z pod jednej sztancy? Czy wszystkim trzeba narzucić jakiś masakryczny dyktat brwiowy? Owszem niektórzy mają naturalnie cienkie brwi inni mają tak jak ja mocną linię czy to czyni którąś z tych grób gorszą? Nie po prostu jesteśmy różni. I ku chwale tej brwiowej różnorodności apeluję o umiar w ocenianiu innych i dawaniu "dobrych rad". 
P.S jakkolwiek dziwnie to zabrzmi moim ideałem brwiowym od początku ukazania się reklamy została Natalie Portman z reklamy Dior Star:


Ostatnio również Lily Collins prezentuje mój brwiowy gust :)



sobota, 14 marca 2015

Opal- Makijaż inspirowany kamieniem

Opal czyli kamień wykorzystywany przy tworzeniu biżuterii. "Nazwa pochodzi od sanskryckiego upala = drogi kamień, kamień szlachetny; bądź od gr. opallios (łac. opalus) = widzieć zmianę (barwy)" Jest to kamień niedoceniany i lekko zapomniany w obecnym czasie, jednym słowem nie jest modny.  być może przez utrwalone przesądy? W starożytności opal był kamieniem przynoszącym szczecie a jego wielobarwność miała łączyć w sobie wszystkie zalety pozostałych kamieni szlachetnych. jednak od początki XI w zaczęto łączyć jego wielobarwność z " z mrocznymi siłami" jednak nikogo przekonywać chyba nie trzeba, że opale mają w sobie coś niezwykłego. Co do pecha czy mam opal czy nie mam czasami pecha mam więc to niezależne :P 
Co do urody kamienia to mi odejmuje mowę: 





Opal to piękny kamień co widać na zdjęciach powyżej. Ja zainspirowałam się moim skromnym pierścionkiem z tymże kamieniem.



Czego użyłam:

Paletki Sleek Oh so special odcieni : Pamper, Ribbon i Gateau
Mistic Warsaw Blue Night o którym pisałam TUTAJ
Nowego nabytku czyli Make Up Revolution  Awesome Metals Foil Finish w odcieniu Golden Rose 
oraz lovely curling plump up mascara





Niestety światła dziennego nie uświadczyłam a w sztucznym kolory lekko zbladły i straciły swój "blask".

czwartek, 12 marca 2015

Wiszące ogrody Semiramidy. Sleek Arabian Night

Jakiś czas temu prezentowałam makijaż wykonany zielonymi cieniami z paletki Sleek Arabian Night KLIK. Ponieważ nie uważam go za swój najbardziej udany makijaż chciałam jeszcze trochę poeksperymentować z zielonymi cieniami czyli Sultan's Garden oraz Hocus Pocus.






Użyłam tych dwóch cieni czyli Sultan's Garden, Hocus Pocus w wewnętrznym kąciku odsypkę pigmentu MACa Golden Olive na rzęsach zaś mam Miss Sporty STUDIO LASH instant volume można przeczytać o nim TUTAJ. Odcienie zieleni nadal nie stanowią mojej ulubionej opcji makijażowej ale będę próbować nadal.




środa, 11 marca 2015

Planeta Organica Maska Do Włosów - Masaż- Pobudzenie Wzrostu


Jakiś czas temu kupiłam sobie peeling do skóry głowy (z zaskoczeniem odkryłam, że nie zrobiłam jego recenzji), a ponieważ peeling raz w tygodniu bardzo służył mojej skórze głowy postanowiłam kontytuować ten sposób pielęgnacji w tym celu nabywając maskę z Planeta Organica z serii Morze Martwe.
"Planeta Organica Morze Martwe - maska do włosów - masaż- pobudzenie wzrostu - sól Morza Martwego, zmielone nasiona granatu, fitomleczko kakaowe, organiczny olej z orzecha włoskiego.
Morze Martwe posiada unikalne właściwości uzdrawiające. Zawarte w nim minerały mają szczególny naturalny skład, dzięki czemu posiadają potężne wzmacniające i regeneracyjne działanie na włosy i skórę głowy. Maska do włosów – masaż – pobudzenie wzrostu, stworzona na bazie mineralnej soli Morza Martwego, pobudza przemianę materii w skórze głowy i cebulkach włosów, aktywizuje ich wzrost, regeneruje, poprawia elastyczność i przywraca zdrowy blask. Certyfikowane organiczne składniki intensywnie odżywiają włosy i skórę głowy chronią przed negatywnym oddziaływaniem zewnętrznych czynników. Rozdrobnione pestki granatu zapewniają delikatnie oczyszczają skórę głowy. Organiczny olej orzecha włoskiego i fito mleczko kakaowe aktywnie nawilżają i odżywiają skórę głowy, nasycając ją witaminami.
Składniki aktywne:
Sól z Morza Martwego –  uniwersalny kosmetyk. Pomaga pozbyć się wielu uporczywych alergii skórnych, niweluje zmiany łuszczycowe, znakomicie radzi sobie z atopowym zapaleniem skóry, rozprawia się z nawracającym cellulitem.  Sprawia, że skóra jest jędrna i elastyczna, niesamowicie gładka, zregenerowana i odżywiona. Sól z Morza Martwego oraz minerały, które są w niej zawarte (m.in. potas , magnez, wapń, jod, brom, fosfor, siarka)  mają doskonały wpływ na naszą skórę – dlatego jest to substancja o charakterze terapeutycznym stosowana do walki z problemami skórnymi. Sól z MM ma  silne działanie detoksykujące – tzn. oczyszcza  nasz naskórek poprzez regulację gospodarki wodnej. To dzięki temu kąpiele z solą, peelingi i nacierania doskonale radzą sobie w terapii antycellulitowej, przy walce z nadmierną otyłością oraz przy klasycznym opuchnięciu nóg, usprawnia  mikrocyrkulację – ma pozytywny wpływ na przepływ krwi w drobnych naczyniach krwionośnych, poprawia ujędrnienie skóry- poprawia jej napięcie oraz wspomaga odbudowę naskórka i wzmocnienie jego funkcji, reguluje wydzielanie łoju – czyli doskonale wspomaga leczenie łojotoku, trądziku i różnego rodzaju wyprysków, posiada właściwości antybakteryjne – pozytywnie działa na skórę dotkniętą różnego rodzaju schorzeniami dermatologicznymi, przyśpiesza również gojenie mikrourazów.
Sól z MM  jako jedyna bogata jest w jony magnezu, który mają silne działanie wiążące wodę. Zatrzymują ją w najgłębszych warstwach skóry, tym samym zapewniając prawidłowy poziom nawilżenia przez całą dobę.
Organiczna oliwa z oliwek - zawiera 16 podstawowych aminokwasów, które są niezbędne włosom i skórze. Odżywia włosy, czyniąc je jedwabistymi, gładkimi i błyszczącymi.
Zmielone nasiona granatu - służą jako naturalny peeling dla skóry głowy. Granulki delikatnie, lecz skutecznie usuwają ze skóry martwe komórki, pobudzają krążenie, oczyszczają skórę głowy, otwierają zaczopowane gruczoły łojowe,  zapewniając skórze lepsze „oddychanie” , zdrowy, piękny wygląd.
Fito mleczko kakaowe – skutecznie kondycjonuje skórę i włosy. Działa wygładzająco oraz chroni przed nadmiernym wysuszeniem.
Olej orzecha włoskiego - zawiera wielonienasycone kwasy tłuszczowe i witaminę E. Jest niezastąpionym składnikiem dla regeneracji struktury włosów. 
Olej awokado – intensywnie wygładza, nawilża i regeneruje. Zawiera cały szereg witamin (A, E, C, D, witaminy z grupy B), kwas foliowy, potas, wapń i żelazo. Jest źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych (kwasu linolowego, linolenowego i oleinowego). Olej z awokado stanowi również doskonały filtr słoneczny. 
Sposób użycia: niewielką ilość maski nanosimy na wilgotne, umyte włosy i skórę głowy, lekko masujemy okrężnymi ruchami i pozostawiamy na 10-15 minut, następnie zmywamy ciepłą wodą." (opis pochodzi se strony sklepu lawendowa szafa).

Produktem tym zainteresowałam się kiedy przeglądałam jeden ze swoich ulubionych włosomaniakowych blogów, nie ukrywam że mimo iż sama nie jestem włosomaniaczką z chęcią korzystam z rad takowych i w śród moich ulubionych blogów mam i takie których autorek opinie zwykle są dla mnie trafione, nie zawsze a jednak. 

Konsystencja produktu nie jest bardzo zbita ale również nie jest płynna, taki lekko rzadki budyń, który nie spływa z włosów. Peelingujące drobinki, które mają być zmielonymi nasionami granatu nie są ostre i masaż nimi nie wywołuje żadnych negatywnych doznań jest dość przyjemny. 
Jeśli chodzi o zapach to odżywka pachnie makowcem więc sama aplikacja jak i okres kiedy maska znajduje się na włosach otulone są przyjemnym słodkim zapachem ciasta. 


Maskę na początku używałam według zaleceń producenta czyli po myciu głowy wykonywałam nią masaż po czym trzymałam na włosach ok 20 min. Po spłukaniu włosy były lśniące, sypie i ładnie się układały jednak pełno było wszędzie w nich drobinek, mimo tego że płukałam je uparcie i obficie.
Po zmianie metody stosowania czyli mycie głowy, masaż tą maską, spłukanie i nałożenie na 20 min innej maski i jej zmycie drobinki wypłukiwały się całe.
Jeśli chodzi o mnie nie podeszła mi koncepcja tej maski, wolałabym peeling, który stosuje przed szamponem, potem szampon a następnie maskę. Połączenie peelingu z odżywką nie przypadło mi do gustu. Jednak nie mogę powiedzieć żeby była to zła maska. Jednak ostatnie jej tchnienie kiedy czekałam już na dostawę swojego ulubionego peelingu do skóry głowy, oddałam wake up make up. Zaś idąc tropem maski Ajurwedyjskiej o której pisałam TUTAJ postanowiłam zakupić dwie kolejne z tej serii


poniedziałek, 9 marca 2015

Karmin Twych ust #2. Czerwona szminka a makijaż oczu

Tak jak wspomniałam w # 1 poście z tego cyklu TUTAJ czerwone usta zwykle występują w zestawieniu z subtelnym makijażem oczu aby tylko jeden element makijażu był mocny. Oczywiście zasady są po to aby je łamać jednak dziś nic nie zostanie złamane. Oto mój dzienny makijaż do pracy w wersji z czerwonymi ustami.

Na oczach paletka Too faced chocolate bar oraz tusz o którym wspominałam TUTAJ czyli Kanebo, na ustach zaś Golden Rose nr 19




A tak prezentuje się całość ;)

Czerwień nie jest jedynie kolorem który można nosić na "wielkie" okazje.

niedziela, 8 marca 2015

Dzień kobiet. Pierwsze w życiu zakupy w MAC

Nigdy nic nie kupiłam do tej pory w MACu zawsze jakoś miałam taki zamiar ale w ostatniej chwili tchórzyłam. I słowo to jest prawidło a to ze względu na sam wystrój sklepu, należę do ludzi którzy w nowych sklepach muszą jakoś zaprzyjaźnić się z przestrzenią, kiedy od progu jestem atakowana "W czym mogę pomóc?" czuje się wręcz molestowana :P i czym szybciej czmycham ze sklepu. Tym razem jednak "przyjęłam na klatę" tę "miłość" ale udało mi się tylko i wyłącznie dlatego,że przemiły Pan który zadał mi to wspomniane wyżej pytanie na mą odpowiedź, że za chwileczkę ową chwileczkę mi udostępnił dzięki czemu śmiało skorzystałam również z jego pomocy przy wyborze koloru i kosmetyków, i jestem zadowolona z obsługi. 
Cóż zatem zakupiłam w "kultowy" już MACu?


Fix +, róż, szminkę w kolorze Angel,  pro longwear concealer oraz cień Trax.
Szminkę sprezentowałam mamie ale myślę, że ją podbiorę przynajmniej do zdjęcia ;)
Róż All day


oraz cień Trax



Już nie mogę się doczekać kiedy wypróbuje w/w kosmetyki i czy dzięki nim moja przygoda z MACiem się rozwinie czy raczej zakończy. 
Moje zakupy na tym się nie kończą, ponieważ mój MUFE podkłąd HD jest na wykończeniu (a post z recenzją ciągle nade mną wisi) zakupiłam inny w ramach testu tym razem Clarins Ever Matte zobaczymy jak się spisze oraz mascarę Armani Eyes to kill. 


Ja z okazji Dnia Kobiet nie ma co poszalałam, a wszystkim Panią w dniu święta życzę samych udanych zakupów ;)