wtorek, 10 października 2017
Seria jesienna. Po co sięgnę tej jesieni - róże do policzków
W serii jesiennej pojawiły się już szminki, lakiery i perfumy. Jesienią często nasza cera jest szarzała i bez życia dlatego warto przychylniejszym okiem spojrzeć w stronę różu. Ja różu do policzków używam codziennie i bardzo lubię jak ta mała rzecz zmienia cały mój wygląd. Odpuszczam sobie konturowanie za to róż pozycja obowiązkowa.
poniedziałek, 25 września 2017
Seria jesienna. Po co sięgnę tej jesieni - szminki
sobota, 23 września 2017
Seria jesienna. Po co sięgnę tej jesieni - lakiery do paznokci
W poprzednim poście serii jesiennej zaprezentowałam Wam moje ukochane jesienne perfumy, zarówno w wersji lux jak i tej ekonomicznej. Dziś zaś pochylimy się nad lakierami do paznokci.
Po długich miesiącach noszenia hybryd powróciłam do tradycyjnych lakierów do paznokci chodź nie ukrywam faktu, że hybrydy są wygodniejsze przez swoją trwałość.
czwartek, 21 września 2017
Seria jesienna. Po co sięgnę tej jesieni - perfumy
TAG: Kocham jesień robiłam w 2015 r. dlatego nie będę go powtarzać ponieważ część odpowiedzi jest nadal aktualna jak np. "Gdybyś poszła na imprezę halloweenową za co byś się przebrała?" nadal przebrałabym się za psychopatycznego mordercę, a jak bym to zrobiła oraz odpowiedzi na kilka innych pytań znajdziecie w tamtym poście.
Aby nie odgrzewać starego kotleta, bo może się to źle skończyć dla wątroby dziś będzie o produktach, po które najczęściej sięgam jesienią. A konkretnie o perfumach, których zapach uwodzi mnie jesienią.
Najpierw marki selektywne = drogie
Gurlain Samasara
Są to orientalno- drzewne perfumy. Ich zapach jest w moim odczuciu ciepły, otulający. Taki typowo jesienny. Nuty głowy to: brzoskwinia, ylang-ylang, bergamotka; nuty serca: irys, fiołek, korzeń irysa, jaśmin, róża, narcyz; nuty bazy: irys, drzewo sandałowe, fasolka tonka, ambra, piżmo, wanilla. Jednym słowem wszystko co lubię w perfumach. Zapach jest bardzo trwały. Jego minusem dla mnie jest cena coś ok. 300 zł., ale można czasami ustrzelić tu i ówdzie promocję.
wtorek, 19 września 2017
Seria Podkładowa. Podkłady dla bladzioszków: Wet'n' Wild Photofocus, Revlon Colorstay, Catrice Liquid Coverage, Oriflame, Ingrid
Na rynek polski całkiem nie dawno weszła marka Wet'n'Wild a całkiem niedawno wszedł jej podkład Photofocus, który na zagranicznym YT miał tyle zachwytów, ochów i achów. Podkładu użyłam dopiero jeden raz dlatego nie mogę się o nim wypowiedzieć, ale mogę pokazać jego kolor i porównać do innych podkładów z mojej kolekcji.
Muszę przyznać, że moja skóra strasznie zjaśniała, nie od tego że się nie opalam lub używam filtra UV 50000 PA+++++++++++, ani nie wiodę wampirzego życia. Zaobserwowałam, że odkąd zmagam się z Hashimoto moja cera zbladła i to bardzo.Dlatego teraz poszukuję odcieni dla baldzioszków i muszę powiedzieć, że w końcu na polskim rynku drogeryjnym mamy jakiś wybór.
Podkłady od lewej:
Wet'n'Wild Photofocus Soft Ivory,
Revlon Colorstay Combination /oil150 Buff,
Revlon Colorstay Combination /oil 110 Ivory,
Oriflame Giordani Gold Age Defying Foundation Porcelain,
Catrice HD Liquid Coverage Foundation 010 Light Beige :
Wet'n'Wild Photofocus Soft Ivory,
Revlon Colorstay Combination /oil150 Buff,
Revlon Colorstay Combination /oil 110 Ivory,
Oriflame Giordani Gold Age Defying Foundation Porcelain,
Catrice HD Liquid Coverage Foundation 010 Light Beige :
niedziela, 17 września 2017
Holograficzne lakiery do paznokci
Uwielbiacie przedmioty, które załamując światło mienią się kolorami? Ja uwielbiam i moje serce bije szybciej kiedy widzę taki efekt, który niczym łzy jednorożca zabiera mnie w krainę radości. Dziś mogę już śmiało powiedzieć, że jestem "holosexualna". Pierwszy raz z takim określeniem spotkałam się na YT na kanale Simply Nailogical i jeśli kochacie holograficzny efekt i jeszcze nie znacie tego kanału to polecam go Wam z całego serca.
Przechodząc do mojej holo kolekcji składa się ona z kilku lakierów
sobota, 9 września 2017
Co się stało z kanałami urodowymi?
Dziś nadeszła pora na typowo przegadany post. Dlaczego jestem dla blogu tak rzadko? I gdzie jest mój zapał do bywania w urodowej blogosferze? Na te pytanie postaram się odpowiedzieć poniżej.
Uzbrójcie się w cierpliwości i ze względu na pogodę może w herbatkę z cytryną. Zapraszam.
Promowanie "na siłę"
Zacznę od urodowej części internetu i dlaczego mnie tak mało.
Ostatnio po prostu odkryłam, że mam dość promowania kosmetyków przez wielkie i małe koncerny "na siłę". Co znaczy "na siłę"?
niedziela, 20 sierpnia 2017
Limonkowy makijaż
Dlatego dziś makijaż połączenie limonki z
- Bielenda Pearl Base - rozśietlającą
- Maybelline Fit me ! nr 115
- Bell Hypoallergenic transparentny puder fixujący
- Kuleczki a'la Gurlain ( można o oryginale przeczytać w TYM poście) chyba Vollare przesypałam je do innego opakowania
- Korektor Maybelline Fit me ! 020
- Catrice Liquid Camouflage 005
- Oriflame trio korektorów
- Róż Bell Secretale 04 Satin Pink
- Brązer Bell Hypoallergenic Multi Bronze Powder
- Rozświetlacz Bell Hypoallergenic Face& Body Illuminating Powder
- Brązer Bell Magic Jungle
- Essence Eyebrow Monster 03
- Tusz Armani Eyes to kill KLIK
- Too Faced Sweet Peach KLIK, cienie : puree, summer yam
- Urban Decay Naked KLIK, cienie: naked, buck
- Pierre Rene 147 pastel nude
- mySecret Shake Colors
- My secret glam&shine 10
- Devinah Nefretiti kolor obłęd, nałożyłam go tylko na dolną powiekę od wewnętrznego kącika, ale zasłużył sobie na to by zagrać rolę główną w makijażu. Jeśli śledzicie mojego instagrama to już widziałyście go kiedy pokazywałam jego pigmentację, jest obłędna.
- Kobo 118
Zobaczcie jak ten rozświetlacz przepięknie wygląda na skórze.
sobota, 12 sierpnia 2017
HYPOAllergenic matowe pomadki w płynie by Marcelina
Szminki matowe z Bell po prostu spadły mi z nieba, dzięki Wake up- make up! jej opinię o nich możecie zobaczyć TUTAJ.
Przyznam się, że byłam dość sceptycznie nastawiona do tych pomadek, miałam już kilka w płynie z Golden Rose oraz te w klasycznej formie również z Golden Rose. Zapewne nie tylko ja posiadam kolekcję tych płynnych pomadek. Bell przepuściło swoją szansę, zaspało kiedy inni zbijali kasę na pomadkach. Ale zaraz może jednak warto się tym pomadkom przyjrzeć?
01 Sydney
Sydney to korektorowy, trupi kolor, który nakłada się dość tępo. Robi smugi i zacieki. Nie wiem czemu Sydney? Wyobraziłam go sobie z koszmaru lat 90' ciemna karnacja i trupie usta. Trwa powrót do tych hitów więc jeśli ktoś ma taki gust to czemu nie.
06 Florence
Ładny dzienny, neutralny kolor, taki ciemniejszy kolor ust idący w brązową stronę. Nakładanie, pigmentacja bez problemu.
05 Berlin
Często był to kolor porównywalny do 010 z Golden Rose, również hit lat 90'. Gęsta kremowa konsystencja, bardziej fioletowo-różowa w porównaniu z 010.
| na górze 010 z GR, na dole 05 Berlin |
103 Paris
Klasyczna czerwień. Zarówno ta z Bell jak i ta z Golden Rose 09 o której pisałam TUTAJ mają ten sam problem. Są bardzo płynne, wodniste wręcz, przez co rozpływają się po ustach. Ciężko nimi zarysować kształt, kontur. Mimo to ta z Bell jest odrobinę mniej płynna. Więc jeśli chcecie czerwień to ta z Bell będzie lepsza.
104 Seville
Kolor "w punkt", nałożyć wytuszować rzęsy i już jesteśmy wystrzałowe. Kolor mnie tak urzekł, że oniemiałam. Owszem nakłada się fatalnie, marze się, ale jest genialny. Jest to taki pomarańczowy, żywy odcień czerwieni, cudo. W takim kolorze szminki nie maiłam.
03 Las Vegas
Kolejny kolor, który powalił mnie na kolana. Taki piękny kolor, często uważany za jesienny ale dla mnie taki piękny kolor i wytuszowane rzęsy robią cały makijaż. Piękny odcień różowo-winny, obłęd.
102 London
Kolejny kolor w kolekcji, który podbił moje serce. Bardziej fioletowy niż poprzednik.
04 San Francisco
Typowo jesienny ciemny, chłodny winny odcień. Dość rzadki przez co te problemy z wyrysowaniem ust.
101 Sopot
I tu proszę Państwa wystaję i bije brawo. Obłędny dzienny kolor w odcieniu różu. Nakłada się marzenie, nosi się marzenie i wygląda jak marzenie. Pomadka płynna z Bourjois, którą kiedyś kupiłam myśląc że ma taki odcień mogłaby wiązać temu odcieniowi buty, podobnie jak wszystkie te z GR które posiadam. Najbardziej uniwersalny, dzienny odcień jaki widziałam.
02 Warsaw
Kolejny dzienny odzień szminki jednak idzie w bardziej brązową stronę, ładny ale moje serce w tej kategorii zdobył Sopot.
Tak kolory zaś prezentują się na ręku w takiej kolejności jak powyżej.
Moja opinia
Szkoda wielka, że Bell tak zaspało, szminki są rewelacyjne. Jednak mam już pokaźną kolekcję płynnych pomadek. Jednak jeśli wy macie miejsce w swojej toaletce lub po prostu chcecie więcej płynnych matowych pomadek nie wahajcie się ani chwili.
Pomadki nie wysuszają ust.
Mają super trwałość.
Są w przyjaznej cenie.
Jestem pozytywnie zaskoczona odcieniami oraz formułą tych szminek. Tak trzymać Bell!!
czwartek, 10 sierpnia 2017
Makijażowy, kosmetyczny detoks
Ostatnio coraz mniej na blogu zaś na instagramie raczej się pojawiam. Związane jest to z formą kontaktu z Wami, instagram to raczej taka historia w obrazkach podczas gdy blog to jednak słowo pisane. A jak wiadomo nad słowem pisanym należy się dużo bardziej skupić, a tym samym wymaga to czasu. Ja nie pracuję w żadnej branży związanej z kosmetykami, urodom czy na prawdę szeroko pojętą gałęzią beauty. A jak każdy po powrocie z pracy jestem zmęczona i pragnę odpocząć, od początku blog był moim hobby które miało przynosić mi radość i to się nie zmieniło. Blog to doskonała forma kontaktu z Wami.
Oglądając popularne blogi i kanały na YT, zaczęły mnie nurtować pewne dylematy.
Chciałabym spróbować, posiadać niektóre z tych kosmetyków. Pani na YT pokazuje kolejną paletę neutralnych cieni, które rozcierają się jak masełko za jedyne 270 +++ zł a ja chciałbym ją mieć: bo uczyni mój makijaż lepszym, łatwiejszym i takim bardziej profesjonalnym. Nie ważne, że posiadam już kolekcje palet neutralnych, codziennych oraz pojedyncze cienie, której przeciętnej zjadacze chleba starczą do końca życia i kolejnego wcielenia. Przecież to jest takie cudowne.
W tedy jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zstąpiły z nieba upały. W moim biurze nie ma klimy a oprócz tego często jadę w teren na kilka godzin. Najpierw skromnie tak wstydliwie podkład mineralny nałożyłam, no jak tak bez niczego, aby w ostatecznym preludium upałów siedzieć w pracy jedynie z pudrem na twarzy, a to tylko wyłącznie dlatego żeby krem się nie świecił.
I tak od połowy lipca, dzień po dniu mój makijaż leży w toaletce i ma wakacje, a ja detoks od makijażu. Oczywiście na początku usłyszałam "dziś nie masz makijażu" i tego typu "komplementy", ale nie od mężczyzn ich mój makijaż lub jego brak, albo nie obszedł albo zostawili komentarze dla siebie. Tego typu zdania słyszałam od kobiet, jednak jest to materiał na kolejny wpis, który być może poczynię.
Ten przedłużający się bezmakijażowy stan spowodował, ze zaczęłam się zastanawiać:
Ten przedłużający się bezmakijażowy stan spowodował, ze zaczęłam się zastanawiać:
- Czy ja potrzebuje aż tyle cieni do powiek?
- Czy ja potrzebuje 15 podkładów do twarzy?
- Czy ja muszę spróbować tych wszystkich kosmetyków, które polecają blogerki i jutuberki?
- Czy moje życie zmieni jakość na in plus?
- I czy na prawdę kobiety w realnym świecie mają 30 palet do oczy?
To że mój makijaż nie wygląda jak u profesjonalistek też nie jest wynikiem kosmetyków, a tego że malowanie nie daje mi na życie. Nie zarabiam malując siebie i innych. Wiele kobiet mijanych na ulicach nie jest umalowanych profesjonalnie i jakoś żyje. Ale gdzie są te wszystkie kobiety w internecie? Czemu po podejściu do komputera większość osób potrafi zrobić "cut crease" i Bóg wie co jeszcze oraz umalować paznokcie bez zalania skórek? Gdzie te wszystkie osoby są w moim codziennym życiu?
Jednym słowem na oglądałam się zbyt dużej ilości blogów, jutubów itd i wydaje mi się, że jeśli będę posiadać to wszystko, to zarówno mój blog jak i moje makijażowe życie stanie się jakieś lepsze. Nie nie stanie się, ale od tego moje realne życie nie zależy.
Nadszedł czas, abym znowu odkryła radość z makijażu a nie z faktu posiadania i pokazywania coraz to nowszych droższych, lepszych rzeczy. Radość z faktu, że mogę chodzić bez makijażu już odkryłam i ogólnie można mi kicnąć. Bo jestem sobą i jestem szczęśliwa.
Jeśli chodzi o jutuba i blogi to jestem w fazie poszukiwań jakiś osób, które nie oderwały się od rzeczywistości, które używają drogeryjnych produktów i nie są sponsorowane przez żadne firmy. Jeśli znacie takie blogi i kanały, to proszę polećcie mi.
Trzymajcie się ciepło w te już upalne dni.
niedziela, 30 lipca 2017
Tańszy zamiennik Beauty Blender
Na fali uwielbienia dla gąbeczek Blend It! (cena regularna 29,90 zł) oraz zdetronizowaniu uwielbianego wcześniej na polskim YT Beauty Blendera (aby skrócić tekst będę pisała BB) postanowiłam spróbować czegoś innego. Ponieważ w moim Rossmannie pojawiła się gąbka Real Techiniques w cenie ok 31 zł ( co daje połowę tego ile kosztuje BB - 69 zł), a wiedziałam, że gąbka jest zachwalana pomyślałam spróbuje.
Co widać po zdjęciu używałam gąbki RT bardzo intensywnie, a jeśli Wam powiem, że obie gąbki są w podobnym "wieku", może nawet BB jest starsza o kilka miesięcy (dwa lub trzy). Co jeśli powiem, że używałam je na tych samych podkładach, w ten sam sposób prałam, przechowywałam. Ślady na gąbce RT nie są również od paznokci, bo te akurat mam tak kruche i wrażliwe, że raczej to ta gąbka mogłaby mi je połamać.
Jęli chodzi o materiał BB bije na głowę tańszą gąbkę z RT. Koszt połowę mniejszy i żywotność tym samym. Kiepski biznes dla kogoś kto się maluje.
Jeśli chodzi o samą gąbeczkę BB pisąłam o niej już wcześniej na blogu:
O różnicach między Beauty Blenderami pisałam TUTAJ
O metodach aplikacji podkładu, które odmieniły moje makijażowe życie pisałam TUTAJ
Jeśli zaś chodzi o gąbeczkę RT.
- ma bardzo fajny kształt, z jednej strony jest płaska to bardzo ułatwia nałożenie podkładu, z drugiej strony jest szpiczasta co umożliwia roztarcie korektora pod okiem;
- jest bardzo przyjemna w użyciu nie jest zbyt twarda, ani za bardzo miękka. Jednak jest twardsza od BB;
- po kilku miesiącach intensywnego użytkowania zrobiła się krucha, zmieniła zupełnie fakturę. Ostatecznie popękała.
Podsumowanie mojej opinii
Gdyby gąbka RT miała lepszą trwałość może i by była lepsza od BB. Nie jest tak, że faworyzuję BB, bo jest droższy wszak nie dostaje go za darmo muszę sama go kupić, a nie lubię wyrzucać 69 zł za gąbkę. RT wydaje się przemyślanym tworem tylko materiał z którego jest wykonana jest mniej trwała.
Słyszałam, że gąbeczki Blend it! są jeszcze mnie trwałe może dlatego ta cena, ale jeśli policzymy, że taka gąbka rozsypie nam się po 4 miesiącach i musimy znowu wydać 29,90 zł na kolejną to ja nie wiem gdzie ta taniość. Słyszałam ludowe powiedzenie, że tylko bogatego stać an tanie rzeczy. Dlaczego? Tania rzecz czasami też jest słabszej jakości (oczywiście nie zawsze) i się szybko rozleci potrzebujemy wtedy kolejnej i wychodzi Nas w cenie droższej rzeczy lub o ironio jeszcze drożej. Czyli jak się mawia w moich stronach "za marfne pieniądze, psi mięso jadły".
Lepiej kupić gąbkę, która spokojnie posłuży Nam przez ponad pół roku. Wiem, że producent każe wymieniać ją częściej ze względów higienicznych, ale niech każdy robi jak uważa.
wtorek, 25 lipca 2017
Too Faced Sweet Peach - Podsumowanie
Drugi tydzień Projektu makijażu z użyciem jednej palety przez tydzień dobiegł końca. Poszczególnie dni możecie zobaczyć na blogu:
Dzień 5
Był to drugi tydzień mojego projektu/ wyzwania dzień w dzień używałam tej właśnie paletki. Przed nią dzień w dzień używam Sleek Au Naturel jak wypada słynna i dość droga paletka od Too Faced, która gościła już na moim blogu KLIK . Postaram się ocenić dokładnie te same cechy co w przypadku Sleek'a.
Moja opinia
- Kolorów w palecie mamy 18 jednak jest to ta sama gama kolorystyczna , paleta jest dość ciepła. Twórcy postanowili by w palecie były wszystkie odcienie jakie może mieć brzoskwinia, mamy tutaj dwie zieleni i trzy fiolety.
- Paleta posiada odcień nude i odcień transferowy. Dzięki czemu poradzimy sobie z każdym makijażem. Posiada też akcent kolorystyczny w postaci zieleni i fioletu.
- Paleta posiada dwa duochromowe cienie ich zestawienie z cieniem z Kobo i od Inglota pokazywałam TUTAJ
- Cienie rozprowadza ją się równo, blenduje się jak marzenie. Cienie mają miłą konsystencję.
- Cienie lekko się sypią, ale nie jakoś strasznie jednak trzeba uważać, bo można skończyć jak panda. Cienie są naprawdę dobrej jakości, nie zanikają w czasie rozcierania.
- Piękne opakowanie i ten zapach. Uwielbiam go.
- Nie jest to uniwersalna paleta ponieważ znajdują się w niej jedynie ciepłe odcienie.
- Paleta podkreśli szare, niebieskie i zielone oczy.
Jeśli chodzi o porównanie ze Sleekiem Au Naturel to nie ma porównania. Cienie nakładają się ładnie i jednolicie, blendują się bez problemu. Posiadając tą paletę możemy spokojnie umalować się na co dzień i na wieczór, jednak nie jest to uniwersalna paleta. 18 cieni to niby duży wybór ale ostatecznie używamy tylko kilku za każdym razem, a poza tym wszystkie kolory są ciepłe wiec cokolwiek nią zmalujemy bardzo przyjemna w użytkowaniu i bardzo ją lubię w okresie wiosenno - letnim, ale nie jest to paletka bez której nie wyobrażam sobie mojego makijażowego życia.
Ciesze się, że ją mam ponieważ idealnie podkreśla moje szare oczy nadając im odcień niebieskiego bądź zielonego (magia szarych tęczówek).
Ładne opakowanie, piękny zapach, dobra jakość i znana marka za to wszystko musimy zapłacić 189 zł. Jeśli szukacie palety uniwersalnej, której użyjecie na każdą okazję to nie ta. Sweet Peach stanowi raczej dodatek do makijażowej kolekcji niż uniwersalny zestaw cieni. Jednak jeśli lubicie ciepłe makijaże to jest strzał w 10.
Lubicie ciepłe makijaże czy nie czujecie się w nich najlepiej?
sobota, 22 lipca 2017
Tydzień 2 - Too Faced Sweet Peach Dzień 5
Makijażowe wyzwanie, które powzięłam na blogu lekko mnie zmęczyło. Potrzebowałam kilku dni odpoczynku ponieważ używanie "od góry" określonej paletki bez możliwości wyboru innej lub zrezygnowania z makijażu po prostu zmęczył mnie mentalnie. Nie posiadanie wyboru to straszna rzecz nawet w tak błahej sprawie jak makijaż. Jednak przygotował dla Was post z ostatnim niem paletką Too Faced Sweet Peach, kolejne posty również będą ale widzę, że mogą zdarzyć się z przerwami lub przeplatane jakąś recenzją.
Jednak przejdźmy do dnia 5. Kosmetyki, których użyłam:
- MaxFactor Facefinity 3 in 1 Fundation
- Rimmel Wake me up
- Benefit Stay don't stray
- Bell HypoAllergenic biały puder (pod oczy)
- Puder Jadwiga
- ArtDeco Bronzing Glow Brusher
- Lancome Hypnôse Volume-à-porter
- Golden Rose 10
Zieleń jednak podkreśliła moje ogólne zmęczenie, trudny kolor :)
Oczywiście możecie spodziewać się podsumowania tygodnia z paletką Too Faced Sweet Peach. Tydzień z kolejną paletką czyli Avon Cocoa Dream również będzie tak więc się nie martwcie ;)
poniedziałek, 17 lipca 2017
Tydzień 2 - Too Faced Sweet Peach Dzień 4
W tygodniu drugim mojego projektu KLIK towarzyszy mi jedynie paletka Sweet Peach od Too Faced dziś już dzień 4 więc koniec tygodnia zbliża się nieuchronnie.
Mimo, że przez tydzień paletka jest jedna to reszta kosmetyków ulega zmianie. Tym razem użyłam:
- Rimmel Wake me up pokazywałam go na blogu KLIK oraz w porównaniu z innymi podkładami rozświetlającymi KLIK.
- Korektor Rimmel Wake me up, również pokazywałam go już na blogu KLIK. Jakiś czas zniknął z polskich drogerii ale ciesze się że wrócił.
- Benefit Stay don't stray.
- Puder Jadwiga niekwestionowana królowa moich makijaży.
- Puder DIY pod oczy, jest o nim wpis na blogu KLIK. Niekwestionowany król pudrów pod oczy.
- TheBalm Mary Lou, dla zainteresowanych znajduje się o nim nie tylko post ale całe seria poświęcona rozświetlaczom.
- Golden Rose 09
- Lancome Hypnôse Volume-à-porter
- Annabelle Minerals próbka różu w kolorze Coral.
Po tych 4 dniach powiem, że paletka podkreśla moje szare tęczówki nadając im niebieski lub zielony kolor. Mi się taki efekt podoba a Wy co sądzicie o tych makijażach?
sobota, 15 lipca 2017
Tydzień 2- Too Faced Sweet Peach Dzień 3
Oprócz paletki Too Faced użyłam:
- Pupa Like a doll
- Maybelline Fit me!
- Eveline Art Scenic!
- ArtDeco paletka bronzerów, róż i rozświetlacz są właśnie z tej paletki
- Bell sypki puder transparentny pod oczy
- Puder Jadwiga
- Benefit Stay don't stray
- Wet'n'Wild Calling Your Buff
- Golden Rose 17
- Lancome Grandiose KLIK w odcieniu brązowym
Efekt prezentuje się tak:
Naszyjnik z Władcy Pierścieni to mój osobisty hit ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






